Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Elis jest młodą dziewczyną podejrzaną o morderstwo naukowca, Herberta Schneidera. Ściga ją podziemna organizacja, mająca wiele wspólnego z tajemniczym projektem „Leviathan”, w który jest prawdopodobnie zamieszana. Odkrywszy, że dziewczyna ukrywa się w małym miasteczku meksykańskim, organizacja wysyła tam swoich ludzi. Na jej tropie jest również łowczyni nagród Nadie, która odnalazłszy Elis postanawia nie oddawać jej w ręce organizacji. Zamiast tego obie wyruszają na południe do miasta urodzenia Elis, aby odkryć jej tajemniczą przeszłość. Zaprowadzić je ma do niego dziwny kamień, jaki podarowała Elis starsza kobieta, wspominająca coś o starożytnym wiecznym mieście, zamieszkiwanym niegdyś przez Inków. Podczas ucieczki Nadie odkrywa, że jej nowa partnerka posiada jakieś nadprzyrodzone zdolności, na których bardzo zależy, ścigającej ją organizacji...
Koichi Mashimo kontratakuje. To już trzecie z kolei jego anime akcji, w którym w rolach głównych występują dwie młode dziewczyny, dążące do odkrycia jakiejś mrocznej tajemnicy, ścigane przez zorganizowaną przestępczość i brawurowo odpierające jej ataki. Po „Noir” i „Madlax” wciąż mu mało, ale mówiąc szczerze anime akcji ostatnio wiele nie ma, a reżyser znany jest z jako takiego poziomu produkcji, więc „El Cazador” może okazać się miłym kąskiem, z braku lepszych konkurentów tego typu. Jeśli ktoś zna wcześniejsze anime akcji tego reżysera, ten wie dokładnie czego się spodziewać. Będzie zapewne niezbyt prosta i tajemnicza intryga ze zwrotami akcji, sporo dramatu, mało humoru i wiele scen akcji, ale bez wariackich numerów w hollywoodzkim stylu i bohaterki z raczej sensownymi osobowościami (jak na kino akcji). Trudno powiedzieć czy będzie to dobry serial, ale fanom klasycznego kina akcji może się spodobać, choć raczej nic ich tu nie zaskoczy. Wykonanie typowe dla Bee Train, nie wybitne ale na dobrym poziomie. Muzykę, jak można się było spodziewać, stworzyła Yuki Kajiura w typowym dla siebie stylu, tym razem lekko zahaczającym o motywy meksykańskie.