Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Tokidoki Rikugō zawalił test z historii. Aby nadrobić zaległości ma w wakacje uczęszczać do wirtualnego muzeum, gdzie z dużą dokładnością odwzorowano miasto z okresu Edo. Spotyka tu kolegę ze szkoły, któremu wymyślono podobną karę, jednak w przeciwieństwie do Tokidokiego, ma on jakieś pojęcie o tamtym okresie historycznym. Wędrując uliczkami, opowiada on naszemu nieukowi o dawnej Japonii, aby po chwili zniknąć. Tokidoki wałęsa się po wirtualnym mieście przez kilka godzin, aż w pewnym momencie zostaje napadnięty przez mitycznego potwora, zwanego Nue, który, według wierzeń dawnych Japończyków, przynosił pecha i choroby. Kreatura rani chłopca w oko, ale dalszej masakrze zapobiega wojowniczka z mieczem, która atakuje stwora. Kiedy chłopiec budzi się następnego dnia odkrywa, że znalazł się w dawnej Japonii. Jako że jest optymistą i człowiekiem łatwo adaptującym się do nowego otoczenia, nie załamuje się. W życie w okresie Edo wprowadza go kolega, spotkany wcześniej w muzeum, który także znalazł się tu po ataku Nue.
Serial jest ekranizacją mangi shōjo, jednak nie posiada wielu cech charakterystycznych dla shōjo, a przynajmniej nie widać ich w pierwszym odcinku. Trudno powiedzieć o czym serial będzie w ogóle, ale z pewnością będą walki z potworami, charakterystycznymi dla mitologii japońskiej, czyli będzie to coś w rodzaju wschodniego fantasy, z udziałem tła historycznego.
Humor dawkowany jest bardzo oszczędnie. Postaciom poświęca się sporo miejsca, pozostawiając na akcję niezbędne minimum. Zapewne część czasu twórcy przeznaczą na pokazanie stopniowego przystosowania się bohaterów do nowej rzeczywistości. Serial może pójść w różnych kierunkach, trudno powiedzieć coś konkretnego na temat dalszego rozwoju fabuły.
Anime to nie jest wykonane rewelacyjnie. Projekt postaci jest taki sobie, scenografia też nie zachwyca, ale animacja trzyma w miarę przyzwoity poziom. Niewiele tu muzyki. Opening i ending są dość solidne, ale nie zaskakują. Pierwszy odcinek raczej nie zachęca do dalszego oglądania, ale nie skreślałbym jeszcze tego serialu.