Sora jest nieśmiałą licealistką, która lubi rysować. W wolne dni zabiera ze sobą szkicownik i wyrusza w plener, aby rysować wszystko, co wpadnie jej w oko. Należy do przyszkolnego kółka plastycznego skupiającego wiele barwnych postaci, które, tak jak ona, cenią sobie artystyczny wypoczynek na łonie natury.
| odcinki | 13 x 24 min - łącznie 312 min | |
| przypisania | komedia, proza życia, seinen | |
| animacja | Hal Film Maker | |
| ta recenzja | Dark Rael (5.06.2008) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 6.75 |
Są entuzjaści anime, którzy uwielbiają seriale opowiadające o drobnostkach życia codziennego. Wiedzą o tym twórcy ze studia Hal Film Maker, którzy na przestrzeni ostatnich lat uszczęśliwiali nas opowieściami o gondolierkach z Neo-Wenecji. Tym razem nie szukali jednak szczęścia na Marsie, znaleźli je bowiem znacznie bliżej, w jednym ze spokojnych japońskich miasteczek.
Mieszka tu Sora Kajiwara – cicha licealistka, dostrzegająca piękno w drobnostkach i próbująca to piękno przelewać na papier w swym szkicowniku, z którym nigdy się nie rozstaje. Chciałaby narysować wszystko, co uzna za piękne, ale to, co jest piękne, nie zawsze chce być uwieczniane. Weźmy np. takiego kota, któremu dała na imię Mike, złośliwie przewracającego się z boku na bok, nie pozwalając się sportretować, albo takiego wróbla, któremu wiatr przeszkadza pozować. A co z pokazem sztucznych ogni? Trudne jest życie artysty...
A przecież można kupić aparat fotograficzny i przechytrzyć złośliwego kota, odebrać wiatrowi wątpliwą przyjemność zrzucania Bogu ducha winnego wróbla z przewodów elektrycznych i mieć niebo pełne fajerwerków – wszystko bez najmniejszego kłopotu!
No tak, ale gdzie w tym cała frajda tworzenia? To nie dla Sory, celebrującej każde wyjście w plener. Poza szkicownikiem zabiera wtedy słomkowy kapelusz chroniący przed upartymi promieniami słonecznymi oraz termos mieszczący dokładnie przygotowaną herbatę, którą dziewczyna z namaszczeniem popija w przerwach pomiędzy kolejnymi rysunkami. Czas Sory biegnie innym rytmem niż większości ludzkiej populacji. Może nawet chwilami przystaje, zdziwiony, że ktoś jeszcze tak potrafi...
Dziewczyna jest straszliwie nieśmiała. Kiedy ktoś nieznajomy ją zagadnie, nie jest w stanie wydusić z siebie słowa. Jest zresztą słodko bezradna w wielu dziedzinach życia. Gdyby nie młodszy brat i przyjaciółki, zginęłaby. Uwielbia koty. Sama nie ma co prawda żadnego, ale zna wszystkie dachowce w okolicy. Każdemu nadała imię, wie gdzie lubią chadzać. Dokarmia je, choć gdyby rozumiała co mówią, dowiedziałaby się, co myślą na temat przeterminowanego jedzenia, które im serwuje. Koty zresztą też są tu swojego chowu. Rozmawiają o jedzeniu, o sposobach na przygarnięcie, o tym, jak to jest być kotem domowym, o braku zrozumienia między ludźmi a kotami i o innych ważnych sprawach.
Dziewczyna należy do szkolnego kółka plastycznego skupiającego kilkanaście osób, które, tak jak ona, preferują spokojny wypoczynek na łonie natury, z dala od szumu wielkich metropolii i najnowszych „osiągnięć” cywilizacji. Razem z nimi oddaje się artystycznej pasji i przeżywa małe przygody życia codziennego.
Żeby mieć jasność w kwestii tego, czym jest „Sketchbook”, musimy zacząć od tego, że jest to ekranizacja yonkomy, co wyraźnie sugeruje komediowy charakter tego tytułu. Nie ma on ciągłości fabularnej, a jego integralną częścią są krótkie scenki humorystyczne. Serial ten w swej konstrukcji bardziej przypomina więc „Azumangę” niż „Arię”, aczkolwiek w wielu momentach zachowuje dynamizm tej ostatniej.
Jak na komedię panuje tu bowiem spory spokój. Obok scenek komediowych pojawiają się leniwe fragmenty ukazujące główną bohaterkę, która staje się narratorem i dzieli się z widzem swoimi drobnymi, pozornie nieistotnymi spostrzeżeniami. Te fragmenty wprowadzają widza w chwilę zadumy nad drobnym przesłaniem, które gdzieś między wierszami się szwenda – cieszmy się drobnymi przyjemnościami dnia codziennego, żyjmy powoli i nie popadajmy w rutynę.
Połączenie leniwych klimatów „Arii” z yonkomą udało się twórcom „Sketchbooku” całkiem dobrze. Atmosfera rozluźnienia unosi się nad serialem wyraźnie, mimo że humor jest tu obecny niemal na każdym kroku. Twórcy śmieją się z drobnych dziwactw bohaterów, z przekonań Japończyków i z pewnych stereotypów dotyczących drobnych spraw życia codziennego.
Specjalne miejsce mają w serialu koty, którym poświęcono sporo odcinkowego czasu. Ciekawie przedstawiono je w „Azumandze”, natomiast w opisywanym serialu uczyniono krok naprzód, pozwalając im mówić. Trzeba przyznać, że ich dialogi są momentami zabójcze. Scenki z kotami prawdopodobnie nikogo nie pozostawią obojętnym – już choćby dla nich warto po ten serial sięgnąć.
W „Sketchbooku” występują postacie, którym, tak jak w przypadku Sory, uwypuklono małe nietypowe cechy charakteru. Nie są to postacie wielce oryginalne ani wybitnie ciekawe, ale na tyle wyróżniające na tle innych yonkom, żeby dawać materiał do nieodgrzewanych żartów. Jeśli jednak zaliczymy w poczet postaci koty, nie będziemy mogli już powiedzieć, że w „Sketchbooku” nie ma oryginalnych postaci. Właściwie to kocia komedia smakuje w tym anime lepiej niż humor ludzki.
Graficznie serial nie prezentuje się wyjątkowo, ale anime tego typu nigdy nie były pod tym względem idealne, co zresztą nie jest im specjalnie do szczęścia potrzebne. Scenograficznie „Sketchbook” kojarzy się z „Windy Tales” – jest to bardzo podobna stylistyka. Projekt postaci jest już natomiast konwencjonalny, ale wśród takowych nie wypada nadzwyczajnie.
Lepiej ma się za to sprawa udźwiękowienia. Cała muzyka jest miła dla ucha i wprawia w pogodny nastrój. Śpiewany przez Yui Makino ending brzmi wręcz jakby był komponowany do „Arii” i sprawdza się doskonale. To zresztą bardzo piękna piosenka. Na oddzielną uwagę zasługują seyiū udzielający głosu kotom. Aktorzy głosowi bardzo się starali, aby nadać mowie koci charakter i wychodzi to znakomicie. Zresztą już sam pomysł powierzenia roli kota Junjiemu Nakacie jest samo w sobie świetnym dowcipem – wyobrażacie sobie „nyā” w wykonaniu Alucarda?
„Sketchbook” jest niezłym połączeniem yonkomowego humoru z leniwą atmosferą małego miasteczka, w którym nikomu nigdzie się nie spieszy. Serial dostarcza obu tych składników w zadawalających ilościach, łącząc je umiejętnie w zgrabną całość. Anime jest bardzo sympatyczne, pozwala przez chwilę zastanowić się nad sensem życia, a przy tym dostarcza sporej dawki niezłego humoru. „Sketchbook” zapewne zainteresuje fanów yonkomowych adaptacji jak „Azumanga”, ale powinien przypaść do gustu entuzjastom „Arii”, a być może nawet „Windy Tales”, w którym koty także odgrywają ciekawą rolę.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Yoshimasa Hiraike |
| Kompozycja serialu | Mari Okada |
| Scenariusz | Mari Okada |
| Muzyka | Ken Muramatsu |
| Twórca oryginału | Totan Kobako |
| Projekt postaci | Isao Sugimoto |
| Scenografia | Kenichi Tajiri |
| Kompozycja piosenek | Ken Muramatsu, Senri Ohe, Tomofumi Suzuki |
| Wykonanie piosenek | Asuka Nakase, Kana Hanazawa, Natsumi Kiyoura, Yui Makino |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Asuka Nakase | Natsumi Asō |
| Kana Hanazawa | Sora Kajiwara |
| Yui Makino | Hazuki Torikai |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Ami Koshimizu | Asaka Kamiya |
| Mamiko Noto | Tsukiyo Ōba |
| Masumi Asano | Ryō Tanabe |
| Momoko Saito | Kokage Kuga |
| Natsuko Kuwatani | Fū Himuro |
| Ryou Hirohashi | Hiyori Kasugano |
| Tomoe Oumi | Juju Sasaki |
| Yukari Tamura | Nagisa Kurihara |
| Yuko Goto | Kate |