Rok 1633. Grudzień. Tadanaga Tokugawa, młodszy brat szoguna Iemitsu, zostaje zmuszony do popełnienia seppuku, ze względu na zbyt ekscentryczny tryb życia jaki prowadził, jakkolwiek wiele z jego wyczynów potwierdzały jedynie plotki i zarzucane mu czyny nie były udowodnione.
Cztery lata wcześniej. Zamek Senpu. Jeden z samurajów zwraca się do swojego pana, aby ten w przyszłym turnieju zaniechał pomysłu nakazania wojownikom użycia prawdziwych katan, zamiast kijów ćwiczebnych, po czym wyjmuje sobie trzewia i kona przed jego obliczem.
Rok 1629. Wrzesień. Turniej. Do pojedynku staje jednoręki szermierz – Gennosuke Fujiki i ślepiec – Seigen Irako. Obaj posługują się niecodziennymi technikami i są doskonale wyszkoleni. W rękach mają prawdziwe miecze...
Kolejna retrospekcja. Cofamy się o siedem lat do dōjō, w którym ćwiczy Gennosuke Fujiki. Nagle w pomieszczeniu pojawia się uczeń innej szkoły i wyzywa na pojedynek mistrza dōjō. To Seigen Irako, pewny siebie młodzieniec, dla którego ta walka wydaje się być drobnostką. Zanim jednak stanie przed mistrzem, musi pokonać dwóch uczniów. Gennosuke staje mu naprzeciw – tak rozpoczyna się historia dwóch wielkich wojowników, usiana dramatycznymi zdarzeniami, pełna przemocy i okrucieństwa.
Z powyższego wprowadzenia można wysnuć dość mylące wnioski. Czyżby kolejny shōnen oparty w głównej mierze na pojedynkach, w dodatku krwawych? Do powyższego wprowadzenia musimy dodać jednak niezwykły, bardzo niepokojący klimat, który na myśl przywodzi atmosferę „Seppuku” Masakiego Kobayashiego. To na pewno zbyt odważne porównanie, ale i reżyser „Shigurui” nie jest pierwszym lepszym twórcą anime. Jego konto reżyserskie jest niewielkie, ale wystarczy wspomnieć „Texhnolyze”, aby fanom prawdziwego kina w anime zapaliło się w głowie ostrzegawcze światełko. To anime śmiertelnie poważne, z klimatem wykluczającym jakiekolwiek żarty. Tu od razu wiemy, że krew i brutalne sceny będą na porządku dziennym, a przynajmniej twórcy nie będą bawić się w łagodzenie tego, co chcą pokazać.
Jeśli nie treść fabularna zachęca do sięgnięcia po to anime, bo przyznać należy, że wyszukana, przynajmniej na początku, nie jest, to na pewno forma zainteresuje wielbiciela ambitnej sztuki filmowej. Nie poganiane ciasnym scenariuszem tempo, nietypowe kadrowanie, niezwykłe oświetlenie. Świetny, klimatyczny podkład muzyczny, dopasowany umiejętnie do każdej sceny, łączący w sobie elementy dawnej muzyki japońskiej i takież instrumentarium, z syntezatorami, ale na szczęście w niedzisiejszym wydaniu 'elektroniki'. To muzyka prawdziwie filmowa, doskonale uzupełniająca już i tak ciekawy obraz. Jeśli jeszcze dodamy do tego pracę solidnych animatorów z Madhouse, którzy zupełnie nie szczędzili środków i czasu na rysunek postaci i włożyli wiele wysiłku w scenografię, zapominając także przy okazji o pojęciu lazy animation.
Cóż, po tym reżyserze nikt chyba nie spodziewa się czegoś zwyczajnego i właściwie sama jego osoba powinna być dla wielu wystarczającym argumentem, aby sprawdzić, co też takiego stworzył tym razem. Na pewno nie każdy obejrzy to anime z zainteresowaniem. Ten, kto po „Shigurui” oczekuje typowego komercyjnego anime, raczej się rozczaruje, to prędzej serial dla poszukujących w anime ciekawej formy.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Hirotsugu Hamazaki |
| Kompozycja serialu | Seishi Minakami |
| Muzyka | Kiyoshi Yoshida |
| Twórca oryginału | Norio Nanjo |
| Oryginalna manga | Takayuki Yamaguchi |
| Scenografia | Hidetoshi Kaneko |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Daisuke Namikawa | Gennosuke Fujiki |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Emi Shinohara | Iku |
| Houko Kuwashima | Mie Iwamoto |
| Nozomu Sasaki | Seigen Irako |
| Seizo Katou | Kogan Iwamoto |