Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Rok 2035. W tym roku rozpoczęła się wojna, uznana za najrozsądniejszą w dziejach ludzkości, którą ogłosiły Narody Zjednoczone. Wojna polega na pojedynkach między wielkimi robotami, zwanymi gigantami, należącymi do różnych krajów. Każdy mech sterowany jest przez dwójkę młodych pilotów, którzy wybierani są z najlepszych kandydatów. Chłopiec imieniem Shingow wyjeżdża do Tokio, aby zostać pilotem giganta. Tuż przed wyjazdem spotyka nieznaną mu młodą dziewczynę, proszącą go, aby walczył i wygrał. Przybywszy do stolicy przystępuje do testu kompatybilności. Chińczycy tymczasem wyzywają Japonię na pojedynek i wysyłają swoją maszynę do Tokio. Gigant Japończyków wyrywa się nagle spod kontroli. Jednym z jego pilotów jest poznana wcześniej dziewczyna, która ze zdziwieniem od odkrywa, że robot samoczynnie udaje się na miejsce pobytu Shingo. W ślad za nim pojawia chińska maszyna. Chłopiec dostaje się do mecha i wraz z niedawno poznaną dziewczyną stają do pojedynku z wrogim gigantem.
Klasyczny serial z mechami, nie wyróżniający się niczym spośród innych tytułów tego gatunku i zawierający chyba wszystkie jego wady. Fabuła składa się z elementów żywcem wyjętych z innych seriali o mechach. Patrząc na niski wiek bohaterów i brak w serialu jakiegokolwiek nowego pomysłu, domyślam się, że twórcy postawili na niewymagającego widza docelowego. Oczywiście są twórcy, którzy i bez nowych pomysłów potrafią zrobić dobre anime z mechami, jednak coś takiego zdarza się raz na kilka lat i wychodzi zwykle z rąk renomowanych twórców, co nie dotyczy niestety prezentowanego tytułu. Jedynie przy projektach niektórych mechów, brali udział znani twórcy. Przyznać jednak trzeba, że serial jest nieźle wykonany, przynajmniej pod względem scenograficznym i kolorystyki. Widać, że nie oszczędzano na tłach. Niezła też jest animacja postaci, choć miejscami kuleje. Projekt postaci jest dość dziwny, ciemne oczy wyglądają jakoś tak nieziemsko. Mechy są kiepsko wyrenderowane, wyglądają na plastikowe i mają dziwną kolorystykę, ale jest to zapewne kwestia przyzwyczajenia. Gorzej z wybuchami i dymem, szczególnie ten ostatni wygląda kiepsko. Serial przeznaczony jest raczej dla maniaków gatunku, innym raczej nie polecam.