Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
 
 

Szczegółowe oceny redakcji, wystawione po obejrzeniu całości wydawnictwa

Redaktor Ocenione
tytuły
Lista
Pottero 5.0 - 7.0 7.0 7.0 7.0 4.0 130 Zobacz
XRay - - - - - - 5.5 222 Zobacz
Filippiarz 7.0 - 7.5 7.2 7.2 7.2 7.0 164 Zobacz
el doctore - - 7.5 7.0 7.0 7.0 6.5 107 Zobacz
Średnia 6.0 - 7.3 7.1 7.1 7.1 5.8    
 
 

Opinie redakcji - Pottero

Zachęcony skrajnie różnymi opiniami, postanowiłem sięgnąć po tę serię. Jestem „uniwersalny” jeśli chodzi o filmy i seriale. Gdy jedni zachwycają się hollywoodzką szmirą, ja z pasją pochłaniam dzieła Bergmana, Kurosawy czy Almodóvara. Gdy ktoś rozpływa się nad „Pokutą” czy „Matriksem”, ja z wypiekami na twarzy oglądam niskobudżetówki, filmy undergroundowe, B-klasowe i ogólnie wszystko to, czego inni by kijem nie tknęli. Niewiele jest produkcji, które uważam za naprawdę słabe i nikomu niewarte polecenia, dlatego z zaciekawieniem podszedłem do tego serialu – byłem pewien, że nie może być aż tak straszny, jak mówią. A jednak...

Początkowo, może przez pierwsze cztery odcinki, „School Days” ogląda się nawet dość przyjemnie. Jako że nie mam nic przeciwko ecchi czy haremówkom, niespecjalnie przejmowałem się sztampą, jaką prezentowało sobą to anime. Z czasem coś jednak zaczęło się zmieniać – klimat powoli robił się poważniejszy, twórcy podjęli jakby nieudolną próbę nadania temu anime jakiejś psychologicznej głębi. Niestety, ten zabieg zamiast serialowi pomóc, jedynie mu zaszkodził, ponieważ z czasem zaczęło robić się koszmarnie nudno. Bohaterowie zaczęli się zmieniać, z lekka pogrążać w jakichś swoich paranojach, które ostatecznie owocują krwawym, niby to oryginalnym, finałem. Zakończenie jest właściwie jednym z największych minusów tego filmu.

Trudno polubić bohaterów. Mamy tutaj sztandarowy zestaw postaci – główny bohater, dziewczyna spokojna, dziewczyna żywiołowa, kolega zboczeniec itd. O ile w typowych ecchi/haremówkach bohaterowie zazwyczaj szybko zaskarbiają sobie naszą sympatię, o tyle w „School Days” nie ma to miejsca. Początkowo nawet można ich lubić, ale im bardziej zaczęli pogrążać się w swoich marzeniach, fantazjach, urojeniach itd., tym bardziej ulatywała do nich sympatia. Dodatkowo bohaterów wykańczają zupełnie bezsensowne motywy działania, wymuszone przez scenariusz. Itō, bez względu na to, czy było to zamierzone przez twórców, czy nie, stał się jedną z najmniej lubianych przeze mnie postaci w jakimkolwiek filmie/serialu/książce/grze.

Przynajmniej oprawa graficzna i udźwiękowienie stoją na jako takim poziomie, chociaż nie jest to coś na tyle wspaniałego, aby uratować tę serię.

Podobnie jak recenzentowi, i mnie trudno jest jednoznacznie ocenić „School Days”. Czy jest to po prostu nic nie warta sztampa, którą twórcy próbowali podratować jakimś „mocnym uderzeniem”, które pod tę żałosną sztampę się zalicza, czy raczej coś oryginalnego? Jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie nigdy nie poznam, ale jedno wiem na pewno: seria z czasem robi się nudna. Rzecz na jeden raz, o ile w ogóle wytrwa się do końca.

 
 

Opinie redakcji - Filippiarz

Ta seria obejrzana dla fabuły i bohaterów będzie w większości przypadków zupełnie niestrawna – środki formalne są intencjonalnie do bólu schematyczne oraz zrezygnowano tu z pogłębiania psychiki i pokazywania przeżyć wewnętrznych bohaterów na rzecz czystej opowieści, czego rezultatem jest coś w rodzaju teatru kukiełkowego – bohaterowie pełnią tu rolę archetypów/symboli i widzimy u nich głównie zmiany ekstremalne, a pominięto niuanse, przez co niemal zupełne pozbawiono widownię możliwości poznania uczuć bohaterów - nie można się w nich „wczuć”. Całości emanuje dyskretną aurą humanistycznego turpizmu i negatywnej energii, co czyni tę pozycję odpychającą dla większości osób. Jednak mnie absolutnie nie ciekawiła fabuła, a bohaterowie byli mi obojętni. To co mi się tu podobało i to co śledziłem, to była sama kreacja tego dzieła - perwersyjna gra twórców chcących nie tyle stworzyć coś ciekawego dla widza, a coś wręcz w stosunku do niego obraźliwego.

Choć naprawdę nikomu raczej nie zamierzam polecać „School Days”, uważam je mimo wszystko za dzieło nietuzinkowe i w miarę udane. Czemu? Przede wszystkim wykreowano tu bardzo ciekawego głównego bohatera - nie jest to jeden z tych hiperaktywnych typów z ADHD czy też płaczliwo-depresyjnych, bądź superinteligentnych lub superempatyczno-sympatycznych, schematycznych i nierealnych typów pojawiających się zazwyczaj w anime. Jest to absolutnie zwyczajny, łagodny i kulturalny chłopak, nie posiadający żadnych specjalnych odchyłek psychicznych, zarówno lubiany przez ludzi jak i lubiący chyba wszystkich wokoło. W dodatku w czasie trwania tej serii nie pała on do nikogo nienawiścią, ani nawet specjalną niechęcią - jeśli już, to raczej racjonalnie i bez negatywnych emocji przyjmuje zachowawczą postawę do życia, osób i wydarzeń jakie się rozgrywają, bez złych uczuć w sercu. Niesamowicie pozytywna postać, prawda? Jedynie co w nim jest niepokojącego to brak empatii czyniący go osobą egocentryczną i egoistyczną, jaką przynajmniej od czasu do czasu bywa każdy z nas. W rezultacie, pomimo użycia banalnie prostych środków i pomimo jego dobrotliwości, otrzymujemy jednego z najbardziej zimnych, pogardzanych, a równocześnie jednego z najbardziej życiowych i naturalnych w swym źle antybohaterów jakich widziałem w anime – taki normalny, taki ludzki, taki niegroźny, a tak masowo i szczerze znienawidzony przez widownię – prawdziwa perełka.

Twórcy dają nam wszystko to co powinno zawierać rasowe, dobre i rozrywkowe anime dla masowego odbiorcy – dobry scenariusz, kawaii panienki, miłego chłopca jako głównego bohatera i łączą to na początku w archetypowo schematyczny, ale lubiany zazwyczaj przez odbiorców anime romans. Jest do bólu milusio i fajniusio. Jednak pod koniec trzeciego odcinka padają wspaniale dobrane słowa, które zrobiły na mnie wielkie wrażenie (cytuję przesłanie zmieniając treść, aby nie spojlerować): „trochę się nudzę”. Ten tekst to pierwsza i jedna z niewielu nieschematycznych rzeczy w tym anime i jest on niewiarygodnie szczery oraz głęboko związany z całą formą i intencją powstania tej serii (poza zarobkową oczywiście ;P). Wszystko co było wcześniej, było absolutnie typowe i nudne, ale było milusie, dobre, słodkie i kiczowato wręcz niewinne – po prostu cukierkowa utopia. Otóż proszę Państwa, utopie są nudne. Główni bohaterowie, nadal będąc kulturalnymi, miłymi i zazwyczaj pozbawionymi negatywnych emocji osobami, zaprzepaszczają wszystko co dobre, wszystko co niewinne, wszystko co niesie ze sobą cnotę i mądrość. Czy robi się przez to ciekawiej? Absolutnie nie! Cały ten dalszy koszmar, ślepe uliczki, cierpienie, szaleństwo aż po przerysowane zakończenie – wszystko to jest nadal sztampowe i nudne. Moim zdaniem zręcznie tu to oddano za pomocą odpowiedniej konstrukcji fabuły, przedstawienia bohaterów, oraz wytworzeniu klimatu wszechobecnej, bezintencyjnej, negatywnej energii. Co więcej, oprócz tego subiektywnie odbieranego przeze mnie przesłania, zakpiono sobie z masowej widowni. „Spójrzcie”, mówią twórcy – „oto jest wszystko to, co uwielbiacie”, by zaraz potem dodć - „a teraz zobaczcie jaka w rzeczywistości jest to nudna i wtórna szmira, wystarczy tylko kilka formalnych trików aby to uwypuklić”.

Bardzo ciekawe anime, dobrze mi się je oglądało, ale po prawdzie nie widzę możliwości aby spodobało się ono jeszcze komuś, być może poza garstką takich dziwaków jak ja.

 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn