Syn Hayao Miyazakiego realizuje animowaną adaptację powieści Ursuli LeGuin, których akcja rozgrywa się w Ziemiomorzu. Tytułową krainę nęka seria plag i nieszczęść, a ich przyczynę stara się poznać arcymag imieniem Krogulec. Podczas wędrówki spotyka on młodego księcia Arrena, który zostaje jego towarzyszem podróży.
| odcinki | 1 x 116 min - łącznie 116 min | |
| przypisania | fantasy, inny świat, magia, przygoda | |
| produkcja | Studio Ghibli | |
| animacja | Studio Ghibli | |
| ta recenzja | Pottero (12.06.2007) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 6.50 |
W historii sztuki nie brak rodzin, których członkowie pisali, komponowali, grali czy uprawiali jakieś sporty. Dzieci niektórych sław dziedziczyły po rodzicach talent, innym niestety los go poskąpił, toteż biedacy tylko się kompromitowali. Jeśli chodzi o Gora Miyazakiego, syna jednego z najbardziej poważanych twórców anime, kwestia dziedziczności talentu jest w chwili obecnej trudna do jednoznacznego ocenienia. Z jednej strony jego debiut reżyserski wypadł nawet przyzwoicie, z drugiej – w porównaniu z twórczością ojca – jest to klęska. Poczekajmy jednak na kolejne jego filmy, które powinny rozwiać wątpliwości. A gdy już tak będziecie czekać, zachęcam do przeczytania recenzji pierwszego filmu Miyazakiego juniora.
Scenariusz omawianego tytułu powstał na podstawie serii powieści Ursuli K. LeGuin, których akcja rozgrywa się w tytułowej krainie Ziemiomorze. Kilka lat temu telewizja SciFi Channel stworzyła miniserial będący ekranizacją dwóch pierwszych tomów cyklu („Czarnoksiężnik z Archipelagu” i „Grobowce Atuanu”), jednak został on zmiażdżony przez miłośników twórczości amerykańskiej pisarki, a i ona sama nie szczędziła słów krytyki pod jego adresem. Wydarzenia przedstawione w „Opowieściach z Ziemiomorza” zaczerpnięto z dalszych tomów – „Najdalszego brzegu” i „Tehanu”. W Ziemiomorzu źle się dzieje – pada bydło, pogoda staje się nieprzewidywalna, smoki naruszyły odwieczną zasadę i pojawiają się w miejscach zamieszkanych przez ludzi, a czarodzieje tracą swą moc. Arcymag Krogulec stara się dociec, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. W czasie wędrówki spotyka młodego księcia Arrena, który zostaje jego towarzyszem podróży. W mieście Hort Arren ratuje przed handlarzami niewolników dziewczynę imieniem Therru, jednak ta, miast okazać wdzięczność, ucieka. Niedługo później mag i jego towarzysz zatrzymują się u Tenar, przyjaciółki Krogulca, która przygarnęła porzuconą przez rodziców Therru. Między młodymi powoli zacznie rodzić się uczucie, a w międzyczasie na jaw wyjdzie, że wróg Krogulca, Cob, dybie na jego życie.
Najwierniejsi fani twórczości LeGuin niech przygotują się na to, że „Opowieści z Ziemiomorza” są bardzo luźną adaptacją jej powieści. Właściwie trudno mówić w tym przypadku o adaptacji, ponieważ scenarzyści popuścili wodze fantazji i dość znacznie odbiegli od książkowego pierwowzoru. Dla osób nie znających książek nie będzie to zapewne problemem, jednak niektórzy miłośnicy powieści mogą poczuć się zawiedzeni. To tyle, jeśli chodzi o zgodność filmu z książką. Zupełnie inną sprawą jest poziom fabuły. Pełno w „Opowieściach” dziur logicznych i pytań bez odpowiedzi, co niestety znacznie obniża ocenę za scenariusz. Niektóre dziury da się załatać znajomością książki, w nich też znajdziemy odpowiedzi na część niedopowiedzianych kwestii, jednak to twórcy, a nie LeGuin, mieli widzowi wszystko wyjaśnić. Tym bardziej, że nie jest to film, nad którym trzeba główkować i który wymaga dokładnego przeanalizowania w celu lepszego zrozumienia jego treści. Jakby jednak nie patrzeć, znajomość powieści jest bardzo pomocna przy oglądaniu „Opowieści” – niektóre rzeczy łatwiej wtedy zrozumieć.
Okrutnie potraktowano bohaterów, których stworzyła LeGuin. Najchętniej pominąłbym to milczeniem, jednak z recenzenckiego obowiązku napiszę kilka słów. Postaci zostały znacznie zubożone psychicznie, a w dodatku pozbawione osobowości. Z Arrena zrobiono łajzę, która dopiero pod sam koniec filmu nagle zmienia się w wielkiego wojownika, rolę Krogulca znacznie ograniczono, z Tenar zrobiono pospolitą wiejską wiedźmę-znachorkę, a Cob stał się szablonowym czarnym charakterem, co podkreślono nawet przez projekt tej postaci. Scena, w której Therru „przekonuje się” do Arrena w ogóle do mnie nie trafia, jest żenująca, podobnie jak moment przemiany chłopaka. Mówiąc ogólnie: bohaterowie są „płascy”, bez wyrazu, a ich poczynania niezbyt oglądającego interesują. Do teraz zastanawiam się, dlaczego film w oryginale nazwano „Gedo senki”, czyli wojenna opowieść Geda, skoro żadnej wojny w nim nie było, a sam Ged zdaje się być tutaj postacią poboczną...
Inną bolączką „Opowieści z Ziemiomorza” jest fakt, że zostały one stworzone przez amatora, dlatego siadła atmosfera. Brak w tym filmie emocji i klimatu. Niedosyt jest podwójny – mamy przecież do czynienia z produkcją studia Ghibli, a w dodatku filmem osadzonym we wspaniałym magicznym świecie, który stwarzał wiele możliwości do popisu. Niestety, otrzymaliśmy jedynie kolejną prostą opowieść o walce dobra ze złem, w której schemat goni schemat, a bohaterowie prześcigają się w rzucaniu banałami. „Opowieści” to film, w którym wiele się mówi, ale albo słuchamy niby to wielce głębokich treści o znaczeniu życia, konieczności zachowania równowagi świata itd., albo zwykłych głupot. Sytuację dodatkowo podkopuje żenująco niski poziom dialogów. Reżyserowi brak doświadczenia, nie potrafi budować napięcia, przez co w pewnym momencie film może zacząć nużyć. Miyazaki w przerwach między paplaniną bohaterów pokazuje nam jakieś widoczki, zmusza do wysłuchania śpiewu Therru, pokazuje, jak Arren i Krogulec orzą pole itd. Przykro mi to mówić, ale z kina wychodziłem z wielką ulgą, że nareszcie jestem wolny. Tym bardziej, że zakończenie niemiłosiernie przeciągano, co tylko dodatkowo wzbudzało moją irytację.
Siada klimat opowieści, fabuła i bohaterowie są kiepscy, ale przynajmniej wykonanie stoi na jako takim poziomie. Młodemu Miyazakiemu daleko oczywiście do kunsztu ojca, ale udało mu się stworzyć rzecz przyjemną graficznie. Co prawda „Opowieści z Ziemiomorza” są o wiele skromniejsze w detale od współczesnych filmów Ghibli, a kreska względem nich jest zubożona, jednak nadal czuć tu duszę legendarnego studia. Uogólniając, grafika w „Opowieściach” przypomina tę z wczesnych filmów Miyazakiego seniora. W przeciwieństwie do ostatnich filmów sygnowanych logo Ghibli, „Opowieści” są bardziej brutalne, chociaż odcinane członki kojarzą się z „Elfen Lied”. To jednak nie wszystko – dużo tutaj dialogów, a akcja rozwija się dość wolno, więc dzieci szybko zaczną się nudzić. Tym bardziej, że film wyświetlany jest jedynie w wersji z napisami.
Nienajgorsza jest muzyka skomponowana przez Tamiyę Terajimę. Oczywiście chyba każdy fan anime, w tym i ja, wolałby, aby stworzył ją weteran studia Ghibli, Joe Hisaishi, jednak trzeba przyznać Terajimie, że skomponował całkiem przyjemną muzykę. Jest ładna i dobrze uzupełnia to, co widzimy na ekranie, czasami nawet zwracamy na nią większą uwagę niż na akcję. Ścieżka dźwiękowa ma jednak jeden mankament – gdy kończę oglądać filmy, do których muzykę skomponował Hisaishi, długo jeszcze nucę sobie motywy z nich. Dziesięć minut po opuszczeniu sali kinowej, w której grano „Opowieści z Ziemiomorza”, nie pamiętałem już ani jednej kompozycji z filmu.
Problemem „Opowieści” jest to, że stworzone zostały przez osobę będącą synem człowieka-legendy, a każdy kolejny film porównywany będzie do twórczości jego ojca. Jeśli tak właśnie spojrzymy na tę produkcję, młody Miyazaki przegrywa z kretesem. Gdyby jednak zapomnieć o jego rodzicielu, można powiedzieć, że debiut reżyserski Gora był średnio udany – brak mu po prostu doświadczenia, więc popełnia akademickie błędy. Być może kolejne jego filmy, o ile powstaną, będą lepsze od recenzowanego, w końcu człowiek uczy się na błędach. Ja jednak żałuję, że za animowaną wersję „Ziemiomorza” nie zabrał się Hayao-sensei – powieści LeGuin to wspaniały materiał na film, którego z całą pewnością Mistrz by nie zmarnował. Tak pozostał tylko niedosyt – miało być tak pięknie, a wyszło tylko średnio. Mimo to film polecam miłośnikom anime – warto chyba samemu się przekonać, czy syn dorównuje sławnemu ojcowi, tym bardziej, że zdania co do tego są skrajnie różne. Z jednej strony otrzymał nominację od Japońskiej Akademii Filmowej do tytułu najlepszego filmu animowanego, z drugiej zebrał dwie japońskie Złote Maliny – za najgorszy film i najgorszą reżyserię. Sama autorka powiedziała: To nie moja książka, to twój film. Dobry film.
A teraz będzie jeszcze posłowie dla zainteresowanych. Ponieważ na ekrany naszych kin anime trafiają bardzo rzadko, postanowiłem poświęcić temu kilka słów. „Opowieści z Ziemiomorza” na pewno nie są filmem, na który z rodziną można wybrać się w niedzielne popołudnie, więc automatycznie tracą wielu widzów, a co za tym idzie – pieniądze. Nic więc dziwnego, że dystrybutor nie zdecydował się na zdubbingowanie filmu, a wybrał tańszy sposób lokalizacji. Z całą pewnością ucieszyło to fanów anime. Fanów powieści LeGuin powinno ucieszyć to, że przekładu dokonał Andrzej Wójcik, który jest miłośnikiem jej twórczości. Ponieważ od samego początku nie wiązano z filmem wielkich nadziei, wypuszczono go jedynie w dziewięciu kopiach. Wydaje się być to jak najbardziej słusznym posunięciem – łącznie ze mną na seans przyszły aż cztery osoby, a warto pamiętać, że w chwili, gdy piszę tę recenzję, z Internetu ściągnąć można jedynie japońską bądź francuską kinówkę, do których brak polskich lub angielskich napisów. W moim mieście seanse „Opowieści” albo odwołuje się z braku widzów, albo przychodzi ich co najwyżej dziecięciu. Tym bardziej podziwiam dystrybutora za to, że zdecydował się urządzić kinowy przegląd filmów Ghibli. Z całą pewnością pojawią się na nim głównie najwięksi miłośnicy anime, o czym dystrybutor wie, ale mimo wszystko nie zrezygnował. I to się chwali. A jedyne, co nie spodobało mi się w polskiej kinowej wersji, to francuskie napisy w czołówce, tyłówce i przy piosenkach, ale na szczęście nie uprzykrzało to seansu.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Gorō Miyazaki |
| Scenariusz | Gorō Miyazaki, Keiko Niwa |
| Scenopis graficzny | Gorō Miyazaki |
| Muzyka | Tamiya Terashima |
| Scenografia | Youji Takeshige |
| Reżyseria animacji | Takeshi Inamura |
| Autor oryginału | Ursula K. Le Guin |
| Efekty dźwiękowe | Kōji Kasamatsu |
| Kompozycja piosenek | Akino Arai, Hisaaki Hogari |
| Wykonanie piosenek | Aoi Teshima |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Aoi Teshima | Therru |
| Bunta Sugawara | Ged (Krogulec) |
| Junichi Okada | Arren |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Jun Fubuki | Tenar |
| Yūko Tanaka | Cob |
| Teruyuki Kagawa | Zając |
| Mitsuko Baisho | Vendor |
| Kaoru Kobayashi | Król |
| Yui Natsukawa | Królowa |
| Takashi Naito | Sprzedawca hazii |