Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Cztery lata minęły odkąd Subaru Nakajima została uratowana przez Nanohę z pożaru. Dziewczyna mając obecnie piętnaście lat, razem z partnerką Teaną Lanster starają się o przyjęcie do odziału, aby tak, jak Nanoha móc ratować ludzi w potrzebie. Stają do trudnego, pełnego przeszkód testu terenowego, który zdecyduje o tym, czy zostaną przyjęte do oddziału dziewiętnastoletniej już teraz Pani Porucznik Nanohy Takamachi...
Nanohy zupełnie nie znam, wiem tylko, że jest to trzeci sezon oraz, jak nazwa wskazuje, że jest to kolejne mahou-shoujo. Ale nie jest to tradycyjny przedstawiciel tego gatunku. Tutejsze magiczne dziewczyny transformują się co prawda i mają charakterystyczne różdżki, ale ich magia polega bardziej na technologii i elementach science-fiction. Oczywiście można mówić, że ztechnologizowana magiczna dziewczyna nie ma już tego uroku, ale jeśli popatrzymy na typowe obecnie produkowane mahou-shoujo, raczej zachce się nam czegoś nowego. Inną ważną różnicą jest docelowa widownia Nanohy. Nie są to już dziewczynki z podstawówki, a nieco starsi chłopcy, ponieważ, jak widać w pierwszym odcinku, w StrikerS występują bishōjo, a serial obfituje w dynamiczną akcję, (mamy tu nawet tradycyjny duet twardych dziewczyn), czyli elementy typowe dla anime dla męskiej widowni. Również realia są inne niż zwykle. Tutaj dziewczyny nie walczą w klasyczny sposób i nie z typowym złem. Można powiedzieć, że magia tutaj, mimo wyraźnego zaznaczenia, że nie chodzi o nic innego, przypomina raczej nadprzyrodzone zdolności znane z shōnenów. Pierwszy odcinek jest dość dobrze zrealizowany, patrząc na niego można zauważyć, że mimo bardzo wielu dynamicznych ujęć, pokazujących dziewczyny w akcji podczas testu, animacja trzyma równy, dość wysoki poziom i widać, że nie szczędzono na to środków. Trudno jednak powiedzieć jak będzie dalej...