Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Dawno dawno temu, Bóg stworzył Niebo i Ziemię. Potem pojawiło się światło – tak powstał świat. Nasza historia rozpoczyna się właśnie w Niebie, gdzie aniołowie przygotowują się do dnia nominacji na kandydatów na Święte Bestie. Tytuł ten przyznawany jest szóstce aniołów przez pana raju, Zeusa, a wybrani do tej roli posiądą moc kontrolowania wszystkich zwierząt na Ziemi. Wśród aniołów zapanował jednak niepokój, odkąd Zeus podzielił ich na kategorie i kazał zamieszkać w odrębnych częściach raju. Niektórzy zaczęli się obawiać, że może to wyzwolić zazdrość wśród aniołów niższej rangi i doprowadzić do negatywnych skutków. A być może to Zeus chce ich w ten sposób przetestować? Poznajemy grupkę aniołów wysokiej rangi, którzy spodziewają się, iż to oni otrzymają nominacje. Jeśli jednak je otrzymają, będą musieli przejść trudny i niebezpieczny test, aby udowodnić, że są godni tytułu Świętej Bestii...
Jest to prequel sześcioodcinkowego serialu telewizyjnego, będącego skromną ekranizacją popularnej w Japonii serii słuchowisk. Widzimy tu gromadę bishōnenów (żadnych dziewczyn), typową dla shōnen-ai. Charakterystyczny humor to potwierdza, na szczęście nie jest go wiele i nie występuje pod postacią chibi. Jednak w pierwszym odcinku nie ma żadnych sugestii w kierunku shōunen-ai. Bardziej natomiast widać pojedynkowy charakter tego serialu. Niestety z anime bije naiwność, sztuczność i zdziecinnienie fabuły – humorystyczna scenka z kotkami była wprost żenująca. Postacie są nieprzekonujące, a świat przedstawiony nie trzyma się zbytnio kupy. Nawet samo połączenie mitologii greckiej i chińskiej budzi mieszane uczucia. Wydaje mi się, że poza entuzjastkami yaoi i być może fanatykami pojedynków z użyciem nadprzyrodzonych mocy, nikt serialem tym się nie zainteresuje, osobiście nie znalazłem w nim zupełnie nic interesującego, ale to tylko moje skromne zdanie.
Wykonanie jest niezłe, jednak nic po za tym. Wszystko jest bardzo standardowe. Biorąc jednak pod uwagę niewielką długość serialu, będzie to raczej jakość lepsza niż w typowym tasiemcu. Muzyka jest średnia, często nie współgra z obrazem, a efekty dźwiękowe momentami są po prostu kiepskie.