| Redaktor | ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocenione tytuły | Lista |
| Pottero | 4.5 | 4.0 | 8.5 | 7.0 | 6.8 | 132 | Zobacz |
| el doctore | 6.0 | 6.0 | 8.0 | 8.0 | 7.0 | 107 | Zobacz |
| Daldow | 5.0 | 5.5 | 9.0 | 7.7 | 6.0 | 104 | Zobacz |
| Filippiarz | 5.0 | 5.0 | 7.6 | 7.5 | 6.2 | 164 | Zobacz |
| Grabiarz | 4.0 | 5.0 | 8.0 | 7.0 | 6.0 | 81 | Zobacz |
| Tassadar | 6.0 | 6.5 | 8.0 | 7.0 | 6.5 | 135 | Zobacz |
| XRay | 5.0 | 6.0 | 7.8 | 7.0 | 5.5 | 223 | Zobacz |
| Średnia | 5.1 | 5.4 | 8.1 | 7.3 | 6.3 | ||
Jako osoba niespecjalnie przepadająca za „Nieśmiertelnym”, animowaną wersję przygód któregoś z członków klanu MacLeodów obejrzałem z sympatii dla Kawajiriego-san. I muszę powiedzieć, że po obejrzeniu tego anime jestem rozdarty na dwoje. Żenująco niski poziom fabuły oraz adekwatne do niego osobowości postaci to największy minus tej produkcji. Jak dla mnie fabuła i bohaterowie pierwszego aktorskiego „Nieśmiertelnego”, o kontynuacjach już nawet nie mówiąc, również były miałkie, ale przynajmniej trochę lepsze niż w „The Search for Vengeance”.
Inaczej ma się sprawa z oprawą audiowizualną, tutaj bowiem się postarano. Widać w tym wszystkim rękę Kawajiriego, a np. projekty niektórych postaci są jakby żywcem wyjęte z „Żądzy krwi”. Animacje, tła, scenografie, modele, obiekty – wszystko to jest pieczołowicie dopracowane i cieszy oko, chociaż niektóre animacje komputerowe można było wykonać lepiej. Do tego dochodzą jeszcze sceny, w których nieśmiertelni obcinają sobie głowy – wnętrzności wyglądają trochę elfenliedowsko, również to należało by poprawić.
Udźwiękowienie... Background przyjemny, co prawda nie jest to żadna rewelacja, ale jako uzupełnienie tego filmu sprawdza się świetnie. Szkoda tylko, że głosów postaciom użyczyły jakieś placki, które nie mają zbyt wielkiego doświadczenia w podkładaniu głosu, przez co dialogi, i tak stojące na niskim poziomie, z każdą minutą coraz bardziej irytują. Parę scen zostało jakby żywcem wyjętych z „Nieśmiertelnego” i zaadoptowanych do animowanej wersji, szkoda więc, że twórcy nie poszli dalej i nie zdecydowali się na zamieszczenie w „The Search for Vengeance” piosenek Queenu, który to przygrywał nam w filmie z lat 80. Zamiast tego mamy przynajmniej świetny „Sacrament” HIM-u w napisach końcowych; głos Villego Valo to przy okazji jedynie naturalnie brzmiący w tym filmie „odgłos paszczowy”.
Film utrzymany został w lekkim klimacie – przemoc, krew, cycki, seks plus fabuła będąca jedynie pretekstem do pokazania tego wszystkiego. Czuć w tym wszystkim klimat poprzednich filmów Kawajiriego, ale mówiąc szczerze, jestem trochę zawiedziony – „Highlander: The Search for Vengeance” to film idealny do niezobowiązującego seansu przy piwie i chipsach, ale po Kawajirim spodziewałem się czegoś zdecydowanie więcej. Nie pozostaje mi nic innego jak zacytować fragment piosenki „Wielki tenis” Elektrycznych Gitar: a miało być tak pięęęęknieee...