Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Wstęp do fabuły / pierwsze wrażenia
W pierwszych scenach widzimy dwóch „braciszków” kupujących we Francji upominki dla swoich „siostrzyczek”, akcja szybko przenosi się jednak na ulice Rzymu. W mieście mają miejsce rozruchy, a w związku z podejrzeniem, że niepokoje społeczne zostały wywołane sztucznie przez antyrządowe siły, na ulice zostają wysłane pary „rodzeństw”. Henrietta i Jose są świadkami eksplozji oraz ucieczki podejrzanego o jej spowodowanie. Rozpoczyna się akcja pościgowa...
Pierwszy sezon „Gunslinger Girl”, dzięki ciekawej mieszance akcji, psychologii i dramatu, podanych w dobrej oprawie audiowizualnej, zyskał grono oddanych miłośników. Na kontynuację przyszło czekać ponad cztery lata, a podjęło się jej studio Artland, które nie brało udziału w tworzeniu prequelu. W rezultacie przy produkcji drugiego sezonu nie wzięła udziału żadna z osób związanych z pierwszym sezonem, nawet seiyū są zupełnie inni niż poprzednio. Styl oraz wykonanie grafiki i muzyki również uległy trochę zmianie. Niestety wszystkie zmiany wyszły nowej serii raczej na gorsze - tła są raczej ubogie, podobnie jak rysunek postaci i animacja, co powoduje wrażenie „sterylności” obrazu, muzyka nie przypadła mi do gustu, a do głosów niektórych nowych seiyū nie byłem w stanie się przyzwyczaić znając pierwowzory z pierwszego sezonu. Szczególnie przykre są błędy w reżyserii dźwięku - zła dynamika powodowała miejscami wrażenie sztuczności podłożonych głosów oraz w pewnym momencie brakuje odgłosów strzelania pokazanego na ekranie, natomiast w warstwie wizualnej zwraca uwagę duża ilość lazy animation.
Pierwsza połowa odcinka zostawia po sobie niemiłe wrażenia - akcja i animacja nie połączyły się tu w nic dobrego i pościg po uliczkach Rzymu był mało emocjonujący, a nawet nieciekawy. Dopiero wraz z zakończeniem interwencji, gdy w fabule pojawiają się spokojniejsze i bardziej obyczajowo-psychologiczne akcenty, wraca odrobina magii z pierwszego sezonu. Pierwsze moje wrażenie jest raczej negatywne, ale nie musi to oznaczać, że seria okaże się niewypałem - w tworzenie kontynuacji zaangażowany jest autor mangi na podstawie której powstały anime, a wspomaga go Tatsuhiko Urahata, znany z współtworzenia klimatycznych i ciekawych fabularnie tytułów, takich jak „Monster”, „Aria” czy „Asatte no hōkō”.
Zapraszamy do rejestracji i logowania (C) 2004-2008 Azunime.net • Wszelkie prawa zastrzeżone
Teksty zamieszczone w serwisie należą do ich autorów i są chronione prawem autorskim. Wykorzystywanie ich, w całości lub we fragmentach, bez zgody właścicieli jest zabronione, o ile regulacje w FAQ nie stanowią inaczej.