Yumi uczy się w katolickim liceum dla dziewcząt, gdzie tradycja nakazuje, aby starsza uczennica opiekowała się młodszą. Pewnego dnia Yumi otrzymuje propozycję zostania petite sœur jednej z najbardziej podziwianych dziewcząt w szkole – Sachiko. Otwiera to przed nią świat członkiń rady uczniowskiej i jej podopiecznych.
| odcinki | 13 x 24 min - łącznie 312 min | |
| przypisania | romans, yuri/shōjo-ai | |
| produkcja | Rondo Robe | |
| animacja | Studio Deen | |
| ta recenzja | Dark Rael (17.03.2007) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 7.00 |
Jako człowiek ledwie znający yuri, zapewne nie bardzo przydam się tą recenzją entuzjastom tego gatunku, ale dla osób dopiero poznających te obszary, będzie to zapewne tekst bardziej przystępny. Znawców proszę więc o wyrozumiałość, a zbłąkane dusze, nieśmiało zaglądające do świata yuri, zapraszam do lektury, tym bardziej, że anime to wydaje się być idealnym na początek, ponieważ jest to bardzo lekka odmiana yuri. Tutaj dziewczęce związki w większości bardziej przypominają przyjaźń niż prawdziwą miłość. Dla preferujących zachodnie określenia, byłoby to więc shōjo-ai, my jednak pozostaniemy przy nazewnictwie stosowanym w Japonii.
„Maria-sama ga miteru” opowiada o uczennicach prywatnego katolickiego liceum dla dziewcząt, w którym przyjął się pewien zwyczaj, polegający na tym, że każda z uczennic z jednej z wyższych klas może roztoczyć opiekę nad jedną z młodszych koleżanek. Taki szczególny rodzaj związku przypieczętowany zostaje kiedy młodsza z dziewczyn przyjmie osobisty różaniec starszej. Po takiej ceremonii stają kimś więcej niż przyjaciółkami. Zwyczaj nakazuje, aby młodsza, którą określa się wtedy jako petite sœur, zwracała się do starszej per onē-sama, była jej posłuszna i pomagała w drobnych sprawach.
Akcja serialu rozgrywa się wokół członkiń i osób z otoczenia dosyć specyficznej rady uczniowskiej, zwanej tutaj Yamayurikai. Wybierana co roku na zasadzie elekcji trójka dziewcząt stanowi ciało tej rady. Każdą z nich tytułuje się według nazewnictwa jednego z trzech gatunków róży – chinensis, foetida lub gigantea. Do aktualnie sprawujących funkcje rady uczennic, wszyscy zwracają się per rosa. Każda z nich może, a nawet powinna, mieć petite sœur, którą będzie się opiekowała i wprowadzała w sprawy związane z działalnością rady, ponieważ to zwykle ona wybierana jest w następnych latach do rady. Taką „młodszą siostrę” określa się jako rosa en bouton (pączek róży). Wszystkie róże spotykają się w małym domku znajdującym się na terenie szkoły i tam wspólnie przy herbatce omawiają sprawy rady.
Główną bohaterką tego anime jest Yumi Fukuzawa, trochę nieśmiała pierwszoklasistka, której brak pewności siebie. Ma skłonność do bezwiednego robienia zabawnych grymasów na twarzy, co często komentują jej koleżanki. Yumi, tak jak wiele innych uczennic, podziwia członkinie Yamayurikai, a w szczególności podopieczną Rosy Chinensis – Sachiko Ogasawarę. Jest to osoba pochodząca z bogatej rodziny, wychowywana na damę i pierwszorzędną panią domu. Jest osobą w gruncie rzeczy dobrą i miłą, ale posiada dość trudny charakter. Kiedy ktoś wyprowadzi ją z równowagi, bywa chmurna i niemiła, potrafi być też zazdrosna, ale zwykle jest opanowana i umie wybrnąć z niezręcznych sytuacji.
Yumi bardzo chętnie oddała by się pod opiekę Sachiko, ale uważając się za szarą myszkę sądzi, że to marzenie nie ma szans na realizację. A jednak, pewnego dnia dziewczyna zostaje nieoczekiwane i w dziwnych okolicznościach poproszona o przyjęcie różańca od Sachiko, której ma to pomóc w wymiganiu się od udziału w przedstawieniu szkolnym. Yumi, odkrywszy charakter tej oferty, odmawia. Pada jednak propozycja zakładu – jeśli Sachiko uda się uczciwymi metodami przekonać Yumi do przyjęcia różańca, wtedy nie będzie musiała grać w przedstawieniu. W takim jednak wypadku Yumi będzie musiała ją zastąpić...
Serial oparty jest na serii nowel autorstwa Oyuki Konno pod tym samym tytułem, która ukazywać zaczęła się w 1998 roku, doczekała około trzydziestu woluminów i nadal jest kontynuowana. Kiedy seria stała się popularna, autorka zaczęła publikować także krótkie opowiadania w jednym z magazynów Shueishy, okazjonalnie zamieszczała tam także drobne historyjki w formie mangi. Prawdziwa mangowa adaptacja rozpoczęła się jednak około roku 2004 – tu Konno była wspomagana graficznie przez Satoru Nagasawę. Równocześnie ruszyła produkcja opisywanego pierwszego sezonu ekranizacji anime.
Anime „Maria-sama ga miteru” posiada typową dla shōjo konstrukcję: osobowości i związki pomiędzy postaciami są tu szkieletem, a wszystko inne ma tym elementom służyć. Nie ma tu żadnego wątku głównego, a fabuła opiera się na prostych epizodach z życia bohaterek. Jednym z elementów odróżniających „Marimite” od typowego tytułu yuri jest prawie kompletny brak dramatyzmu – nie ma tu właściwie żadnych prawdziwych konfliktów. Serial często skupia się na drobnostkach, a jeśli porusza poważniejszy problem, pokazuje go raczej powierzchownie. Dla przykładu, banalny problem walentynkowy ciągnie się przez cały odcinek. Yumi najpierw zastanawia się, czy dać Sachiko czekoladę, potem czy Sachiko lubi czekoladę, żeby na koniec zadać sobie fundamentalne pytanie: czy onē-sama przyjmie w ogóle ten podarunek. W innym epizodzie twórcy nadgryzają problem zaplanowanego małżeństwa, po czym od razu go urywają. Oczywiście można powiedzieć, że w tej liczbie odcinków byłoby trudno przedstawić szerzej tego rodzaju problemy, a jednak opowiadanie, i to w sposób niezbyt ciekawy, o tak przyziemnych sprawach jak walentynki, można było sobie darować. Lekko denerwującym może okazać zastosowanie pewnego schematu w kilku odcinkach. Wygląda to w ten sposób: Yumi naraża się czymś Sachiko, ta jest chmurna, po czym, na sam koniec, okazuje się, że wcale nie była na główną bohaterkę zła.
Jeśli fabularnie anime jest nieszczególne, co w shōjo i yuri jest sytuacją nikomu nie przeszkadzającą, to z pewnością powinno mieć bogate osobowościowo bohaterki, najlepiej jeśli znajdują się w dosyć skomplikowanych sytuacjach. Niestety, okazuje się, że bohaterki „Marimite” mają średnio głębokie osobowości, gnębią je głównie drobne i niezbyt ciekawe dylematy i najczęściej nie są uwikłane w żadne trudne sytuacje. Nie ma tu ciemniejszych charakterów, nie ma postaci, która miałaby w sobie choćby odrobinę podłości czy negatywnego nastawienia (poza niewinną zazdrością). Dzięki temu serial traci trochę na realizmie.
Serial jest niezbyt ambitny, ale to oczywiście wcale nie musi wszystkim przeszkadzać. W końcu istnieją seriale o niczym, w których sam klimat wystarcza za magnes przyciągający do ekranu. Ogląda się je z przyjemnością, choćby dla odprężenia i podejrzewam, że w tym głównie należy upatrywać źródła popularności tego tytułu. W „Marimite” jest wiele prozy życia, takiej typowej miłej nudy, są także bardzo sympatyczne postacie i nienachalny humor, ale czy samo to wystarczy każdemu entuzjaście yuri? Osobiście nim nie będąc, stwierdzić jednak muszę, że to trochę za mało. Seriale o niczym, ale z silnym klimatem lubię, takie, które sączą się powoli i prowadzą donikąd, chociażby taką „Arię”, jednak opisywany serial nie zdołał mnie do końca do siebie przekonać. Obawiam się, że jakąś część fanek yuri może nudzić, ale powtarzam, to tylko opinia faceta, i to takiego, który widział zaledwie kilka anime tego gatunku (nie wspominając o mandze).
Serial wykonany jest bardzo przyzwoicie. Kolorystyka w barwach przytłumionych, bez żadnych jaskrawości, powiedziałbym jesienna, pomaga wytworzyć tu ten dosyć specyficzny, choć niezbyt mocny klimat. Projekt postaci jest staranny, bohaterki mają naturalny kolor włosów i wyraźnie odróżniające się twarze. Scenografie są raczej ładnie wykonane, choć nie jest ich zbyt wiele i czasami można zauważyć oszczędne ich stosowanie. Podobnie jest z animacją, miejscami przekracza płynnością standardy telewizyjne, ale animatorzy ogólnie nie mieli przy nim za dużo okazji do popisów, ponieważ w „Marimite” ruchu jest niewiele. Całości dopełnia muzyka poważna, raczej typowa dla tego typu anime. Dominują smyczki, towarzyszą im sporadycznie flety i fortepian. Czasami muzyka wydaje się nie pasować do sytuacji, ale najczęściej dobrze ilustruje to, co dzieje się na ekranie.
Komu można ten serial polecić? Tym, którzy lubią czyste klimaty shōjo, bez dodatków innych gatunków, jak fantasy czy thriller, a także osobom, którym odpowiada spokojny i mało konfliktowy charakter historyjek. Jeśli jednak od shōjo/yuri oczekujemy czegoś ambitniejszego, to na pewno znajdziemy pozycje lepsze i ciekawsze.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Yukihiro Matsushita |
| Scenariusz | Chiaki Manabe, Genki Yoshimura, Natsuko Takahashi, Reiko Yoshida |
| Scenopis graficzny | Daisuke Tsukushi, Kazuhiro Furuhashi, Kazuhiro Soeta, Takaaki Ishiyama, Takeshi Kagetsu, Tatsuya Abe, Tetsuhito Saito, Toshiya Niidome, Yukihiro Matsushita |
| Reżyseria odcinków | Daisuke Tsukushi, Kazuhiro Soeta, Makoto Sokuza, Shunji Yoshida, Takeshi Kagetsu, Tomoko Hiramuki, Yukihiro Matsushita |
| Muzyka | Mikiya Katakura |
| Oryginalny projekt postaci | Reine Hibiki |
| Projekt postaci | Akira Matsushima |
| Scenografia | Nobuto Sakamoto |
| Opowieść oryginalna | Oyuki Konno |
| Kompozycja serialu | Reiko Yoshida |
| Reżyseria dźwięku | Yoshikazu Iwanami |
| Kompozycja piosenek | Mikiya Katakura |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Emi Shinohara | Yōko Mizuno |
| Haruna Ikezawa | Yoshino Shimazu |
| Hitomi Nabatame | Eriko Torī |
| Mamiko Noto | Shimako Tōdō |
| Megumi Toyoguchi | Sei Satō |
| Rina Satou | Tsutako Takeshima |
| Shizuka Itou | Rei Hasekura |
| Akari Higuchi | Sasaki |
| Akeno Watanabe | Miyuki Oyamada |
| Akiko Nakagawa | Shiori Kubo |
| Chiwa Saitō | Mami Yamaguchi |
| Mikako Takahashi | Chisato Tanuma |
| Minami Takayama | Dawna Rosa Gigantea |
| Natsuko Kuwatani | Tomoko |
| Noriko Shitaya | Katsura |
| rino | Shizuka Kanina |
| Tomoko Miyadera | Seiko Kasuga |
| Yuki Masuda | Mifuyu Uzawa |
| Yuko Kaida | Minako Tsukiyama |