Menu

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Ocena recenzenta

 

Zespół redakcyjny

 

Opinie redakcji

 

Reklama

 

Dane podstawowe

 

AIKa


» アイカ (JAP)

» Agent Aika (ANG)

 
AIKa

Aika, pracowniczka organizacji 2K, zgadza się przyjąć zlecenie odnalezienia czegoś, co zleceniodawca określa jako Lagu. Nim w ogóle podejmie się zadania, zostanie napadnięta i ostrzeżona: daruj sobie. Aika nie zamierza jednak rezygnować i już wkrótce wplątuje się w aferę, w której stawką jest los całej ludzkości...

 
Produkcja
OAV
Premiera
25.04.1997
Ocena redakcji6.78
(dozwolone od lat 16)
dozwolone od lat 16
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
5.00 (2)
?.??
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 2 x 29 min, 1 x 31 min, 2 x 25 min, 2 x 28 min - łącznie 195 min
przypisania akcja, przygoda, parodia, fanserwis, ecchi, sf, komedia
produkcjaBandai Visual
animacjaStudio Fantasia
związane AIKa R-16: Virgin Mission   (2007)  -  prequel
ta recenzja Pottero   (3.05.2007) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   6.80
 
ANN AnimeNfo AnimeDB Anime Planet Tanuki Anime Wallpapers
 

Recenzja

 

Moją przygodę z „AIKą” mógłbym podzielić na trzy etapy: pierwszy – „pantsu, widzę pantsu!”; drugi – „te pantsu powoli zaczynają robić się nudne”; trzeci – „zabierzcie ode mnie te pantsu!” Właśnie TO najbardziej utkwiło mi w pamięci po obejrzeniu tej siedmioodcinkowej serii. Trudno, żeby było inaczej, skoro to właśnie kobiecą bieliznę twórcy chcieli najbardziej wyeksponować... No, ale do tego wrócę za chwilę, najpierw część właściwa recenzji.

Akcja serialu rozgrywa się w bliżej nieokreślonym czasie; najpewniej jest to alternatywna rzeczywistość okresu, kiedy serial powstawał, czyli koniec lat 90. ubiegłego wieku. Wiemy, że pokazane nam wydarzenia rozgrywają się dwadzieścia lat po olbrzymim kataklizmie, w wyniku którego zniszczone zostało między innymi Tokio. Ruiny dawnej metropolii znalazły się kilkaset metrów pod wodą, a jedynym widocznym gołym okiem śladem po starym mieście jest Tōkyō Tower, której ostatnich kilkanaście metrów wystaje ponad wodę, służąc za boję nawigacyjną. Pod wodą kryje się wiele „skarbów”, których wydobywaniem zajmują się specjalnie do tego przeszkoleni ludzie; wydobywanie przedmiotów spod wody stało się nowym zawodem. Jedną z osób trudniących się tą profesją jest Aika Sumeragi, pracująca dla organizacji K2 (lub KK, jak kto woli); pomaga jej Rion Aida, córka prezesa K2. Nad organizacją zaczynają zbierać się czarne chmury, oczywiście z powodów finansowych, toteż Aika godzi się wykonać zlecenie, którego nie chciał przyjąć prezes, ale mogące przynieść im sporo pieniędzy. Nim dziewczyna w ogóle podejmie się zadania, zostanie napadnięta przez grupę dziewcząt w kusych spódniczkach i ostrzeżona przez ich liderkę, która radzi, aby dała sobie spokój z tym zleceniem. Aika nie zamierza jednak rezygnować i już wkrótce wplątuje się w aferę, w której stawką jest los całej ludzkości...

Przesadzone, powiecie zapewne. Owszem, nie da się ukryć. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że „Aika” jest pastiszem filmów o superagentach i superszpiegach, tak więc przesadzoną fabułę mogę temu anime wybaczyć. Z jednej strony warstwa fabularna specjalnie porywająca nie jest, łatwo przewidzieć zakończenie itd., z drugiej jednak nie nudzi i nie ma w niej dziur, tak więc wystarcza akurat na tyle, aby zainteresować oglądającego i utrzymać przy tej serii przez wszystkie odcinki. OAV przedstawia właściwie dwie odrębne historie, chociaż łączy je wspólny motyw; odcinki od 1. do 4. stanowią główną oś fabuły, a od 5. do 7. są ich rozwinięciem.

Bohaterowie również średni. Na pierwszy plan wychodzi oczywiście Aika – z pozoru piękna blondyneczka z wielkimi piersiami, na ogół opanowana, ale kiedy trzeba, potrafi zmienić się w zimną sukę. Dodam, że posiada też supermoc, której w kontekście fabularnym nie można określić inaczej niż deus ex machina – panienka używa owej mocy, aby pokonać najsilniejszych wrogów, a autorzy nie muszą się wysilać na coś oryginalnego, łatając tym dziury w scenariuszu. Poza Aiką najbardziej zauważalna jest Rion, czyli towarzyszka dziewczyny – jest wprost zafascynowana swoją starszą koleżanką i nie ma zamiaru jej opuszczać, Gusto – amant-ciapa, kochający się w Aice, oraz Gōzo – prezes K2, a zarazem ojciec Rion. Od odcinka 5. do 7. oglądać będziemy też Michikusę Shuntara, innego pracownika organizacji, mówiąc delikatnie – półinteligenta. Aika, Rion i Gusto są żywi, jest ich w tym anime pełno; to sympatyczni bohaterowie, a mimo że niezbyt oryginalni, bardzo ich polubiłem. Gorzej ma się sprawa ze schwarzcharakterami – ci są całkowicie schematyczni, a kończą jak inni negatywni bohaterowie. Jedno muszę jednak twórcom przyznać: Hargen, antagonista numer jeden, wyszedł znakomicie – znienawidziłem tę postać od momentu, w którym ujrzałem ją po raz pierwszy. Taki chyba ma właśnie być czarny charakter, prawda? Szkoda tylko, że moja antypatia do niego wynikała z tego, że wyglądał po prostu odpychająco...

Jak już mówiłem, „AIKa” to pastisz. Jednak nie tylko na filmy o szpiegach, agentach i ratowaniu świata. Taka ilość bielizny, jaką zaserwowano nam w tej serii, musi być po prostu żartem z fanserwisu. To OAV wprost epatuje kadrami pełnymi kobiecych majtek, co po dwóch, trzech odcinkach zaczęło mnie doprowadzać do szału, w negatywnym znaczeniu tego słowa. Bez względu na to, co się dzieje na ekranie – walka, jazda samochodem, ktoś się przewróci, zaśmieje – widać mu majtki! Nawet dziewczęta ładujące działa noszą kuse spódniczki, spod których widać bieliznę. Z ciekawości zacząłem liczyć, ile majtek widocznych jest w ostatnim odcinku; co prawda zgubiłem rachubę, bo w scenach akcji nie można było nadążyć z liczeniem, ale wyszło mi około siedemdziesięciu ośmiu. To jeszcze nic w porównaniu z odcinkiem pierwszym, gdzie majtki widoczne były około stu dwudziestu razy... Jest to dobry przykład na zobrazowanie przysłowia co za dużo, to niezdrowo – taka ilość bielizny w pewnym momencie po prostu zaczynała irytować. Kobiece piersi pokazuje się tutaj znacznie rzadziej, ale przed końcem siódmego odcinka i one zdążą się przejeść. Z wdziękami bohaterek wiąże się również odniesienie do mahō shōjō – nim Aika użyje swojej tajemnej mocy, musi przejść transformację; przemienia się wbrew własnej woli, w wyniku czego traci ubranie i oplata ją coś, co początkowo przywodzi na myśl tentakle...
Będąc jeszcze przy wyśmiewaniu... Jest to raczej moja nadinterpretacja, ale „Aika” miejscami mocno kojarzyła mi się z „Neon Genesis Evangelion”. Momentów, w których czułem, że to, co widzę, podobne jest do „Evangeliona”, było kilka, ale nie będę wymieniał – jeśli ktoś miał podobne odczucia, proszę o komentarz. Skandalicznym nadużyciem z mojej strony będzie zapewne stwierdzenie, że Michikusa jest w moich oczach bardziej „hardcore’ową” wersją Shinjiego...

Muzyka sprawuje się dobrze, jednak niczym nas nie zaskoczy. Jest zróżnicowana w zależności od tego, co dzieje się na ekranie – gdy bohaterowie beztrosko sobie wypoczywają, w tle słychać odprężające dźwięki, podczas walk muzyka jest energiczna, wpasowująca się w wartką akcję. Nie zabrakło również motywów przywodzących na myśl te z filmów o przygodach Jamesa Bonda. Zaserwowano nam również kilka różnych endingów, przeważnie utrzymanych w klimacie popu z lat osiemdziesiątych.

Po grafice widać, że produkcja ta jest już dość leciwa, ale mimo wszystko nadal wygląda przyjemnie. Jest trochę nierówna, ponieważ tła i scenografie często są bardzo ubogie w detale, jednak za to szczegółowe i ładne są projekty postaci – zrównoważyło się to, powodując, że stronę graficzną mogę uznać za trochę powyżej średniej. Warto również zwrócić uwagę na sturmgewehra 45, którym posługują się bohaterki w tym serialu – jest to prototypowy model karabinu, który miała produkować III Rzesza, jednak nim doszło do masowej produkcji, wojna się zakończyła, przez co wyprodukowano jedynie kilkanaście sztuk tej broni. Osoby choć trochę obeznane z lotnictwem bez problemu zauważą również, że „złom”, którym lata Aika, to radziecki mig-21 (w późniejszych odcinkach widać też miga-25).

„AIKa” to rzecz, którą zdecydowanie warto polecić osobom lubiącym nieskomplikowaną fabułę, dużo kobiecych wdzięków oraz szaloną akcję z domieszką przygody. Anime jest bardzo przyjemne i dobrze się je ogląda – pod rząd można obejrzeć wszystkie siedem odcinków i nie będzie czuło się znużenia. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się na raz obejrzeć całość, naprawdę może przytłoczyć go ilość fanserwisu, którą oferuje nam ta seria – ostatnio narzekałem z tego powodu na „Amaenaideyo!!”, jednak po obejrzeniu „AIKi” serial o przygodach przygłupiego mnicha prezentuje poziom co najwyżej przedszkolny jeśli chodzi o pokazywanie bielizny i wdzięków bohaterek... Jeśli jednak cię to nie odstrasza, to gorąco zapraszam do poznania losów pięknej pani agent. Warto również wspomnieć, że kilka dni temu światło dzienne ujrzał pierwszy odcinek prequela serii, po który na pewno z przyjemnością sięgnę.

 

Komentarze

 

Przykładowe kadry

 

Twórcy

Funkcja Imię i nazwisko
Reżyseria Katsuhiko Nishijima
Scenariusz Katsuhiko Nishijima, Kenichi Kanemaki
Muzyka Jun'ichi Kanezaki
Oryginalna manga Katsuhiko Nishijima
Projekt postaci Noriyasu Yamauchi, Takehiko Ito, Yuji Moriyama
Scenografia Kazuo Ogura
Reżyseria animacji Noriyasu Yamauchi, Yoko Kikuchi
Projekt obiektów mechanicznych Hidefumi Kimura
Animacja klatek kluczowych Masaaki Yuasa
Produkcja Kazuhiko Ikeguchi
Wykonanie piosenek Hiroko Konishi, Mari Sasaki, Mink
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Rei Sakuma Aika Sumeragi
Hiroko Konishi Rion Aida
Juurouta Kosugi Gusto Turbulance
Atsuko Tanaka Nena Hargen
Kaneto Shiozawa Rudolph Hargen
Sakiko Tamagawa Alexymetalia Maypia
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Akio Ohtsuka Gōzo Aida, Ōta
Hisako Kyouda Ba Bandora
Masaya Onosaka Michikusa
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn