Przyszłość. Z powodu przeludnienia, część populacji zamieszkuje w koloniach kosmicznych. Jedna z nich ogłasza niepodległość i wypowiada Ziemi wojnę, przynoszącą ogromne straty. Ziemianie szykują nową broń – gundama, w którym zasiądzie młody Amuro, aby walczyć ze znamienitym przeciwnikiem, Charem Aznable’em.
| inne tytuły | 機動戦士ガンダム (japoński) Kidō senshi Gundam (romanizacja) | |
| ograniczenie wiekowe | (dozwolone od lat 7) | |
| odcinki | 43 x 24 min - łącznie 1032 min | |
| przypisania | dramat, sf, mecha, kosmos, shōnen | |
| produkcja | Sunrise, Sotsu Agency, Nagoya Broadcasting Network | |
| związane | Mobile Suit Gundam Seed (2002) - nawiązanie Mobile Suit Gundam 00 (2007) - nawiązanie | |
| ta recenzja | Dark Rael (25.01.2008) | |
„Gundam” to coś więcej niż seria kultowa; to pewien fenomen, który po trzydziestu latach od momentu emisji pierwszego serialu nadal wydaje się działać, pomimo że kolejne sequele zaledwie powielają zawarte w oryginale pomysły. Dlaczego formuła tego serialu zyskała tak wielu entuzjastów? Czyżby japońska młodzież tak umiłowała wojnę i mechy? A może magnesem są młodzi główni bohaterowie, bezkompromisowo walczący o pokój? A może chodzi o samego mecha, który kształtem nadal przypomina swego pradziadka? Jaka by nie była przyczyna, pierwszy „Gundam” miał duży wpływ na rozwój gatunku i każdy fan wielkich robotów powinien poznać jego historię.
Rzecz dzieje się w niedalekiej przyszłości, kiedy to Ziemia staje się miejscem przeludnionym, zmuszając ludzi do budowy kolonii kosmicznych. Pięćdziesiąt lat po rozpoczęciu kolonizacji najbardziej oddalona od Ziemi kolonia ogłasza niepodległość i powstanie księstwa Zeonu, jednocześnie wypowiadając wojnę Federacji Ziemskiej, do której wcześniej należała. W ciągu kilku miesięcy wojna pochłania ogromną liczbę ofiar. Przerażone tym faktem strony osłabiają wojenną aktywność. Federacja w tajemnicy szykuje nową broń przeciw Zeonom.
Amuro Ray, nastolatek o technicznym zacięciu, mieszka z rodziną w kolonii kosmicznej Side 7 należącej do Federacji. Pewnego dnia oddział Zeonów w maszynach bojowych dostaje się do kolonii, aby wykonać rekonesans. Kiedy napastnicy odkrywają nową broń Federacji, postanawiają ją zniszczyć. W zamieszaniu Amuro dostaje się do prototypowej maszyny kroczącej zwanej gundamem i jakimś cudem udaje mu się obronić przed atakami wroga. Dostaje się na pokład utrzymywanego w tajemnicy nowoczesnego okrętu kosmicznego White Base, przystosowanego do przenoszenia gundama. Wraz z przypadkową załogą wydostaje się w kosmos. Licząc na zdolności chłopaka – jedynego realnego obrońcy White Base – będą musieli uciekać przed okrętem wroga, którym dowodzi błyskotliwy taktyk i wojownik w jednym, Char Aznable.
Żeby zrozumieć, czym był „Gundam” dla ogólnie pojętego gatunku mecha, należy wiedzieć, jak wyglądały seriale z wielkimi robotami przed rokiem 1979 i co mogło zainspirować Yoshiyukiego Tomina, twórcę serii. W gatunku tym tworzono już z powodzeniem od kilku lat (choć pewne elementy gatunku zaprezentowano już w 1952 roku w „Astro Boyu”), jednak były to seriale dla dzieci, formułą zbliżone do zachodnich kreskówek o superbohaterach. Miały więc charakter epizodyczny, były proste w odbiorze, a dobro i zło dzieliła w nich wyraźna przepaść. Jedyna różnica polegała na formie superbohatera. Nie zmieniał on stroju, jak Superman czy Batman, ale stawał się „duszą” wielkiego robota, dzięki czemu zyskiwał jakąś niezwykłą moc. Sam robot był zwykle spadkiem po obcej cywilizacji lub tworem mitycznym o niezrozumiałym dla współczesnych realiom serialu naukowców działaniu.
Właściwie trudno powiedzieć, czy pomysłodawca omawianego serialu poszerzał gatunek mecha, czy też wrzucił wielkiego robota do ówczesnego animowanego science-fiction. Inspiracje z pewnością czerpał z literatury – „Kawalerii kosmosu” Roberta A. Heinleina (mechy i wojna), z animowanej twórczości Leijiego Matsumota (charyzmatyczny, niekoniecznie zły antagonista), ale wyraźny wpływ miały na Tomina również „Gwiezdne wojny” – gundam ma świetlne miecze, a w dalszej części serialu mamy do czynienia z czymś w rodzaju „mocy”, nie wspominając o sporym rozmachu walk kosmicznych i potężnej broni. Film ten mógł uświadomić mu, że można stworzyć poważną bajkę ubraną w fantastykę naukową, o sporym rozmachu, dlatego umieścił mecha w całkiem nowym dla niego środowisku. Zmienił pochodzenie i znaczenie samego robota, zachowując jednak jego pewne, charakterystyczne dla dotychczasowej formuły gatunku, cechy. Gundam był tworem człowieka, który bazując na dostępnych technologiach, wyprodukował narzędzie walki, będące zniszczalną i wymagającą napraw maszyną. Pozostało jednak wrażenie jego niepokonalności – widz był przeświadczony, że kiedy Amuro zasiądzie w gundamie, wynik bitwy przechyli szalę zwycięstwa dla załogi White Base, jaka by nie była przewaga przeciwnika. Potwierdzenie tego mamy podobno nawet w samej nazwie „Gundam”, gdzie „dam” (ang. ‘tama’) oznaczać ma zaporę nie do pokonania. Pozostawiono na nim także jaskrawą kolorystykę, przypominającą jego starszych braci, co było trochę wbrew wojskowej logice (maszyna nie powinna się wyróżniać z otoczenia). Taki był jednak wymóg sponsorów, którzy produkować mieli serialowe zabawki. Zamierzeniem twórców serialu było jednak przedstawienie gundama jako maszyny w miarę realistycznej. Nie posiadał więc żadnych cudownych niewytłumaczalnych mocy i nie wykonywał tzw. ciosów specjalnych. Gundam miał wspomniane miecze, tarczę, czasem używał iście barbarzyńskich narzędzi, jak np. cep bojowy, ale najczęściej walczył czymś w rodzaju energetycznego karabinu maszynowego oraz bazooką.
Dając już spokój samemu robotowi, którego umownie nazwaliśmy realistycznym, dość zaskakującym jest fakt zastosowania w serialu kilku pomysłów, które z czystym sumieniem można nazwać fantastyką naukową. Kolonie zawieszone są w punktach libracyjnych, tak aby stale znajdowały się w tej samej odległości od Słońca i Ziemi. Same kolonie są natomiast zgodne z projektem O’Neila, który opublikowano zaledwie kilka lat wcześniej.
Inną ważną innowacją dla gatunku było poważne podejście do przedstawionej tu wojny i wyraźną pacyfistyczną wymowę. Fabułę tworzono mając na uwadze przybliżenie widzowi dylematów moralnych. Wojnę uwiarygodnili poświęcając życie niektórych postaci drugoplanowych, do których widz zdążył się przyzwyczaić. Wrogiem nie byli już kosmici, potwory czy złe do szpiku kości indywidua. Tutaj wrogiem White Base byli ludzie z sensownymi motywami działania, których twórcy nie próbowali ukazywać w przesadnie negatywnym świetle, a nawet nadali niektórym z nich pewne cechy pozytywne. Stworzono dramat wojenny z fabułą nieepizodyczną, która wymuszała na głównym bohaterze rozwój emocjonalny, stawiając przed nim kolejne niełatwe pytania. Amuro był dobrym kandydatem, można było podrzucić mu nawet najprostsze problemy, które mogli przetrawić również jego rówieśnicy po drugiej stronie ekranu. Wrzucony, wbrew sobie, w sam środek wojny, z ciążącą presją głównego obrońcy załogi White Base, miota się on, próbując podjąć decyzje, na które nie jest przygotowany. Pan Tomino zapewne nie sądził, że stworzy archetyp, który do dziś, ku rosnącej krytyce, będzie wykorzystywany, a czasami naciągany do granic absurdu, jak twierdzą krytycy „Neon Genesis Evangelion”.
Mając na uwadze wszystkie innowacje, o których wspomniałem, można zapytać, czy twórca „Gundama” nie stworzył czasem nowego gatunku? Historia pokazała, że od tamtego momentu zaczęto dzielić gatunek mecha na dwie grupy: superrobot, który odpowiadał starej formule, oraz real robot, gdzie umieszczono „Gundama”. Szybko pojawili się naśladowcy idei realistycznych mechów, którzy poszli nawet dalej; mowa tu o „Macrossie”, „Votoms” i „Patlaborze”, gdzie mechy rzeczywiście są jedynie narzędziami. Co ciekawe, w ostatnich latach zauważa się powrót do łask starej formuły, co skrzętnie wykorzystuje Gainax („Gunbuster 2”, „Tengen Toppa Gurren Lagann”). Odkopuje się także stare serie, jak „Reideen” czy „Giant Robo”.
Moim zdaniem „Gundam” był rodzajem kompromisu, który pogodzić miał fanów wielkich robotów (niepokonany robot) i prawdziwego science-fiction (pewien realizm naukowy). Rezultaty tego zabiegu były jednak mizerne. Oglądalność premierowej emisji była tak mała, że stacje telewizyjne zrezygnowały z pełnych czterech sezonów, nakazując skrócenie serialu do trzech, podobno ledwo wynegocjowano sumę 43 odcinków. Jak na ironię, o wzroście popularności serialu zdecydowało nie nowatorstwo gatunkowe, a projekt robota, którego modele szły jak ciepłe bułeczki. Dziś jest to prawdopodobnie najpopularniejszy model mecha w Japonii.
Czytelnika zaczęło zapewne nurtować pytanie, czy anime to warto dziś obejrzeć z innych względów niż tylko historycznych? Jeśli drogi czytelnik widział jakiegokolwiek „Gundama”, to zapewniam, że pierwszy serial jest bardzo podobny w przebiegu do innych anime tego cyklu, ale solidniej przemyślany. Moim zdaniem każdy fan gatunku będzie z niego zadowolony, mimo jego wiekowości. Jest to na tyle dobrze zrobione anime, że nawet dziś wybija się ponad przeciętność i ogląda się je ze sporą przyjemnością. Fabuła rozwija się dynamicznie, nie ma prawie żadnych zapychaczy, a twórcy cały czas potrafią zainteresować nowymi pomysłami. Załoga White Base przemieszcza się po różnych lokacjach. Duża część serialu rozgrywa się na Ziemi, ale i tu kilka razy zmienia się otoczenie – walki odbywają się kosmosie, w koloniach, na lądzie, a nawet w podziemnych bazach i pod wodą. Pod koniec serial nabiera rozmachu, mamy wielką bitwę kosmiczną z użyciem potężnej broni.
Walk z udziałem mechów jest oczywiście mnóstwo, ale tytułowy gundam nie jest tak potężny, jak w późniejszych seriach, gdzie od jego jednego strzału pada kilkadziesiąt maszyn wroga. Tutaj rzadko staje on naprzeciw kilku przeciwników i często ktoś go wspomaga, choć wszyscy wiedzą, że ostatnie słowo należy do Amura i gundama.
Serial ma świetny początek, w środkowej części nadchodzi okres pewnego zastoju fabuły, kiedy męczyć zaczynają kolejne humory Amura, ale gdy akcja znowu przenosi się w kosmos, robi się ciekawiej. Końcówkę lekko psuje wspomniana wyżej „moc”, wyraźnie inspirowana dziełem George’a Lucasa, która przeradza finałowe odcinki w małą farsę. Moim zdaniem był to zabieg zupełnie zbędny, ale znając problem oglądalności, producenci chwytali się zapewne każdego pomysłu, który mógłby podciągnąć notowania serialu.
Serial rekomenduję wszystkim fanom gatunku – jest to jeden z najważniejszych jego przedstawicieli. Oczywiście należy wziąć pod uwagę to, że styl rysunku bardzo odbiega od tego, co obecnie można zobaczyć w anime. Do tego można się jednak przyzwyczaić, tym bardziej, że fabuła naprawdę wciąga, a postacie tu występujące łatwo dają się polubić. Serial jest także solidnie zrealizowany, poziom wykonania jest niezwykle równy, nie widać tu żadnych niedoróbek ani oszczędności w animacji. Oglądanie wersji zremasterowanej to czysta przyjemność. Polecam.

| Reżyseria | Yoshiyuki Tomino |
| Dialogi | Hiroyuki Hoshiyama, Kenichi Matsuzaki, Yoshihisa Araki, Yoshiyuki Tomino, Yu Yamamoto |
| Scenopis graficzny | Hiro Kuno, Kazuo Yamasaki, Minoru Onoya, Shinya Sadamitsu |
| Muzyka | Takeo Watanabe, Yuji Matsuyama |
| Twórca oryginału | Hajime Yatate, Yoshiyuki Tomino |
| Projekt postaci | Yoshikazu Yasuhiko |
| Scenografia | Mitsuki Nakamura |
| Projekt obiektów mechanicznych | Kunio Okawara |
| Reżyseria dźwięku | Noriyoshi Matsuura |
| Efekty dźwiękowe | Akihiko Matsuda |
| Efekty specjalne | Toshiaki Doi |
| Wykonanie piosenek | Keiko Toda, Koh Ikeda, Kouichiro Hori |
| W ROLACH GŁÓWNYCH | |
| Tohru Furuya | Amuro Ray |
| Shuuichi Ikeda | Char Aznable |
| W POZOSTAŁYCH ROLACH | |
| Banjou Ginga | Gihren Zabi |
| Daisuke Gouri | Dozle Zabi |
| Fuyumi Shiraishi | Mirai Yashima |
| Hidekatsu Shibata | Degwin Zabi |
| Hirotaka Suzuoki | Bright Noah |
| Katsuji Mori | Garma Zabi |
| Keiko Han | Lalah Sune |
| Kiyonobu Suzuki | Hayato Kobayashi |
| Rumiko Ukai | Frau Bow |
| Shozo Iizuka | Ryu Jose |
| Toshio Furukawa | Kai Shiden |
| You Inoue | Sayla Mass |
| Fuyumi Shiraishi | Katz Hawin |
| Hideyuki Tanaka | Woody Malden |
| Mami Koyama | Kycilia Zabi |
| Masaru Ikeda | Generał Revil |
| Miyuki Ueda | Iselina Essenbach |
| Motomu Kiyokawa | Tem Ray |
| Rumiko Ukai | Letz Cofan |
| Sachio Kumagai | Omur Fang |
| Seiichi Suzuki | Slender |
| You Inoue | Haro |