Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Przenosimy się do jakiegoś fantazyjnego świata, w którym mieszkańcom wciąż zagrażają, wysysające z nich życie, zielone stworo-rośliny, zwane Thanatosami. Bestie te nie zabijają ludzi, tylko postarzają ich i wprowadzają w stan śpiączki. Unicestwić potwory mogą jedynie, posiadający specjalną moc oczyszczającą wojownicy. Nie jest ich jednak tak wielu, żeby zapewnić ochronę wszystkim. Organizacja zwalczająca thanatosy poszukuje więc osób, które mogłyby pomóc w tępieniu, coraz bardziej rozprzestrzeniającej się zielonej zarazy. W tym celu do pewnej szkoły dla dziewcząt przybywa niejaki pan Nyx, po odkryciu, że uczy się tu siedemnastolatka imieniem Angelique, która podobno przywróciła do zdrowia kogoś zaatakowanego wcześniej przez thanatosa. Aby sprawdzić, czy dziewczyna rzeczywiście posiada moc uzdrawiania, postanawia postawić ją w sytuacji zagrożenia atakiem zielonej bestii i zaczekać na objawienie się oczekiwanej zdolności.
Zemsty przemysłu anime ciąg dalszy, czyli Dark Rael i kolejne anime dla dziewcząt... Od razu przyznaje się, że o produktach z serii Angelique nie mam bladego pojęcia, ale mam dość jasny obraz sytuacji. Zaczęło się od dating sima dla dziewcząt i tak powstawały kolejne gry, manga, krótkie serie anime i tak dalej... Z tego co widać w pierwszym odcinku, mamy do czynienia z odwróconym haremem, składającym się głównie z wojowników. Jeśli więc gry nadal podlegają formule GxB, to z anime będzie tak samo. Mamy tu świat fantasy, ale raczej bez typowej magii, za to wojownikami typowymi dla anime z pojedynkami. Nie będzie to więc wyłącznie romans, ale też przygoda i być może dramat. Nie wiem, jak przedstawicielki płci pięknej odbiorą ten serial, ale od strony fabuły nie prezentuje się on zbyt okazale, nie zauważyłem też na razie jakiegoś dokładniejszego opisu postaci, więc raczej spodziewałbym się anime o prostej, rozrywkowej fabule, aczkolwiek zastanawia mnie niewielka ilość humoru. Kwestię więc pozostawiam otwartą.
Zaskakuje mnie natomiast bardzo ładna realizacja serialu. Nawet na mnie robi wrażenie projekt postaci bishōnenów, a już od głównej bohaterki wzroku wprost nie mogę oderwać. Podoba mi się kolorystyka, scenografie, animacja już nie szokuje, ale wraz z melodyjnym podkładem muzycznym, serial sprawia naprawdę miłe wrażenie. Wypada tylko życzyć sobie, aby dorównały temu fabuła i postacie.