Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Miharu Rokujō skrywa w swym ciele pewną unikalną zdolność, której nie jest świadom. O istnieniu i niezwykłej mocy tego sekretu wiedzą jednak wpływowi ludzie, robiący wszystko, aby odnaleźć tę jedyną osobę, w której zdolność tę, używanymi przez shinobi tajemnymi technikami zakodowano. Miharu w dzieciństwie stracił rodziców. Teraz jako czternastolatek mieszka z babcią. Niedawno rozpoczął naukę w nowej szkole. Jest zamknięty w sobie, nie interesują go żadne nowe znajomości. Ludzie zainteresowani tajemną techniką, podejrzewają, że to właśnie on jest poszukiwanym od dawna celem i zaczynają go śledzić. Obserwując metody ich postępowania, jasnym staje się, że chcą wykorzystać moc chłopca w złych celach. Interesują się nim jednak również ludzie, pragnący, aby mądrze wykorzystywał powierzoną mu moc i przyczynił się do uspokojenia napiętej sytuacji pomiędzy klanami ninja, które w ukryciu przetrwały do naszych czasów. Problemem jest natomiast to, że chłopaka nie interesują żadne nadprzyrodzone moce, a tym bardziej jakieś tam klany shinobi. Wkrótce przekona się jednak, że aby przeżyć, będzie musiał opowiedzieć się po jednej ze stron.
Nadprzyrodzone moce, tajemnicze techniki walki, pojedynki i shinobi. Można by pomyśleć „Naruto”, ale opisywany tu tytuł wydaje się odrobinę poważniejszym shōnenem. Tak naprawdę nie jestem w stanie dużo więcej wywnioskować z pierwszego odcinka. Atmosfera jest dość poważna, nie ma tu za wiele humoru i nie jest on przesadnie dziecinny. Anime jest dobrze wykonane, pojedynki są efektowne, nie widać, aby na nich oszczędzano. Projekt postaci nie jest uproszczony, jak to często bywa w tasiemcach i powinien okazać się atrakcyjny. Scenografie malowane są ręcznie, a animacja całkiem niezła. Dobre wrażenie robi muzyka symfoniczna w tle, która dobrze sprawdza się szczególnie w momentach dramatycznych.