Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Hakugen Rikuson jest młodym wojownikiem, czułym na krzywdę ludzką oraz ceniącym pokój i sprawiedliwość, któremu przyszło żyć w świecie wojen i szalonych władców. Nosi karmazynową zbroję i miecz nieznający litości dla podłych i nikczemnych. Pochodzi z rodziny strzegącej Pieczęci Władców – straszliwego artefaktu, który posiadającemu go władcy daje potężną moc. Pieczęć ta ma własną wolę, kieruje przeznaczeniem i wszystko dzieje się według jej planów. Tylko jeden człowiek jest jej przeznaczony, nikt nie wie jednak kim jest ten wybraniec. Los, a może wola Pieczęci sprawiły, iż posiadł ją chory na władzę monarcha małego kraiku, który wraz z potężnymi wojownikami począł w całej krainie siać terror. Po kolejnej bitwie, a raczej rzezi, szalony władca pewny był swej władzy, ale Pieczęć zdecydowała opuścić jego bok. Znalazła prawdziwego wybrańca, lecz na krótko. Nowe złe siły pojawiły się na horyzoncie i po raz kolejny wykradły tajemniczy artefakt. Wybrany postanawia go odzyskać...
Fantasy osadzone w klimatach dalekowschodnich to temat dosyć popularny. Tym razem nie ma tu wielu ras, ani potworów, natomiast artefakt i schemat the chosen one wyraźnie wskazuje gatunek. Nie zauważyłem tu żadnych nowych oryginalnych elementów, więc rzeczy wyjątkowej raczej nie należy się spodziewać. Pewne elementy wskazują na pojedynkowy charakter tego tytułu, są „fajni” wojownicy z wielkimi „fajnymi” broniami, którzy jednym „fajnym” uderzeniem zabijają kilkunastu przeciwników. Sądzę, że serial będzie się bardziej opierał na walce niż na przygodach. Anime jest poważne, nie było w tym odcinku ani jednej scenki humorystycznej, ale widzimy także umiarkowany poziom krwii i przemocy. Osobowość głównego bohatera jest dosyć nierealistyczna - jak na schemat the chosen one przystało, jest on zbyt naiwny i pełen patosu, co dodatkowo skłania do wskazania widowni docelowej – shōnen. Wykonanie jest średnie, animacja prosta, rysunki postaci również. Scenografie i tła są skromne. Muzyka nie zawsze pasuje do klimatu scen, ale jest dosyć dobra.