Yugo Beppu jest negocjatorem. Oswabadzanie zakładników z rąk islamskich fanatyków czy śniących o mocarstwowości poradzieckich generałów, to zadanie w sam raz dla niego. Natomiast dla nas – solidna porcja stricte przygodowego kina na zadowalającym poziomie.
| inne tytuły | 勇午 ~交渉人~ (japoński) Yūgo kōshōjin (romanizacja) | |
| ograniczenie wiekowe | (dozwolone od lat 16) | |
| odcinki | 13 x 25 min - łącznie 325 min | |
| przypisania | dramat, psychologia | |
| produkcja | Yugo Production Committee | |
| animacja | Artland, G&G Entertainment | |
| ta recenzja | el doctore (20.01.2008) | |
Pomysł wyjściowy jest świetny. Jakby nie patrzeć, co wiemy o pracy negocjatorów? Nie przypominam sobie, poza jedną czy dwiema hollywoodzkimi produkcjami, obrazów poświęconych tej frapującej profesji. Ileż możliwości fabularnych pociąga za sobą sytuacja, gdy o ludzkim życiu decyduje metodyczne planowanie, psychologiczna wirtuozeria i intuicja jednej osoby, przeciwstawione szaleństwu i desperacji drugiej? A gdy nakładają się na to jeszcze różnice kulturowe i mentalne oponentów, czy taki temat może nie wypalić? Oczywiście – może. Wszystko, jak zwykle, rozbija się bowiem o moce twórcze osób zaangażowanych w dany projekt i wizję, jak to zadanie zrealizować. Bo tak to już jest, że tematy w oczywisty sposób atrakcyjne, mogące niejako automatycznie zapewnić danej produkcji powodzenie, często w ogóle „nie zaskakują”. W dużym stopniu mamy z tym właśnie do czynienia w przypadku „Yūgo the Negotiator”. Ale nie jest to zarazem pozycja nieudana.
Fabuła podzielona jest na dwie części – dwa zadania, jakim będzie musiał sprostać Yūgo Beppu, japoński negocjator o międzynarodowej sławie. Oba zadania są piekielnie trudne i kolosalnie niebezpieczne. Ale tylko takie interesują naszego bohatera.
Pierwsza misja rozgrywa się w Pakistanie i dotyczy porwania japońskiego przedsiębiorcy, Iwasego. Do Yūga zgłasza się zdesperowana córka Iwasego, Mayuko, prosząc o pomoc. Jak się okazuje, dotychczasowe negocjacje z porywaczami nie dały żadnych rezultatów. Za porwaniem stoi antyrządowa organizacja militarna Daku, a na jej czele fanatyczny Yusuf Ali Musa, zwany też Bohaterem z Piekła. Ali Musa znany jest z niespotykanej żarliwości religijnej oraz tego, że swoich wrogów lubi uśmiercać gołymi rękoma, skręcając im karki. Taki, między innymi, los spotkał wszystkich dotychczasowych negocjatorów. Jednak, w pewnym sensie, Ali Musa zdaje się być człowiekiem honoru – zabija tylko tych, w których nie potrafi dostrzec wielkiej siły ducha i żarliwej wiary. W tym właśnie elemencie swoich szans porozumienia z fanatycznym przywódcą Daku upatruje Yūgo Beppu. Musi stać się bardziej fanatyczny niż legendarny Bohater z Piekła, by w ogóle zostać dopuszczonym do negocjacji.
Druga historia rzuca nas do Rosji. Zleceniodawcą jest niejaka Origa Elenowa, pracująca dla arystokratycznego rodu Romanowskich. Yūgo ma za zadanie wywieźć z Rosji (konkretnie z Syberii) wnuczkę Władimira Romanowskiego – Nadjeżdę Pawletskają. Taka jest wola Aleksandra (dla którego pracuje Elenowa) – syna brata Władimira, Siergieja, który przybył do Japonii i znalazł w niej azyl po zawierusze roku 1917. Siergiejowi zostało darowane naoczne poznawanie bolszewickiej rzeczywistości, natomiast Władimir z ojcem stawili jej czoła i zginęli. Po latach na światło dzienne „wypłynęła” Nadjeżda Pawletskaja, dziewczynka przyznająca się do tego, że jest wnuczką Władimira. Jej wiarygodność poświadcza posiadany przez dziewczynę rodowy pierścień Romanowów, taki sam, jaki nosi syn Siergieja – Aleksander. Zgodnie z wolą jego ojca, Nadjeżda ma odziedziczyć bajeczną fortunę Romanowów, którą, jak się okazuje, równie chętnie „odziedziczyły by” władze rosyjskie. Sztuka polega więc na tym, by jakoś ułożyć się z bezduszną machiną państwową i ocalić Nadjeżdę, nawet za cenę poświęcenia sprawie ogromnej fortuny.
Ten wyraźny podział na dwa odrębne zlecenia, jakim musi stawić czoła Yūgo Beppu, ma swoje przełożenie w formalnej budowie epizodów. Za każdym z nich stoją niezależne ekipy o różnym formalnym podejściu do tematu. Są to więc w zasadzie dwa odrębne filmy, spięte jedynie postacią głównego bohatera. W „Yūgo the Negotiator” nie ma kontynuacji czy treści, które wymagałyby doprecyzowania w kolejnym epizodzie.
O Yūgu nie wiemy w zasadzie nic oprócz tego, że jest w pełni oddany swojej pracy, o czym świadczy regularne sypianie w biurze... na stole bilardowym. Negocjatorowi pomaga niejaki Kogure, specjalista od wszelkiego rodzaju urządzeń telekomunikacyjnych. Ale i o nim niczego więcej nie dane nam będzie się dowiedzieć. Rozwiązanie jest o tyle sensowne, że „Yūgo the Negotiator” to czystej wody kino awanturniczo-przygodowe, w którym wszelkie elementy fabuły podporządkowane zostały wartkiemu biegowi wydarzeń. Na próżno więc doszukiwać się w fabule prób jakiegoś szerszego opisu specyfiki geopolitycznej Pakistanu czy Rosji – jest tyle, by w przekonywający sposób nakreślić wiarygodne tło wydarzeń, i to musi nam wystarczyć. Nie jest to w końcu aż takie głupie rozwiązanie: czasem lepiej powiedzieć i pokazać mniej a sensowniej, niż brnąć w typową np. dla wielu produkcji amerykańskich kompromitującą ignorancję. W „Yūgo the Negotiator” zostało to rozegrane całkiem nieźle. Za Pakistan nie ręczę, ale charakterystyka postkomunistycznego imperium jest celna.
Problem pojawia się na płaszczyźnie realizacyjnej, o czym wspominałem na początku tekstu. Rozdźwięk estetyczny pomiędzy częścią pakistańską a rosyjską jest tak duży, że w pierwszym odruchu nieomal zdębiałem. Zresztą to dosyć zabawna sytuacja, gdyż pod względem fabuły jest akurat odwrotnie: część pakistańska, która jest ciekawsza wizualnie, ma słabszą intrygę, natomiast rosyjska, która aż skrzy się od nagłych zwrotów akcji, plastycznie prezentuje się bardzo średnio. Jakby ktoś tu z kimś właśnie zawiesił wyścig zbrojeń. W sumie więc rozejm, nieprawdaż? Ale całkiem serio – rozdźwięk pomiędzy skąpanymi w słonecznym blasku, ciasnymi uliczkami pakistańskich wiosek i miast a landrynkowatą Rosją jest dojmujący. Naprawdę, to dość karkołomne rozwiązanie, by śnieżną Syberię przedstawiać w radosnej, wiosennej tonacji. Gdyby nie ta fabuła.... A właśnie – takie jeszcze spostrzeżenie. Yūgo jest negocjatorem, ale jak wspominałem, nie wiemy o nim zbyt wiele, nie poznajemy jego „technik” pracy, za to widzimy przed każdą misją skrupulatne przygotowania czysto kondycyjne. Jeśli ma jechać na Syberię, siedzi godzinami w chłodni, kompletuje sprzęt, który da radę wytrzymać ekstremalnie niskie temperatury. Tak jakby Yūgo wychodził z założenia, że obłaskawienie natury daje mu solidną kartę przetargową w negocjacjach. I zazwyczaj ma rację. Czyżby więc działała tu zasada jakiejś mimetycznej strategii przetrwania? Kto jest w stanie zaadaptować się do warunków otoczenia, zyskuje tym samym świadectwo autentyczności, pozwalające na nawiązanie dialogu z autochtonami? W jakimś sensie wydaje się to bardzo humanistycznym podejściem do idei konfliktu międzykulturowego, nieprawdaż? Poczuj lodowaty bezkres Syberii i rozpalone słońcem pakistańskie pustkowia, to może zrozumiesz. Może staniesz się jednym z nas. Anime, o którym tutaj mowa, zdaje się forsować takie pozytywne podejście. Tylko niekiedy ten wzniosły nastrój burzą minorowe, fortepianowe akordy.

| Reżyseria | Seiji Kishi, Shinya Hanai |
| Muzyka | Susumu Ueda |
| Twórca oryginału | Shinji Makari, Shuu Akana |
| Projekt postaci | Kenichi Imaizumi, Takehiko Matsumoto |
| Kompozycja serialu | Kazuharu Sato, Kenichi Kanemaki |
| W ROLACH GŁÓWNYCH | |
| Takashi Hagino | Yūgo Beppu |
| W POZOSTAŁYCH ROLACH | |
| Susumu Chiba | Reīchi Kogure |
| Akemi Okamura | Ruba |
| Banjou Ginga | Ali |
| Hiroshi Yanaka | Ral |
| Jun Karasawa | Garachowa |
| Kenyuu Horiuchi | Ahmad |
| Masaaki Tsukada | Haji |
| Michie Tomizawa | Origa |
| Yui Horie | Najenka |
| Yuki Kaida | Mariko |
| Yumi Kakazu | Mayuko/Raira |