Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Gdzieś w Japonii istnieje klan, pobłogosławiony przez bogów specjalnymi umiejętnościami posługiwania się ogniem, przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Ayano Kannagi, przyszła liderka klanu i spadkobierczyni ognistego miecza, jest bojową nastolatką, która już bardzo dobrze opanowała technikę walki ogniem. Powierzane jej są proste zadania, w rodzaju eksterminacji prostszych demonów, ponieważ większość czasu musi poświęcać na naukę w szkole, gdzie niczym się na pierwszy rzut oka nie wyróżnia – ma koleżanki i podobne jak one rozrywki.
Ayano ma kuzyna, który został wypędzony z klanu, kiedy odkryto, że nie potrafi ujarzmić ognia, czym hańbił dobre imię rodziny Kannagi. Po kilku latach wrócił jednak w pobliże rodziny, jako renomowany egzorcysta, skutecznie niszczący wszelkie demony za słoną opłatą. Przyjął nowe nazwisko – teraz zwał się Kazuma Yagami. Nadal nie potrafił posługiwać się ogniem, za to niezwykle dobrze opanował sztukę kontrolowania wiatru. Z chwilą jego pojawienia zaczęły dziać się w klanie dziwne i bardzo niepokojące wydarzenia. Ktoś zamordował trzy osoby, będące na usługach klanu, należące do jednej z dalszych rodzin. Wewnętrzne śledztwo klanu ujawnia, że zostali zamordowani z użyciem techniki wiatru. Podejrzenia padają na Kazumę...
„Kaze no stigma” oryginalnym serialem nie jest. Wygląda na niemal typowe pojedynkowe anime akcji z wykorzystaniem nadprzyrodzonych mocy. Najbardziej kojarzy się z „X”, aczkolwiek w niewielkim stopniu i nie ma tu tak intensywnego klimatu. Jest to ekranizacja serii nowel Takahira Yamato, oznaczonych jako seinen, co objawia się lekkim fanserwisem i sugeruje, iż możemy mieć do czynienia z ciut poważniejszym/dramatyczniejszym wątkiem głównym. Początek jednak nie sugeruje, że będzie to serial, w jakiś sposób wyjątkowy. Jeśli chodzi o postacie, to zauważyć można pewne błędy, np. miła nastolatka nie powinna tak łatwo zaakceptować pomysłu tortur, zaproponowanych przez zbirów klanu wobec jej kuzyna. Fabuła zdaje się nieskomplikowana i dosyć przewidywalna. Osobiście nie zainteresował mnie ten serial, ale myślę, że fanom pojedynków może się on spodobać. Wykonany jest całkiem nieźle. Walki są dosyć efektowne, a „magia” ognia i wiatru jest pokazana całkiem przyzwoicie i ładnie się komponuje z resztą elementów obrazu. Również kolorystyka jest przyjemna, ale już tła i scenografia są bardzo oszczędne. Animowanych renderingów nie stwierdzono, natomiast przy scenografiach widać sporo komputera.