Najbardziej kontrowersyjna i najobszerniej komentowana seria zeszłego roku. Dla jednych sztampowa do bólu historia miłosna o dziwacznej kulminacji, dla innych olśniewająco przewrotna zabawa z konwencją szkolnego romansu. Idealny tytuł, by mieć pretekst do kłótni ze znajomymi.
| odcinki | 12 x 25 min - łącznie 300 min | |
| przypisania | dramat, romans, seinen | |
| produkcja | avex entertainment, Marvelous Entertainment, Lantis, Pony Canyon, School Days Production Committee | |
| animacja | TNK | |
| ta recenzja | el doctore (8.01.2008) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 6.50 |
Szczerze mówiąc – jestem w kropce i czuję się z tym źle. „School Days” to jeden z tych tytułów, na temat których nic nie można stwierdzić z pełnym przekonaniem. Mam nieodparte wrażenie, że jakakolwiek nie byłaby opinia, ktoś mnie robi w balona, a wszelkie wyważone sądy rozpłyną się w narastającym śmiechu zza kulis. Jednak rozbieżności, jakie pojawiły się w kontekście interpretacji „School Days” i generalnie oceny jakości tegoż dziełka, nie dają mi spokoju. Nie bardzo obchodzi mnie fakt, że jest to adaptacja jakiegoś tam szalenie popularnego eroge, w którym mamy multum alternatywnych zakończeń itp. Pewnie to moja wina, że upieram się, by oceniać adaptacje w oderwaniu od ich pierwowzorów, jak to było w przypadku „Higurashi no naku koro ni” i jak to jest w przypadku „School Days”, w związku z czym popełniam kardynalny błąd. Może „School Days” to taka specyficzna hybryda, którą trzeba zaakceptować bez zastrzeżeń? Oglądając film mieć na uwadze grę, grając w grę – oglądać film. Nie wiem. Ja oceniam to, co widzę. A widzę doprowadzony do granic absurdu schemat fabularny haremówek, szkolnych romansów, szczątkowego ecchi i co tam jeszcze przyjdzie wam na myśl w kontekście obrazów dla młodzieży i o młodzieży. Jest to przeprowadzone tak konsekwentnie, tak bezlitośnie, że postawiony pod ścianą schemat nie ma już kompletnie nic do zaoferowania. Oglądam przez większą część serii monstrualną kalkę i nie za bardzo wiem, dokąd mnie to zaprowadzi. Gdyby to chociaż było zabawne! A nie jest, pomimo tego, że bohaterowie „School Days” dwoją się i troją. Nie mają jednak żadnych szans, gdyż owe „zabawne” sceny są jedynie kolejną kalką setek innych zabawnych scen wcześniej już widzianych. Wiemy doskonale, czego można spodziewać się w danej sytuacji i dokładnie to dostajemy, kosztem braku choćby śladowego zaskoczenia.
Tak więc, ironia nie wybawi nas z kłopotu interpretacyjnego „School Days”, bo jej tu nie ma, a jeśli miała być, to legła pod ciężarem schematów konstruowanych przez zawodniczki w wyścigu o uczucie męczącego niezguły, jakim jest Makoto. Pierwszą zawodniczką jest Kotonoha Katsura, oczywiście modelowo introwertyczna, drugą – Sekai, wulkan sił witalnych i pomysłowości. Wszyscy, którzy widzieli ileś tam serii zbudowanych na tym właśnie schemacie, z grubsza mogą nakreślić sobie fabularne perypetie tego trójkąta, bez większego ryzyka, że się w którymkolwiek momencie pomylą. Nie pomylą się, zapewniam. Przez jedenaście odcinków wieje dogłębną nudą, której nie jest w stanie zburzyć nawet dość niepokojący eyecatch, w trakcie którego logo z nazwą serialu roztrzaskuje się jak szyba, w którą z impetem ktoś rzucił kamieniem. Dość to nachalne, nieprawdaż? Ha, a może to nie szyba, może to lustro w którym... eee, to jeszcze bardziej nachalne. Nie mam zamiaru wyświadczać twórcom „School Days” niedźwiedziej przysługi, o którą sami się co krok proszą. Zatrważające, jak łatwo tę produkcję ośmieszyć. Jest całkowicie bezbronna. I to też mi nie daje spokoju.
Ale oczywiście mamy, przede wszystkim, słynne zakończenie, które każe nam ten fabularny schemat zweryfikować i zobaczyć serię w zupełnie innym świetle. Bo nagle okazuje się, że ów schemat mógł być forsowany z premedytacją, może miał uśpić moją czujność i udowodnić, że da się jeszcze odbić od ściany, spod której nie było już ucieczki? Dobra, niech będzie, że nikt się tego nie spodziewał. Chociaż to oczywiste kłamstwo, bo jednak „Higurashi no naku koro ni” już się widziało. Więc po co to wszystko? Czyżby jednak twórcy przestraszyli się, że zbyt skutecznie podcinają gałąź, na której siedzą (ileż to jeszcze można stworzyć schematycznych romansów/haremówek/komedii szkolnych i na nich zarobić) i w ostatnim przebłysku racjonalnego oglądu sytuacji wykonali dość pokraczną woltę. A może, co wydaje mi się przerażającą perspektywą, naprawdę widzą sens w takich próbach łamania skostniałych konwencji, brnąc we wzorce wypracowane przez inne media? Świadczyłoby to o tym, że ich wiara w moce klasycznie budowanej fabuły jest na wyczerpaniu. Dają nam więc dzieło świadomie niepełne, które, żeby nabrało kształtu, powinno zostać „dopowiedziane” np.: grą telewizyjną. Już nawet nie mangą, która nadal przecież jest przypisana do porządku literatury i której nie da się pozbawić fabularności.
Jeśli tak jest w istocie, to do czego to prowadzi? Powinniśmy jakoś inaczej zacząć oglądać serie pokroju „School Days”? Najpierw przestudiować gruntownie estetykę gier telewizyjnych, schematu, według którego konstruuje się tego typu produkcje? Czy w tym nowym ujęciu brak psychologicznej wiarygodności bohaterów jest wadą, czy może zaletą? A przemoc? Przecież, jak uczy doświadczenie, wszystko z czasem powszednieje, więc i produkcje typu „Higurashi no naku koro ni” czy „School Days”, w końcu się opatrzą. I co wtedy? Gdzie przebiega granica dla tego typu eksperymentów i co dzięki temu możemy nowego dowiedzieć się o nas samych? W „School Days”, poza faktem, że zakończenie jest (albo nie jest, w zależności od gustu i wrażliwości odbiorcy) szokujące, niczego skrajnie odmiennego się o sobie nie dowiadujemy. Bo przecież nikt poważny nie będzie na serio forsować teorii, że „School Days” jest błyskotliwą krytyką bliżej nieopisanego projektu liberalnego. Litości. Współczesny moralitet? Proszę, dajcie spokój, nie obrażajmy japońskich twórców. Szybciej widziałbym tu zimny rachunek ekonomiczny. Poza tym, „American Psycho” Ellisa zdarzył się tylko raz i nie ma sensu wyważać otwartych drzwi. Ale jeśli już koniecznie upierać się przy tej analogii, to w tak stawianej problematyce „School Days” są bazgrołami lekko zwichrowanego dziecka, raczej skomleniem, niż głośnym hukiem. Makabra ma to do siebie, że nie zakłada żadnych dalszych ciągów i jakiegokolwiek dialogu między katem a ofiarą. Prawdopodobnie również pomiędzy twórcą takiego dzieła, a jego odbiorcą. A gdy już się owa makabra kończy, wszystko wraca do normy. Tylko do jakiej normy? Do kolejnych schematycznych komedii i romansów oblanych rumieńcem zawstydzenia? Czy po „School Days” jest to jeszcze możliwe?
Pozostaje kwestia oceny tej przedziwnej serii. O ile bowiem snucie luźnych refleksji, spełniających w jakimś stopniu wymogi recenzji, pozwalało zachować wygodne status quo, teraz już tak łatwo nie będzie. Jaka więc jest moja ocena? Szczerze? Nadal nie wiem i powoli zaczynam godzić się z myślą, że jest to jeden z tych tytułów, dla których nie jestem w stanie znaleźć zadowalającej puenty. Najchętniej więc pogodziłbym sam siebie, wystawiając „School Days” dwie skrajne oceny jednocześnie i przyznawał akurat do tej, która danego dnia wydawałaby mi się prawdziwa. Ale że system ocen nie przewiduje takiego rozwiązania, zadowolę się czymś połowicznym.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Keitaro Motonaga |
| Kompozycja serialu | Makoto Uezu |
| Scenariusz | Makoto Uezu |
| Muzyka | Kaoru Okubo |
| Projekt postaci | Junji Goto |
| Scenografia | Jiro Kawano, Megumi Suzuki |
| Kompozycja piosenek | Koshiro Fukumoto, rino |
| Wykonanie piosenek | CooRie, DeviceHigh, Kanako Itou, Miyuki Hashimoto, Yozuca, YURIA, Halko Momoi, Minami Kuribayashi |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Daisuke Hirakawa | Makoto Itō |
| Shiho Kawaragi | Sekai Saionji |
| Tae Okajima | Kotonoha Katsura |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Chiaki Takahashi | Nanami Kanroji |
| Haruka Nagami | Otome Katō |
| Keiko Imoto | Setsuna Kiyōra |
| Megu Ashiro | Kokoro Katsura |
| Ryouko Tanaka | Hikari Kuroda |
| Yoshiaki Matsumoto | Taisuke Sawanaga |
| Eri Saito | Kumi Mori |
| Minami Kuribayashi | Minami Obuchi |
| Nana Furuhara | Natsumi Koizumi |