Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
 
 

Ocena recenzenta

8.0
Fabuła
8.0
Bohaterowie
9.0
Obraz
8.5
Muzyka i dźwięk
Seiyu
 
8.4
Ogółem
 
 

Zespół redakcyjny

8.4
Fabuła
8.3
Bohaterowie
9.1
Obraz
8.9
Muzyka i dźwięk
 
8.8
Ogółem
 
Oceny: 5
 
 

Opinie redakcji

Tassadar
Pod każdym wzgledem wybitne. Tak niesamowitej opowieści, w której wszystkie elementy idealnie się uzupełniają jeszcze nie było.
 
 

Reklama

 
 

Dane podstawowe

 

Mushishi


» 蟲師 (JAP)

» Bugmaster (ANG)

 
Mushishi

Gdzieś w nieznanym świecie obok ludzi i zwierząt żyją istoty zwane mushi. Tylko nieliczni są świadomi ich istnienia. Wędrowiec o imieniu Ginko jest badaczem tych stworzeń. W swojej podróży będzie musiał, oprócz zrozumienia mushi, znaleźć także zrozumienie ludzkiej natury...

 
Produkcja
Serial TV
Premiera
23.10.2005
Ocena redakcji8.76
(brak ograniczeń wieku)
brak ograniczeń wieku
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
9.40 (5)
?.??
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 26 x 25 min - łącznie 650 min
przypisania psychologia, dramat, tajemnica, nadprzyrodzone
produkcjaMushishi Production Committee
animacjaArtland
ta recenzja Daldow   (8.02.2007) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   8.40
 
ANN AnimeDB Tanuki Anime Web Turnpike
 
 
 

Recenzja

 

Słońce wyłoniło się tego dnia dosyć późno, uporczywie powstrzymywane przez gęste ciemne chmury. Powoli rynek zaczynał zapełniać się kupcami i klientami próbującymi coś znaleźć na największym bazarze na całej wyspie.
Młody Kaoru właśnie zdejmował ciężkie płótna, jakie zwykł sprzedawać w takie parne dni. Strużka potu spłynęła po jego kościstym ciele... Teraz jedynym miejscem skrywającym cień było stare drzewo, które rosło na skraju placu. Było to dość zastanawiające, bo wszystkie drzewa w okolicy miasta, zostały wycięte dawno temu...
Pod drzewem siedział siwy starzec. W ustach trzymał dymiącą fajkę. Widywano go często, jednak nikt nie wiedział, kim jest. Wszystkim wydawało się jakby żył tu od zawsze...
Przysiadł pod grubym, imponującym konarem drzewa. Przymknął oczy w geście ulgi, gdy usłyszał dziwny dźwięk podobny do szumu wody. Obejrzał się, gdy spostrzegł ze konar drzewa zmienia kolor i faluje delikatnie. Odsunął się jak poparzony.
- Czy... czy pan też to widział? – siwy człowiek podniósł powoli wzrok – Widział pan, jak drzewo...
- To mushi. Widzisz je, prawda? – starzec podniósł głowę, a spod gęstej grzywy pokazało się jego zielone oko.
- Mushi... – Kaoru spojrzał na starca podejrzliwym wzrokiem
- Zapomnij, nic nie mówiłem. Odejdź stąd – skwitował szybko nieznajomy.

Są tytuły, które zachwycają nas rozbudowaną fabułą. Są takie, których bohaterowie wciągają nas w swój świat. Istnieją anime pełne akcji i przygód. Bywają takie, które poruszają poważne tematy oraz te, które lubimy nazywać „ambitnymi”. Są również anime, które rzucają na nas czar. Czar, o którego działaniu czasami dowiadujemy się po ostatnich napisach końcowych. Chciałbym w tej recenzji przedstawić jednego z takich czarowników...
„Mushishi” to tytuł, który od czasu swej emisji zdołał już zrobić nieco zamieszania. Co ciekawe, ciężko w przypadku tej pozycji wskazać jednoznacznie głównego twórcę całości. Za reżyserię kilku odcinków i ogólną kompozycję odpowiada Hiroshi Nagahama, jednak „Mushishi” jako całość jest tworem różnych reżyserów, często mających zróżnicowane doświadczenie w produkcji anime. Takie rozwiązanie umożliwiał sam konspekt tytułu, który jest jednym z nielicznych niemal stuprocentowych epizodycznych serii. Czym mógł zakończyć się taki eksperyment?

W niezurbanizowanym świecie, gdzieś po bezkresnych dolinach i lasach, wędruje człowiek o imieniu Ginko. Trudzi się on profesją niezwykłą, ponieważ podczas swoich wędrówek bada istoty zwane mushi. Tylko nieliczni zdają sobie sprawę z ich istnienia, inni najczęściej przypisują rolę mushi zjawiskom nadprzyrodzonym – magii lub klątwie. Mushi zaś, jako istoty niezwykłe, są niedostrzegalne, ale również i niepojęte dla przeciętnego człowieka. Jako byt, jedyne co można o nich powiedzieć to fakt, że żyją, ale na zupełnie innym poziomie świadomości niż jakiekolwiek inne istoty. Czasami przynoszą „obdarowanemu” nowe możliwości, np. wizje przyszłości czy nawet kontrole nad siłami natury. Częściej jednak dar okazuje się być przekleństwem, a mushi stają się przyczyną wielu problemów. Wśród mushishi (ludzi zgłębiających wiedzę o mushi) istnieją różne szkoły; jedni traktują je jak szkodniki, które trzeba tępić, inni ubóstwiają niezrozumiałe istoty, istnieje także grupa ludzi, takich jak Ginko, którzy próbują zachować harmonię i koegzystencję „świata” mushi i ludzi. Jednak myli się ten, który sądzi, że Ginko jest zwykłym znachorem czy podróżującym badaczem. W swoich wędrówkach często będzie musiał stawić czoła nie tyle samym mushi, co otoczeniu i ludziom, który w swej ułomnej naturze popełniają błędy i nie potrafią ich naprawić... Zauważymy, że poza badaniem mushi, Ginko często wystąpi w roli spowiednika , a nawet kaznodziei w swej nie mającej końca podróży.

Jak już wspomniałem, fabuła „Mushishi” jest całkowicie epizodyczna, a poszczególne opowieści łączy jedynie osoba głównego bohatera. Nie ma tu odcinków znacznie lepszych od pozostałych. Jeden dowolny epizod jest w zasadzie reprezentatywny dla całości. Historie te często posiadają drugie dno, dla których „działalność” mushi jest jedynie pretekstem. Czasami są to opowieści banalne i proste, innym razem mamy okazję zobaczyć ludzi, którzy muszą skonfrontować się z całkowicie obcym i nieznanym światem mushi. Drugie dno tego tytułu nie polega jednak na wysublimowanej symbolice, odniesieniach kulturowych czy poruszaniu istotnych problemów społecznych. Sądzę, iż każdy oglądający to widz, będzie w stanie znaleźć tu interesujący morał. Dzieje się tak dlatego, że obok nadprzyrodzonych mushi, są tutaj ludzie, którzy, niezależnie od świata, w jakim żyją, nadal idą tropem natury ludzkiej; ranią bliskich, odrzucają lub boją się odrzucenia, są przerażeni, zbyt nieśmiali bądź wiecznie gonią za sukcesem. Świat przedstawiony w swojej powierzchowności przypomina feudalną Japonię. Nie zobaczymy tu jednak wielkich miast czy polityki. Jest tylko prowincja oraz ludzie ze swoimi prowincjonalnymi problemami.
Pozostaje więc tylko ocena „Mushishi” jako całości kompozycyjnej. Historia opowiedziana w „Mushishi” nie ma początku, końca, ani nawet czegoś, co można by nimi nazwać. Zarówno tempo jak i charakter opowieści są utrzymane w tym samym tonie narracyjnym, budując wrażenie harmonii i ładu w produkcji. Jednak czy byłbym sobą, gdybym nie wskazał choć jednej wady? Jest nią niewyrazisty koncept całości. „Mushishi” czasami opowiada historie, które nie reprezentują sobą nic, lub po prostu powtarzają wnioski z innych epizodów. Z całości nie wyłania się żaden wniosek ogólny, nie jesteśmy w stanie określić, jaka jest myśl przewodnia tytułu, i czy w ogóle takowa istnieje. Jest to wada mała dla przeciętnego widza, jednak myślę, że warto ten aspekt w przypadku ciekawszych produkcji brać pod uwagę. Nic ponadto na temat samej fabuły powiedzieć się praktycznie nie da.

Jedynym bohaterem, którego będziemy mieli okazję oglądać regularnie, jest wymieniony Ginko. Z początku enigmatyczny, można powiedzieć nawet nieprzyjemny w obejściu i nietowarzyski, z kolejnymi odcinkami staje się dla nas coraz bardziej zrozumiały i nawiązuje się pomiędzy nim a widzem delikatna nić zrozumienia i przywiązania. Zadziwiające natomiast jest nieprzeciętnie dobre zarysowanie postaci epizodycznych. Poznajemy je oczywiście zawsze przez pryzmat trapiącego ich problemu, zadziwiające jest jednak jak przez tak wąski problem poznajemy często całość ich osobowości. To niewątpliwie rzadkość we współczesnych anime.

Oprawa graficzna jest elementem, który stał się jednym z prawdopodobnych zaczynów przyszłych pochwał pod adresem „Mushishi”. I nie jest to bynajmniej „tanie efekciarstwo”. Tła zachwycają, zarówno na poziomie estetyki wizualnej, jak i staranności wykonania. Wykorzystano przy tym szeroką paletę narzędzi, od znanych m.in. ze studia Ghibli, pięknych, malowanych niczym pastelą elementów, poprzez delikatną, stonowaną i harmonijna obróbkę komputerową, aż po klasyczne metody japońskiego rysunku. Całość robi piorunujące wrażenie, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, że mamy w końcu do czynienia z serią TV.
Ważnym elementem samego wykonania jest także gra światła, tworząca pamiętliwy nastrój, oraz ciekawe zestawienia kolorów, które najczęściej utrzymane są w ciepłej, jaskrawej tonacji. Poza tłem istnieją jednak bohaterowie. Ich wykonanie nie jest już tak popisowe i zapadające w pamięć. Jednak w ich ocenie trzeba wziąć pod uwagę kilka aspektów. Po pierwsze, projekt operuje uproszczoną formą rysunku, a sam wygląd twarzy może nie spodobać się fanom współczesnego anime. Jest nietypowy, jednak z drugiej strony idealnie stonowany oraz łączący się z pozostałymi elementami w sposób niezwykle łagodny. Nic nie tworzy tu wrażenia sztuczności. Ład kompozycyjny budzi należyty respekt, szczególnie gdy zdamy sobie sprawę, że tak naprawdę twórcy anime często zapominają o tym aspekcie pracy graficznej. Sama płynność animacji, jak na standardy telewizyjne, również jest więcej niż zadowalająca.

Opisując warstwę dźwiękową produkcji wyjątkowo zacznę nie od muzyki, lecz pracy seiyū. Ze względu na charakter tytułu, występuje ich tu całe mnóstwo. I jest to mnóstwo trafnie dobranych głosów, począwszy od głównego bohatera, a na osobie wypowiadającej trzy kwestie kończąc. To oni podkreślają niemalże flegmatyczny charakter całości. Ich głosy nie dynamizują historii, a raczej działają kojąco i uspokajająco.
Muzyka, na równi z obrazem, wpływa na emocjonalność widza. Nie znajdziemy tu ani jednego dynamicznego nagrania, a wokal występuje jedynie w spokojnej otwierającej odcinek balladzie gitarowej „The Sore Feet Song”, którą wykonuje Szkot Ally Kerr. Reszta oprawy muzycznej została skomponowana przez Masudę Toshiego, znanego z podkładów zarówno do zwariowanych komedii, jak „Puni Puni Poemi” i „Excel Saga”, jak i również dramatu „Now and Then, Here and There” czy serialu „Naruto”. Podkład został stworzony prawdopodobnie przy pomocy syntezatorów z bardzo nielicznym wsparciem instrumentów. Myli się jednak ten, któremu brzmią w uszach elektroniczne sample. Muzyka wyraźnie inspirowana jest tradycyjnym japońskim brzmieniem. Bardzo często w muzyce będziemy mieli do czynienia z naśladowaniem dźwięków natury, np. szumu wody w strumyku czy szelestu przesuwanych przez wiatr liści. Soundtrack jest wybitnie relaksacyjny i nastrojowy, spodoba się osobom szukającym spokojnych, niemal usypiających melodii. Jest to kolejny idealnie wpisujący się w konwencję serialu element.

W podsumowaniu należałoby więc zadać sobie pytanie: czym właściwie jest „Mushishi”? Kinem obyczajowym? Ekologiczno-moralistycznym? Opowieścią o duchach? A może o ludzkiej naturze? Chyba wszystkim po trochu. W tym przypadku ważniejszy jednak od klasyfikacji i genezy jest dla mnie efekt, jaki ten seans wywołuje. Anime porywa nas z szarej, szklano-betonowej globalnej wioski w magiczny, spokojny i harmonijny świat, w którym celem życia nie będzie „wyścig szczurów”, a na przykład poszukiwanie końca tęczy. Jak zapewne można się domyślić, nie polecam osobom oczekującym wnikliwej bądź dynamicznej opowieści o istotach nadprzyrodzonych. Miłośnicy kina obyczajowego też mogą nie znaleźć tu tego, czego oczekują. „Mushishi” jest anime, które pełni rolę relaksacyjną, kojącą nerwy i pozwalającą na dwadzieścia pięć minut zapomnieć o otaczających nas problemach. Jako takie mogę polecić je każdemu człowiekowi preferującemu ten rodzaj odpoczynku od zgiełku i chaosu otaczającego nas świata.

 
 

Komentarze

 
 

Przykładowe kadry

 

Odnośniki związane z tematem

 
 

Twórcy

 
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Yuto Nakano Ginko
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Yūji Ueda Adashino-sensei
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn