Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Onsen Podcast
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Dairokkan
 
 

Ocena recenzenta

7.0
Muzyka i dźwięk
6.5
Scenariusz
7.0
Modele/obiekty
8.0
Scenografia
8.0
Animacja
 
7.0
Ogółem
 
 

Zespół redakcyjny

7.0
Muzyka i dźwięk
6.5
Scenariusz
7.0
Modele/obiekty
8.0
Scenografia
8.0
Animacja
 
7.5
Ogółem
 
Oceny: 2
 
 

Podobne anime

 
 

Reklama

 
 

Dane podstawowe

 

Code Geass: Lelouch of the Rebellion R2


» コードギアス 反逆のルルーシュ R2 (JAP)

» Code Geass: Hangyaku no Lelouch R2 (ROM)

 
Code Geass: Lelouch of the Rebellion R2

Walki przeciw Imperium ciąg dalszy. Lelouch Lamperouge po raz kolejny przywdziewa maskę Zero, by wyzwolić Japonię spod jarzma okupanta i zemścić się za doznane krzywdy. Po drodze przyjdzie mu przemyśleć celowość swych działań.

 
Produkcja
Serial TV
Premiera
6.04.2008
Ocena redakcji7.50
(dozwolone od lat 16)
dozwolone od lat 16
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
7.69 (13)
7.71 (7)
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 25 x 24 min - łącznie 600 min
przypisania akcja, mecha, sf
produkcjaSunrise, Mainichi Broadcasting
animacjaSunrise
związane Code Geass: Lelouch of the Rebellion   (2006)  -  prequel
ta recenzja Tassadar   (3.12.2008) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   7.00
 
ANN AnimeDB Tanuki Anime Lyrics Anime Wallpapers
 
 
 

Recenzja

 

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, gdzieś w miejscu zapomnianym przez człowieka i czas, spoczywają spisane prawa sequeli, których nieuchronne działanie obserwujemy niemalże na co dzień. Sprawiają one, że nakręcenie kontynuacji dowolnego filmu bądź serialu staje się zadaniem karkołomnym, pełnym przeszkód w postaci wypalenia scenarzystów, przerostu formy nad treścią, zbyt szeroko zakrojonych planów i braku koncepcji. Nie jest to na szczęście reguła, czego dowodem może być druga cześć „Terminatora”, równie niesamowita co pierwsza kontynuacja „Ojca chrzestnego”, czy też, spoglądając bardziej na rynek anime, „Black Lagoon: The Second Barrage” oraz „Ghost in the Shell: Stand Alone Complex 2nd GIG”. Niestety, nie oznacza to automatycznie, że ludzie zaangażowanie w stworzenie wielkiego poprzednika będą w stanie przenieść jego poziom na kolejne klatki animacji. Jest to szczególnie trudne, gdy seria ma charakter masowy, rozrywkowy, obfitujący w zaskakujące widza zagrywki i masę innych chwytów mających na celu przyciągnięcie jak najszerszej widowni.


Powyższy charakter miał od samego początku pierwszy sezon „Code Geass”. Co by o nim nie napisać, nawet szczególnie zajadle skupiając się na obecnych tam wadach, anime bez wątpienia odniosło olbrzymi sukces komercyjny, porównywalny w swej skali do „Notatnika śmierci” i innych pamiętnych pod tym względem anime ostatnich lat. Niewątpliwa siła serialu tkwiła przede wszystkim w wyjątkowo sprawnej reżyserii oraz takim prowadzeniu fabuły, które pozwalało utrzymać poziom adrenaliny na stałym wysokim poziomie, nie pozwalając oglądającemu nawet na minutę nudy. Całość uzupełniono nastrojową muzyką, efektywnymi walkami, ciekawymi postaciami i zaskakującymi zwrotami akcji. Podejmując się pracy przy tworzeniu kolejnej części zwieńczającej wspomnianą historię, zarówno reżyser jak i scenarzyści najwyraźniej uznali, że ich nowe dzieło nie powinno ustępować pod żadnym względem poprzednikowi. Popełnili przy tym jednak karygodny błąd, wszystkie swe wysiłki kładąc na ilość, nie zaś jakość elementów.


Jako pierwsza, a przy tym w największym stopniu, ucierpiała fabuła, stając się zbitką porozrzucanych bez ładu i składu wątków, często absolutnie niepotrzebnych bądź też nagle porzucanych w połowie i nie rozwijanych już wcale do końca serii. Chaos narasta z każdym kolejnym odcinkiem i pojawieniem się coraz to nowych postaci, nie wnoszących swą obecnością absolutnie nic do opowieści. Cóż z tego, że pojawiający się już od pierwszego odcinka brat Leloucha, Rolo, ma w sobie olbrzymi potencjał, skoro w ostatecznym rozrachunku jego obecność nie ma tak naprawdę innego celu, jak przyciągnięcie przed ekrany tłumów piszczących z zachwytu młodocianych yaoistek, otumanionych nowymi możliwościami tworzenia wątpliwej jakości dojinshi? Normalny człowiek spodziewałby się przynajmniej sensownego rozwiązania wątku postaci, którą tytułowy bohater wykorzystuje do własnych celów, korzystając z jej wrodzonej naiwności, tymczasem zaserwowane pod koniec podsumowanie wręcz przeraża swą infantylnością i schematycznością. Podobnych przypadków jest o wiele więcej, zaś sztandarowym przykładem na brak jakiejkolwiek celowości wprowadzania postaci jest młoda cesarzowa Chin i jej wierny ochroniarz Li Xingke. Teoretycznie ich pojawienie się ma na celu logiczne wyjaśnienie pewnych rozwiązań i kierunku, w jaki przez pewien czas podąża fabuła, jednakże w praktyce rozdmuchane na kilka odcinków przedstawienie, nie oferujące nic godnego odnotowania, jest wręcz nużące.


Nowo wprowadzonych wątków i postaci nie równoważy także stara gwardia bohaterów, z których uczyniono kukiełki miotające się bez celu po bezdrożach czegoś, co chyba nieco na wyrost nazwano scenariuszem. To, co zrobiono z tak ciekawymi bohaterami jak Kallen albo Shirley, jest wręcz zbrodniczym zamachem na tak umiejętnie budowany w pierwszym sezonie wizerunek. Pytaniem, na jakie mimo rozlicznych prób podjętych po obejrzeniu całej serii usiłowałem bez skutku znaleźć odpowiedź, było: „Co tak naprawdę kieruje poczynaniami bohaterów?” Moje wysiłki spełzły na niczym i to bynajmniej nie dlatego, że osobowości i motywacje są złożone niczym w „Texhnolyze”, gdyż bliżej im raczej do „Bleacha” czy innego podobnego potworka. Sztandarowym przykładem panującego zamieszania jest Suzaku, który miota się na lewo i prawo pomiędzy przyjaźnią z głównym bohaterem, obowiązkiem wobec państwa, własnym ideałami, mroczną przeszłością i innym czynnikami, które w ostatecznym rozrachunku pozbawiają go jakiegokolwiek psychologicznego prawdopodobieństwa. Tempo, w jakim bohaterowie zmieniają swoje opinie i światopogląd, jest zawrotne i niczym nieuzasadnione.


Oczywiście nie sposób całkowicie zatracić charakteru poprzedniego sezonu tylko poprzez nadmierne eksploatowanie zużytych nieco pomysłów. Momentami drugi sezon przypomina sobie o latach dawnej świetności i wznosi się na stary, dobry poziom, który wcześniej tak bardzo mógł się spodobać. Czyni to zwłaszcza na początku, gdy seria nie zdąży jeszcze całkowicie pogrążyć się w nieładzie, oraz pod koniec, gdy twórcy wreszcie przestają na siłę upychać w anime zbędne pomysły. Niestety, nawet w momentach będących nawiązaniem do dawnej świetności, brakuje tej odrobiny magii, jaką Taniguchi potrafił wykrzesać z pomysłu i scenariusza przy współpracy reszty ekipy. Doskonałym odzwierciedleniem powyższego problemu jest ścieżka dźwiękowa, która choć technicznie lepsza od tego, co dane nam było wcześniej usłyszeć, nie ma wzruszających, czy też efektownych scen, na tle których mogła by pokazać swą klasę. Sporo w tym winy zbytniego wyeksponowania akcji w stosunku do reszty fabuły. Walki mechów zajmują teraz o wiele więcej czasu ekranowego i widać wyraźnie, że to na nich skupiło się paradoksalnie więcej wysiłku ekipy. Dynamiczny rozwój wydarzeń, ekscytujące konfrontacje i porywajcie pojedynki, zarówno pomiędzy poszczególnymi pilotami wielkich robotów, jak i te w większej, strategicznej skali, zdecydowanie się w „Code Geaas” udały, o wiele bardziej niż poprzednio. Efektownie animowane, ze szczegółowymi, choć nieco przypominającymi zabawki z klocków lego modelami mechów i równie udanymi co zawsze tłami, swym rozmachem przypominają sceny z „Władcy Pierścieni”, gdy ścierają się ze sobą armie splecione w krwawym, morderczym uścisku wojny. Jednakże „Code Geass” u swego początku nie był tak wyraźnie nakierowany na akcję – owszem, była ona istotnym elementem podwyższającym napięcie, nie stanowiła jednak rdzenia historii, jak to staje się w wielu odcinkach nowego sezonu.


Jeśli jednak nie bohaterowi drugoplanowi i ich historie lub sceny akcji, to może choć główny wątek okaże się czymś, co warto i można śledzić z napięciem? Cóż, początkowo rzeczywiście tak jest. Rozwiązanie przedstawionego przy zakończeniu pierwszego sezonu problemu jest sensowne i zgrabnie wplecione w przedstawiony świat. Im dalej w las, tym jednak więcej drzew. Pod nogi Leloucha rzucane są coraz to większe kłody, zaś podejmowane przez niego kroki stają się systematycznie głupsze z odcinka na odcinek, swój początek biorąc wręcz z taniego kina akcji klasy B czy telenoweli. Zaskakiwanie widza ma swoje dobre strony, ale nie do stopnia, w którym, cytując bohaterkę innego serialu anime, człowiekowi robi się z mózgu tacos... Trudno też oprzeć się wrażeniu niedosytu, jakie pojawia się z zamknięciem historii i wyjaśnieniem istotnych kwestii fabularnych. Odpowiedzi na pytania, takie jak dlaczego zginęła matka Leloucha, kim jest V.V. i do czego tak naprawdę dąży Imperator, w dużym stopniu zawodzą, bądź to dlatego, iż spodziewać się można było jednak lepszych pomysłów, bądź też zastosowane rozwiązania są nieco wręcz bezczelną kalką pomysłów z innych anime, bez jakiekolwiek wkładu własnego. Dość rzec, iż w pewnym momencie poczułem się jakbym oglądał końcówkę „Neon Genesis Evangelion”, a Imperator to przebrany w inny kostium Gendō Ikari...


Kilka pytań, na które dane widzowi będzie poznać odpowiedź, jest, ku jego uciesze, przykładem tego, że wystarczy odrobina dobrych chęci, by zbudować sensowne i przede wszystkim nastrojowe kino. C.C. udała się pod tym względem nadzwyczajnie, a jej prośba, którą przy zawieraniu kontraktu Lelouch zobowiązał się kiedyś wypełnić, jest pełna czysto ludzkich rozterek serca, wątpliwości, nadziei i prawdy o człowieku. Co ważniejsze, prawda o niej jest na tyle sensownie i stopniowo odkrywana, by widz miał szansę dojść do niej samemu, zanim zostanie oficjalnie i dosłownie zacytowana. Podobnego taktu reżysera doświadczyć można też w chwilach zwątpienia głównego bohatera jako Zero, gdy system wartości, który pchnął go na drogę buntu przeciw panującemu na świecie porządkowi, wystawiony zostanie na ciężkie próby. Szkoda zdecydowanie, że scen takich nie jest w „Code Geass” na tyle dużo, by były one w stanie zatrzeć negatywne wrażenie, jakie pozostawia po sobie większość odcinków. Gdyby ograniczyć część drugą do trzynastu odcinków, pozbywając się treści niepotrzebnych, całość zyskałaby nową jakość i o wiele lepszy poziom. Jednakże chcąc z dojnej krowy wycisnąć jak najwięcej pod względem komercyjnym, zatracono się w nadmiarze schematów i tanich chwytów. Nadmiar wrażeń także bywa szkodliwy, o czym można przekonać się oglądając to anime. Brakuje chwili wytchnienia od ciągłych zwrotów akcji, walki dylematów moralnych, przez co widz męczy się, próbując złapać oddech.


„Code Geass: Lelouch of the Rebellion R2” na tle swojego poprzednika wypada blado, momentami zaś wręcz mizernie. Jednakże gdy emocje, zarówno te negatywne, jak i bardziej przychylne, związane z obejrzeniem całości nieco opadną, można stwierdzić z całą pewnością, że jest to nadal niezła rozrywkowa seria, która, pod warunkiem oglądania dwóch, góra trzech odcinków dziennie, jest w stanie zapewnić takie spędzenie czasu, by nie żałować potem chwil przed ekranem. Jeśli jednak komuś cześć pierwsza nie przypadła do gustu i jednocześnie nie czuje wewnętrznej potrzeby poznania końca opowiadaj historii, ten powinien bez dwóch zadań odpuścić sobie seans i poszukać czegoś innego. Elementów irytujących przeciwników „Code Geass” jest tu bowiem o wiele więcej i ktoś taki ma marne szanse wytrwać do końca. Fanom serialu można go jednak polecić, zresztą obejrzą go oni niezależnie od tego, co na ten temat napisze dowolny krytyk. Twórcom anime niech zaś „Code Geass: Lelouch of the Rebellion R2” służy za przestrogę przed tym, jak łatwo można spaść z podium w ocean przeciętności.


 
 

Komentarze

 
 

Przykładowe kadry

 

Odnośniki związane z tematem

 
 

Twórcy

Funkcja Imię i nazwisko
Reżyseria Gorō Taniguchi
Kompozycja serialu Ichirō Ōkouchi
Muzyka Hitomi Kuroishi, Kotaro Nakagawa
Projekt postaci Takahiro Kimura
Scenografia Yoshinori Hishinuma
Opowieść oryginalna Gorō Taniguchi, Ichirō Ōkouchi
 
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Jun Fukuyama Lelouch Lamperouge
Takahiro Sakurai Suzaku Kururugi
Yukana C.C.
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Akeno Watanabe Villetta Nu
Ami Koshimizu Karen Stadtfeld
Fumiko Orikasa Shirley Fenette
Hikaru Midorikawa Li Xingke
Issei Futamata Kōsetu Urabe
Kaori Nazuka Nunnally Lamperouge
Kazunari Tanaka Shinichirō Tamaki
Saeko Chiba Nagisa Chiba
Sayaka Ohara Milly Ashford
Souichiro Hoshi Gino Weinberg
Takahiro Mizushima Rollo Lamperouge
Yūko Gotō Anya Earlstreim
Yuuji Takada Kyōshirō Toudō
Norihiro Inoue Schneizel el Britannia
Norio Wakamoto Charles di Britannia
Tamaki Matsumoto Tianzi
Ken Narita Jeremiah Gottwald
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn