Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Wstęp do fabuły / pierwsze wrażenia
Na początek ostrzegam: fabułę streszczam na podstawie informacji zawartych w internecie, a nie tego, co zobaczyłem w pierwszym odcinku owego... tworu. Akcja „Blassreitera” dzieje się w Niemczech. Dochodzi tu do dziwnych incydentów - zmarli powracają do życia, w dziwnej, przerażającej formie, siejąc dookoła spustoszenie i chaos. Do jednego z takich tajemniczych wydarzeń dochodzi w czasie wyścigu motocyklowego. Podczas ataku jeden z najsłynniejszych zawodników ulega poważnemu wypadkowi, który uniemożliwia mu dalszą sportową karierę. Dostaje jednak propozycję - pewien nowy, nietestowany lek ma go przywrócić do pełni sił witalnych.
I tak można podsumować pierwszy odcinek, ponieważ dalsze zagłębianie się w jego fabułę wydaje mi się bardzo karkołomnym pomysłem. Przyznać muszę, że dawno nie widziałem tak chaotycznego, źle wyreżyserowanego i nieprzyjemnego w odbiorze odcinka anime. W „Blassreiter” wszystko jest nieudolne – od postaci, poprzez dialogi, aż do prowadzenia fabuły. Animacja stoi na słabym poziomie, w większości opierając na rozwiązaniu, za którym nie przepadam - nadmiernym wykorzystywaniu komputera. Pokazane w ten sposób wyścigi czy sceny walk wyglądają po prostu tragicznie, wyróżniają się zanadto na tle pozostałych scen odcinka; ruchy potworów są bardzo toporne i nienaturalne. Technicznie przypomina to niedawne „Moonlight Mile”, tylko że tamta seria broniła się jeszcze świetną fabułą i ciekawymi postaciami. Tutaj natomiast nie ma nic. Żaden bohater nie potrafił mnie sobą zainteresować, fabuła tym bardziej (chyba, że interesującą nazwiemy serię słabo przedstawionych walk albo nieciekawych dialogów na bardzo niskim poziomie). Do tego dochodzi kilka dziwnych rozwiązań, które komplikują całą tą nieskomplikowaną historię: wypadek jednego z bohaterów przedstawiony jest w sposób tak bardzo niejasny, że w kolejnych scenach trudno połapać się, co tak naprawdę się wydarzyło... i komu. Szczytem wszystkiego jest zakończenie odcinka, które kompletnie zbija widza z tropu.
Jest to seria najgorszego gatunku: tak słaba, że samo pisanie o niej jest już udręką. Pierwszy odcinek „Blassreitera” to zapowiedź jednej z najbardziej bezpłciowych i nieciekawych serii tego roku. Możliwe, że się mylę, jednak sam nie chcę się o tym przekonywać - poczekam aż ktoś bardziej wytrwały obejrzy całą serię. Życzę powodzenia, bo może być bardzo ciężko...
Zapraszamy do rejestracji i logowania (C) 2004-2008 Azunime.net • Wszelkie prawa zastrzeżone
Teksty zamieszczone w serwisie należą do ich autorów i są chronione prawem autorskim. Wykorzystywanie ich, w całości lub we fragmentach, bez zgody właścicieli jest zabronione, o ile regulacje w FAQ nie stanowią inaczej.