Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Yoshiyuki Sakurai mieszka z dwiema ładnymi siostrami bliźniaczkami, Otome oraz Yume. Ma pewną ciekawą umiejętność: śnią mu się sny, które miewają różni mieszkańcy wyspy Hatsunejima. To niezwykłe miejsce, gdzie wiśnia kwitnie przez cały rok. Istnieje legenda, głosząca, że jeśli ktoś wypowie życzenie pod pewnym wielkim starym drzewem, to zostanie spełnione. Yoshiyuki ma też inną ciekawą umiejętność, potrafi czarować ciastka... Na wyspie jest jednak wiele osób, mających jakieś zdolności, np. czytanie w myślach, czy widzenie przyszłości we śnie, czy wreszcie niestarzenie się (fani „Da Capo” zapewne wiedzą do kogo piję).
Pewnego dnia Yoshiyukiemu śni się dziewczyna, która stojąc pod wielkim drzewem, w promieniach zachodzącego słońca, wyznaje komuś miłość. Tak się dziwnie składa, że do szkoły uczęszcza dziewczyna, która w naszym bohaterze się podkochuje. Ma na imię Koko, zna go od dzieciństwa i zawsze bardzo lubiła, ale on, będąc wyjątkowo niedomyślnym protagonistą, nigdy na ten „szczegół” uwagi nie zwrócił. Akurat tego dnia odbywał się szkolny festiwal kulturalny, który dla Koko był dobrym pretekstem do spędzenia czasu wspólnie ze swą sympatią i okazją do wyznania jej swego uczucia. Dziewczyna jest straszliwie nieśmiała, ma jednak przyjaciółki, które mocno dodają jej odwagi. Czy jej się uda...?
Cóż można napisać o tym produkcie? Ano to, że jego twórcy wstydu nie mają. Oni dosłownie sprzedają po raz trzeci tę samą rzecz, a co gorsza Japończycy nadal to kupują! Kto widział pierwszy sezon, niech zmieni kilka imion i nazwisk, dokona drobnych poprawek w projekcie postaci, zmodyfikuje trochę fabułę i ma praktycznie „D.C. II ~Da Capo II~”... Jest jedna zaleta i owszem – nie musimy znać pierwszego sezonu, aby „załapać” o co chodzi tutaj. Pozycja adresowana jest chyba tylko do fanów poprzednich sezonów, aczkolwiek znajdą tu chyba tylko jedną postać z dawnych części i nie będzie nią tamta zadziorna Nemu Asakura, którą chyba wszyscy lubili. Jest to raczej serial tylko dla tych, którzy naprawdę lubią haremówki, pozostałym radzę omijać z daleka. Nieznającym „Da Capo”, należy jednak wyjaśnić, że jest to jedna z tych haremówek, które lubią przyjmować poważny ton, a więc może być dramatycznie. Może być też tajemniczo i nadprzyrodzenie. Nie ma także ekstremalnego fanserwisu.