| przypisania | shōnen-ai | |
| produkcja | Prime Time | |
Morze Śródziemne, a na nim wielki luksusowy statek pasażerski. Trudno chyba o piękniejszą scenerię, w której można by się pobrać, prawda? Problem stanowią jedynie państwo młodzi, którzy nie bardzo do siebie pasują, przez co ciągle się kłócą. Młody Ranmaru Ōmi jest głową klanu yakuzy, mającym poślubić starszą od siebie Kaoru, jednak oboje robią to wbrew własnej woli. Gdy, nie bez problemów, udaje im się odbębnić uroczystą ceremonię, przychodzi czas na noc poślubną. Trudno jednak od razu zmienić swoje nawyki, więc po wielkiej awanturze Kaoru wykopuje małżonka z pokoju. Ten, jak na faceta przystało, udaje się więc do baru, gdzie spotyka Włocha imieniem Alberto Valentiano.
W przypadku „Ikoku irokoi romantan” fabuła to raczej trochę wyolbrzymione słowo. Trudno jednak oczekiwać czegoś oryginalnego po dwuodcinkowym OAV, będącym po prostu typową opowieścią o homoseksualnym związku. Co prawda nie jestem specjalistą od shōnen-ai i yaoi, zaryzykuję jednak stwierdzenie, że jest to anime jak reszta dwu- bądź trzyodcinkowców z tej kategorii – trzeba po prostu wymyślić jakąś sytuację i w jej realiach „zainstalować” dwójkę mężczyzn, którzy będą mogli się kochać i uprawiać seks. Tak przynajmniej było w tych nielicznych shōnen-ai/yaoi, które obejrzałem. Tym, którzy lubią ten gatunek, zapewne to wystarcza, inni w ogóle nie tykają takich rzeczy, więc chyba nie ma się nad czym zbytnio rozwodzić. Co prawda jest tutaj trochę elementów komediowych (w tym... męski fanserwis), jednak nie są one na tyle interesujące, aby zainteresować tym tytułem miłośników komedii.
Od strony technicznej anime prezentuje się dość przyjemnie. Najbardziej zadowalają projekty postaci, są ładne i dość szczegółowe. Większość teł i scenografii jest co prawda trochę uboga w detale, ale w pełni zadowala. Sceny, w których użyto komputerów, trochę odstają poziomem od reszty, ale i tutaj nie ma zbytnio na co narzekać. W skali szkolnej grafika zasługuje na mocne 4+. Gorzej jest z muzyką, której prawie w ogóle nie zauważyłem – poza „Marszem weselnym” Mendelssohna wyłapałem jedynie bondopodobną melodię w scenie bójki oraz jakąś spokojną melodię w endingu.
Miłośniczki i miłośnicy yaoi mogą trochę się zawieść na tym tytule, ponieważ w całym dwudziestosiedmiominutowym odcinku znalazła się tylko jedna scena miłosna, w dodatku dość stonowana. Dla osób lubiących shōnen-ai może być, dla miłośników yaoi – raczej nie.
„Ikoku irokoi romantan” to tytuł przeznaczony jedynie dla miłośników opowieści o męsko-męskich związkach, stanowiący typowy przykład tego typu anime. Fani takich produkcji powinni być zadowoleni, reszcie nie polecam, chyba że koniecznie chciałby zobaczyć jakieś anime z tego gatunku.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Hajime Ohtani |
| Scenopis graficzny | Hajime Ohtani |
| Twórca oryginału | Ayano Yamane |
| Projekt postaci | Shuhei Tamura |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Kentarou Itou | Ranmaru Ōmi |
| Junichi Suwabe | Alberto Valentiano |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Tomoko Kawakami | Kaoru Ōmi |
| Ryotaro Okiayu | Ryūji Gondō |