Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Niedawno przyjęty do liceum Makoto Itō jest zupełnie przeciętnym nastolatkiem. Wracając ze szkoły pociągiem, codziennie obserwuje piękną, skromną i cichą dziewczynę w jego wieku – Kotonohę Katsurę, która uczęszcza do tej samej szkoły. Nigdy z nią nie rozmawiał, zawsze przyglądał się jej ukradkiem, raz nawet zachował jej wizerunek w komórce, ulegając zasłyszanej bajeczce, mówiącej, że jeśli zrobi się zdjęcie dziewczynie, którą się lubi i w tajemnicy będzie trzymało je w telefonie, to uczucie zostanie odwzajemnione... Uznał to jednak za bzdurę i kiedy już miał zdjęcie skasować, zobaczyła to koleżanka ze szkolnej ławki, Sekai Sajonji, będąca dziewczyną śmiałą, otwartą. Z czystej ciekawości postanawia pomóc mu w nawiązaniu znajomości z dziewczyną z fotografii. Dziewczyna szybko zaprzyjaźniła się z Kotonohą, która okazuje się nieśmiała w kontaktach z chłopcami. Doprowadza do spotkania obojga, uzmysławiając sobie co sama czuje do Makoto. Postanawia usunąć się jednak z drogi, kradnąc ukochanemu na pożegnanie długi pocałunek...
Amime oparte jest na grze komputerowej, która była pewnym ewenementem na rynku visual novels. Zawierała około siedemdziesięciu minut animacji i była podzielona na odcinki, posiadające op/ed. Można było w niej także uzyskać ponad dwadzieścia zakończeń, z których kilka odznaczało się sporą brutalnością (morderstwo, samobójstwo). Pierwszy odcinek ekranizacji dość mocno rozczarowuje. Fabuła jest oparta o potwornie ograny, niemal zupełnie niezmodyfikowany schemat, w dodatku idący tak oczywistym torem, że trudno spodziewać się rewelacji w następnych odcinkach. Pamiętając jednak ekranizację gry „Kimi ga nozomu eien”, opartej na niemal identycznym schemacie początkowym i posiadającej równie sztampowe postacie, muszę napisać, że „School Days” niekoniecznie musi okazać się serialem złym. Wielbiciele szkolnych romansów powinni zatem dać mu szansę, zachowując jednak stosowny umiar w oczekiwaniach. Z braku poważnych szkolnych romansów, tytuł ten może się okazać dosyć popularny w tym sezonie.
Wykonanie nie powala, jedyne co można uznać za zalety, to miły, choć nieoryginalny i niezbyt szczegółowy projekt postaci, oraz nastrojowa muzyka i solidne, melodyjne piosenki. Gra seiyū, choć są oni dobrze dobrani, wydaje się momentami niedbała. Tła są takie sobie, a niektóre elementy scenografii wyglądają na wykonane naprędce. Szara kolorystyka może natomiast sugerować, iż serial będzie miał poważny przebieg. I w tym pokładam największe nadzieje.