| Redaktor | ![]() |
![]() |
![]() |
Ocenione tytuły | Lista | ||
| el doctore | 10.0 | 10.0 | 10.0 | 107 | Zobacz | ||
| bu` | 8.0 | 10.0 | 8.2 | 18 | Zobacz | ||
| Pottero | 10.0 | 9.0 | 9.0 | 132 | Zobacz | ||
| Średnia | 9.3 | 9.7 | 9.1 | ||||
Cóż tu dodać do recenzji? Chyba same banalne wskazówki w postaci: "oglądać w nabożnym skupieniu, najlepiej w pozycji klęczącej". Osamu Tezukę znać trzeba, jest on bowiem kluczem do zrozumienia japońskiej animacji w ogóle. Jeśli ktoś zasłużył sobie na przydomek "Boga", to to musi skłaniać do refleksji, prawda? Jeśli ktoś zapładnia wyobraźnię paru pokoleń animatorów, dając światu "Astro Boya", który, jako cytat, pojawia się nawet w tak nowatorskich tytułach jak "Tekkonkinkreet", to mówimy tu o jakiejś wzorcowej matrycy, która zapewnia ciągłość tradycji, itd. Legend of the Forest (Mori no Densetsu) jest kapitalnym wykładem na temat tego, skąd wzięło się anime, jak jest zbudowane i czego dotyczy. Mamy tu więc, przede wszystkim, wielki dialog ze spuścizną Disneya i prapoczątkami animacji w ogóle, na przykład takim "Gertie The Dinosaur". Mamy przegląd większości technik animacyjnych, do momentu pojawienia się komputerów. Mamy ukazaną wielką rolę, jaką odgrywa w procesie budowy ruchomego obrazu muzyka (majstersztyk!). Mamy w końcu japońskie podejście do Natury, która ostatecznie przezwycięża sferą technologii. A to wszystko w zaledwie półgodzinnym wykładzie Mistrza. Oglądając Legend of the Forest ani na moment nie opuszcza mnie poczucie, że oto, na moich oczach, dzieje się historia. Wielkie kino, po prostu.