Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Tytułowa Polyphonica to kraina, w której wśród ludzi żyją magiczne istoty, których życie uzależnione jest od muzyki. Grają ją dla nich ludzie zwani Dantistsami, związani z nimi tajemniczym paktem. Taką oto niezwykłą parę tworzą Phoron - młody, dobroduszny chłopak, i Conticarte - tajemnicza, nieco krnąbrna (ale jak można przypuszczać, również szlachetna) posiadaczka niezwykłych mocy. Razem działają w imieniu pewnej organizacji... jednak po pierwszym odcinku trudno wywnioskować czym się ona zajmuje.
Nie ukrywam, iż pierwszy odcinek zupełnie mnie nie zainteresował. Animacja jest słaba, postaci raczej mało interesujące, a fabuła nie zapowiada się zbyt interesująco. A dziwne - mamy tu magię, ciekawy pomysł oraz (mimo wszystko) sympatyczne postaci. To wszystko zostało jednak przedstawione w sposób tak nieciekawy i nudny, iż na "dzień dobry" widz zupełnie traci zainteresowanie produkcją. W pewnym momencie "Polyphonica" popada w śmieszność - oto bowiem bohaterowie przystępują do akcji, napięcie, chwila skupienia, po czym Phoron nagle... zaczyna grać na wirtualnych organach! Organy jako sposób używania magicznych mocy, w tym - jak się można domyślać - do walki? Wygląda to wyjątkowo absurdalnie i mimo, że zwykle jestem otwarty na nowatorskie pomysły, ciężko było mi przełknąć podobną innowację. Być może wraz z kolejnymi odcinkami koncepcja ta nabiera logiki, jednak póki co nie jestem przekonany.
Pozostaje mi żywić nadzieję, iż seria w kolejnych odcinkach rozwinie się fabularnie, przysłaniając tym samym nieciekawą kreskę i zaskakująco słabą jak na taką produkcję muzykę. Być może postaci okażą się znacznie głębsze niż to na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać? A może nawet pomysł muzycznej walki okazał by się strzałem w dziesiątkę? Bez wątpienia jest taka możliwość... jednak ja szybko się o tym nie dowiem - pierwszy odcinek nie spełnił swojej roli - nie przekonał mnie do sięgnięcia po kolejne. A to elementarny błąd, na który twórcy anime powinni być wyjątkowo wyczuleni...