Wypadek samochodowy zniweczył marzenia Ranmaru Samejimy o zdobyciu tytułu mistrza kraju w kendō, jednak to wydarzenie jeszcze bardziej zbliżyło go do Keia Enjōjiego. Nagłe pojawienie się Kaia Sagana, przyrodniego brata jednego z nich, powoduje małe zamieszanie w ich związku.
| odcinki | 1 x 28 min, 1 x 26 min - łącznie 54 min | |
| przypisania | dramat, shōjo, shōnen-ai | |
| ta recenzja | Pottero (21.06.2007) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 5.00 |
Od czasu, gdy zrecenzowałem ostatnie swoje shōnen-ai (OAV „Gravitation”), nadal nie wyedukowałem się w tym gatunku, toteż po raz kolejny pragnę prosić, aby miłośniczki męsko-męskich romansów, a przede wszystkim „Kizuny”, łagodnie potraktowały mą skromną osobę. Nie jestem człowiekiem zbyt kompetentnym do opisywania tego tytułu, ponieważ tematyka shōnen-ai i yaoi jest mi prawie zupełnie obca, a w dodatku omawiane anime jest już poniekąd klasykiem tych gatunków. OAV powstało na podstawie mangi Kazumy Kodaki; był to jeden z pierwszych popularnych komiksów o związku dwójki homoseksualistów. Pierwszy tom wydano w roku 1992, natomiast pierwszy odcinek anime ujrzał światło dzienne dwa lata później.
Głównymi bohaterami „Kizuny” jest dwójka studentów z Tokio – Kei Enjōji i Ranmaru Samejima. Kochają się, ale w ich związku nie zawsze wszystko jest do końca tak, jak być powinno. Dawniej Ranmaru trenował kendō, chciał zostać mistrzem kraju, jednak przez wypadek musiał porzucić to marzenie. Ratując Keia przed nadjeżdżającym samochodem sam odniósł poważne obrażenia, które zmusiły go do pożegnania się ze sportową karierą. Sprawcą zamachu na życie Keia był jego ojciec – poważny yakuza z Ōsaki, któremu nie bardzo podobało się to, że jego syn jest gejem. To wydarzenie jednak tylko umocniło wzajemną miłość Keia i Ranmaru. Teraz ich wspólne pożycie zakłóca pojawienie się Kaia Sagana – przyrodniego brata Keia, mającego chrapkę na Ranmaru...
Jeśli chodzi o fabułę anime, przedstawia się ona jak w byle jakim romansie, jedyną zmianą jest to, że tutaj mamy związek dwóch mężczyzn, w którym przeszkodą może okazać się inny mężczyzna. W porównaniu z mangą OAV jest bardzo słabe pod względem fabularnym – na ekran przeniesiono jedynie główny wątek, pomijając poboczne elementy. Co prawda nie były one specjalnie potrzebne do zrozumienia całości, ale urozmaicały opowieść. W mandze pojawiało się kilka wątków związanych z gangsterami, rozszerzony został wątek Keia i jego ochroniarza. To, co pokazano w anime, wygląda niestety jak kiepski romans z banalnym zakończeniem. Trudno jednak winić twórców, skoro cała manga liczy dziesięć tomów, a na ekran przeniesiono jedynie kilka pierwszych, wtedy już opublikowanych.
Obcięcie wątków odbiło się również na bohaterach, przez co i oni są jak postaci z pierwszego z brzegu heteryckiego romansu. W komiksie Kei jest synem gangstera, postać ta jest w miarę ciekawa, tutaj przedstawiony został jako trochę gamoniowaty, nierozgarnięty i wiecznie niewyżyty seksualnie kochaś. Ranmaru to typowy bishōnen, a Kai jest bardziej elementem wzmacniającym wspólną więź między dwoma mężczyznami, niż poważną przeszkodą. Poza tą trójką bohaterów jest tutaj niewielu. Można doliczyć profesora Ranmaru, który chciał go zgwałcić, przed czym chłopaka uratował Kai. No i Masę, ochroniarza Kaia, jednak poważniejszy wątek z nim związany został tutaj jedynie delikatnie zasugerowany.
Osoby znające mangę wiedzą, że znalazło się w nich kilka mocnych scen erotycznych, jednak jeśli ktoś oczekuje tego samego po anime, srodze się zawiedzie. Pojawiły się dwie lub trzy sceny erotyczne, ale o wiele delikatniej przedstawione niż w komiksie. Ograniczają się one jedynie do pocałunków i pojękiwań. Mówiąc szczerze, mnie jest to nawet na rękę, ponieważ oszczędzono mi szczegółowo przedstawionego aktu męsko-męskiej miłości. Szkoda tylko, że owe sceny zrealizowano tak, że oglądając je tylko chichotałem złośliwie nad ich kiepskim wykonaniem.
Grafika charakterystyczna jest dla starszych produkcji, kojarzy się z anime z lat 80. i początku 90. Nie będę się nad tym elementem zbytnio rozwodził, ponieważ chyba większość z czytających wie, jak coś takiego wygląda, a ci, którzy nie wiedzą, niechaj spojrzą na zamieszczone niżej kadry. Udźwiękowienie nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia – głosy dobrane były poprawnie, zaś muzykę usłyszymy nieczęsto, a nawet jeśli już, to jest po prostu nijaka.
„Kizuna” to z całą pewnością anime przeznaczone jedynie dla bardzo wąskiego grona odbiorców – miłośniczek i miłośników shōnen-ai. Jeśli jesteś zatwardziałym zwolennikiem opowieści tego typu, pewnie już znasz „Kizunę”. Mimo wszystko jest to anime tylko i wyłącznie dla takich osób – maniaków shōnen-ai, reszta z całą pewnością może sobie odpuścić jego oglądanie tego, ponieważ nie znajdzie w nim absolutnie nic interesującego.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Rin Hirō |
| Scenariusz | Miyō Morita |
| Oryginalna manga | Kazuma Kodaka |
| Producent wykonawczy | Tetsuya Ikeda |
| Produkcja | Masaru Fukada, Takeshi Hirohita |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Keiji Fujiwara | Kei Enjōji |
| Ryo Horikawa | Kai Sagano |
| Ryotaro Okiayu | Ranmaru Samejima |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Akiko Hiramatsu | Yuki Samejima |
| Akio Ohtsuka | Masa |
| Houchu Ohtsuka | Kyōsuke |
| Shinpachi Tsuji | Ojciec Kaia |
| Tomokazu Seki | Toshi |