Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Anime Heaven
Inner World - Polski Portal jRPG
Rei Official Website
Anime Dream
Japonia Dream i Japan Horror
Kyaa - animacja, kultura japońska, manga
Anime-Games-World
 
 

Ocena recenzenta

5.2
Scenariusz
6.0
Pomysł
6.5
Modele/obiekty
6.5
Scenografia
6.2
Animacja
6.2
Muzyka
 
6.5
Ogółem
 
 

Zespół redakcyjny

5.2
Scenariusz
6.0
Pomysł
6.5
Modele/obiekty
6.5
Scenografia
6.2
Animacja
6.2
Muzyka
 
6.8
Ogółem
 
Oceny: 2
 
 

Dane podstawowe

 

Druaga no tō: the Aegis of Uruk


» ドルアーガの塔 〜the Aegis of URUK〜 (JAP)

 
Druaga no tō: the Aegis of Uruk

Bohaterska wyprawa poszukiwaczy przygód utrzymana tylko na poły w poważnym tonie. Sporo ukrytych lub bezpośrednich nawiązań do komputerowych gier RPG rodem z Japonii, ale też całkiem udane, staromodne fantasy dla koneserów.

 
Produkcja
Serial TV
Premiera
5.04.2008
Ocena redakcji6.75
(dozwolone od lat 12)
dozwolone od lat 12
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
?.??
6.00 (1)
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 12 x 25 min - łącznie 300 min
przypisania
ta recenzja Tassadar   (15.10.2010) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   6.50
 
ANN AnimeDB Tanuki
 
 
 

Recenzja

 

Fani fantastyki w klasycznym, zachodnim stylu nie należą ostatnio do szczególnie rozpieszczanej grupy widzów. Mimo że w minionych latach nie sposób zarzucić szczególnego braku filmów i seriali obracających się wokół tematyki fantasy, to jednak w modzie na początku wieku są opowieści w klimatach Dalekiego Wschodu. Nawet jeśli pojawi się coś odrobinę odmiennego, zazwyczaj okazuje się produkcją mieszającą rozmaite gatunki w jednym kotle, a także obarczoną piętnem nieszczególnie wysokich nakładów finansowych przeznaczonych na produkcję. Większość to po prostu taśmowo produkowane adaptacje komputerowych i konsolowych gier, znanych tylko nielicznym grupom zapaleńców, co niekoniecznie sprzyja zebraniu funduszy i angażowaniu utalentowanych twórców.


Jedną z (pozornie) wielu takowych adaptacji jest właśnie „Druaga no tō: the Aegis of Uruk”, serial Gonzo nawiązujący do sagi mającej swe początki jeszcze w czasach automatów z lat 80. Jakby mało było potencjalnych trudności wynikających z obranego wzorca, tytuł pochodzi z okresu, gdy studio zaczęło się borykać ze znacznymi kłopotami finansowymi i kadrowymi, a także źle kreowaną polityką wydawniczą. Odbiło się to zresztą dość znacznie na jakości anime wówczas powstających. Tym większe okazało się zdumienie towarzyszące seansowi pierwszego odcinka, nijak mającemu się do pełnych niepokoju oczekiwań i sennie nudnych streszczeń fabuły, jakie można było odnaleźć w opisach serialu.


Przez blisko dwadzieścia minut mamy do czynienia z niepohamowanym, wręcz szaleńczym pastiszem niskobudżetowych filmów fantasy, klasyki japońskich gier, kina i kilku tytułów anime. W zwariowanym tempie przewijają się cytaty z „Gwiezdnych wojen”, style rysunku upowszechnione przez „Tengen toppa Gurren Lagann” i sceny z tentaclami. Choć jest to przypadek jednorazowy – ciąg dalszy jest już bowiem w miarę normalny – to jednak zwiastuje, że pełnej powagi do samego końca nie będzie. Trudno o lepszą decyzję, gdyż wypruty z humorystycznego pierwiastka scenariusz „Druaga no tō” jest lichy, nawet jak na standardy weekendowych sesji RPG.


W telegraficznym skrócie: wewnątrz gigantycznej wieży złego bóstwa powstaje osada, z której poszukiwacze przygód wspinają się na kolejne piętra, by „rabować, palić, gwałcić”, niekoniecznie w tej kolejności. Po drodze zdobywają skarby, pokonują bestie, pułapki i wzrastają w siłę tak, że niemal widać paski doświadczenia lewitujące nad ich głowami. Na samym końcu czeka Ostateczny Zły, którego pokonanie ma uczynić krainy ponownie mlekiem i miodem płynące. Oczywiście po drodze okazuje się, że zadanie nie jest tak proste i oczywiste, ale konia z rzędem temu, kogo rozwój wypadków zaskoczy. Niby też wśród awanturników można znaleźć ludzi działających z różnych, nie zawsze szlachetnych pobudek, jednak trudno doszukiwać się specjalnej głębi w ich historiach. Paradoksalnie lepiej pod tym względem prezentuje się ogólnie słabsza druga seria, gdzie więcej czasu poświęcono na wyjaśnienie motywacji bohaterów.


Niewątpliwą zaletą jest więc pojawiający się regularnie humor, który konsekwentnie nie dopuszcza, by patos lub, co gorsza, nuda dawały o sobie znać. Oprócz parodystycznego zacięcia tytułu, spora w tym rola dziwacznego składu drużyny, której wspinaczkę po wieży dane jest widzom śledzić. Wojownik żółtodziób pogrążający się w marzeniach o chwale, wykorzystująca jego naiwność kapłanka, mag egocentryk i jego pomocnica (bez której i sznurowadła sam by nie zawiązał) oraz zbrojne dziewczę, będące w wesołej kompanii jedyną osobą z jakimkolwiek doświadczeniem. Owa zbieranina amatorów stawia sobie za cel wyprzedzenie innej ekipy, złożonej z fachowców pierwszego sortu, którzy wspomnianego wojownika bez żalu wykluczyli kiedyś ze swoich szeregów po jednym, fatalnie zakończonym zadaniu. Dzielnym kompanom brakuje wprawy, ale nie entuzjazmu, a że przeszkody do całkiem normalnych nie należą, szanse są wyrównane, a śmiechu co niemiara. Pułapki nie należą do klasycznego zestawu zapadni i ruchomych płyt – przykładowo są średniowieczne wersje programu „Mam talent!”, w których kara za negatywną decyzję jury jest dość bolesna. To samo można powiedzieć o bestiach, bo oprócz goblinowatych kreatur równie dobrze można natrafić na coś w stylu chodzących szparagów. Apogeum swych możliwości autorzy osiągają zaś w odcinku z polowaniem na smoka. Gwarantuję, że takiego przygotowania do pokonania potwora nie dane wam było (i pewnie prędko nie będzie) uświadczyć.


Jest więc wesoło, ale muszę przy tym uprzedzić, że potencjalnym widzom „Druaga no tō” przyda się choć minimalne obycie w świecie fantasy, nieważne czy literackim, filmowym albo komputerowym. Nie dlatego, że dowcip staje się bez tego niezrozumiały, gdyż żarty są przejrzyste niczym kryształ, ale też bywają niestety dość niszowe i trzeba nadawać na tych samych falach co miłośnicy fantastyki, by uśmiech nie był wymuszony. Podział humoru na „specjalistyczny” i „ogólny” oscyluje mniej więcej w granicach uczciwego pół na pół i trzeba samemu zadecydować, czy jest to tylko, czy aż tyle, by miało wpływ na przyjemność z oglądania.


Nie bez znaczenia, o czym już wspomniałem, jest fakt, że już jako rozrywka przygodowa serial spisuje się zauważalnie słabiej. Pomijając braki fabularne, największym winowajcą jest absolutny brak napięcia i umiejętności zaskoczenia widza. Przy obu częściach twórcy tylko raz zdecydowali się na krok, którego nie dałoby się wprost wykoncypować ze scenariusza, a i tak był to marginalny epizod. Albo ekipa nie miała szczególnie dobrego czasu, albo też takimi drobiazgami jak fabuła nikt w studiu się nie przejmował, w związku z czym poszukujących czegoś bardziej wciągającego raczej bym do „Druaga no tō” nie zachęcał.


Rysownikom i animatorom, w przeciwieństwie do scenarzystów, kiepskich wyników zarzucić wprost nie można, ale też szczęka z wrażenia nie opada. Szczegółowość kadrów jest na przyzwoitym poziomie, a animacji zazwyczaj nie brakuje płynności. Sporo jest niewielkich niechlujnych fragmentów, w niektórych ujęciach, zauważalnych zwłaszcza w rysunku przedmiotów na drugim planie. Animacje 3D są już niestety paskudne, sztuczne i pokryte rozlazłymi teksturami. O wiele lepiej prezentuje się styl rysowania postaci, który – ze względu na szerokie zróżnicowanie profesji bohaterów, jak i sprzętu – urozmaica i ożywia nawet statyczne sceny. Także charakter samej wieży, podzielonej na osobne i utrzymane w różnorodnym stylu piętra, skutecznie zapobiega monotonni. Polskiemu widzowi jednakże może dać się we znaki fatalna jakość kompresji anime w darmowej dystrybucji online na terenie naszego kraju. Jeśli kogoś tytuł zaciekawił, wskazane może okazać się sprowadzenie zagranicznego wydania DVD, prezentującego już akceptowalną jakość. O ścieżce dźwiękowej wspomnę tylko z obowiązku. To standard w stylu „kto słyszał jeden OST z anime fantasy, słyszał je wszystkie”.


Mimo całkiem pokaźnej liczby mankamentów, seans „Druaga no tō” okazał się ostatecznie o wiele bardziej przyjemnym doświadczeniem, niż się na początku spodziewałem. Humor bardzo skutecznie pozwala zapomnieć o brakach, dając sporo okazji do przewietrzenia płuc i poprawy nastroju. Co więcej, to pozycja nie tylko hermetycznie przeznaczona dla fanów animowanej fantastyki. Studio Gonzo miało naprawdę dobry, a przy tym prosty plan i z przyjemnością stwierdzam, że zrealizowało go co do joty. Można narzekać, że od czasów „Berserka” znów nie ukazało się nic w bardziej europejskim stylu, ale, jak pokazuje druga, poważniejsza odsłona „Druaga no tō”, nie jest to wielka strata. Usunięto tam większość dowcipu, nie oferując nic w zamian, co doprowadziło do powstania kolejnego, w miarę znośnego, ale absolutnie niezadowalającego tytułu. Za to część pierwszą polecam bez wyrzutów sumienia.


 
 

Komentarze

 
 

Przykładowe kadry

 

Twórcy

Funkcja Imię i nazwisko
Reżyseria Koichi Chigira
Kompozycja serialu Shōji Gatoh
Scenariusz Shōji Gatoh
Muzyka Hitoshi Sakimoto
Projekt obiektów mechanicznych Takuhito Kusanagi
Reżyseria dźwięku Hozumi Gōda
Wykonanie piosenek Kenn
 
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Kenn Jil
Fumiko Orikasa Kaya
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Akira Ishida Kally
Hozumi Gōda Meruto
Minori Chihara Kōba
Risa Hayamizu A-Mei
Takahiro Sakurai Neeba
Yui Horie Fatina
Akiko Yajima Kai
Hiroki Yasumoto Utu
Jouji Nakata Druaga
Keikou Sakai Quokks
Masaki Terasoma Cherub
Rie Tanaka Ishtar
Risa Mizuno Etana
Takaya Hashi Gilgamesh
Takaya Kuroda Czarny Rycerz
Yui Ishikawa Księżniczka
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Linkownia
 »
Katalog
,
Lista