Menu

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Ocena recenzenta

 

Reklama

 

Dane podstawowe

 

Amaenaideyo!!


» あまえないでよっ!! (JAP)

 
Amaenaideyo!!

Ikkō Satonaka zostaje wysłany przez rodziców do szkoły dla mnichów. Ma szczęście, ponieważ oprócz niego w szkole uczy się sześć biuściastych dziewcząt, co dla młodego zboczeńca jest rajem na ziemi. W wolnym od hentajowania czasie młodzi mnisi rozprawiają się z duchami.

 
Produkcja
Serial TV
Premiera
1.07.2005
Ocena redakcji4.00
(dozwolone od lat 16)
dozwolone od lat 16
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
6.00 (1)
?.??
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 12 x 24 min - łącznie 288 min
przypisania komedia, ecchi, fanserwis, nadprzyrodzone, harem
produkcjaVAP, Wani Books, AT-X
animacjaStudio Deen
związane Amaenaideyo!! katsu!!   (2006)  -  kontynuacja
ta recenzja Pottero   (24.01.2007) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   4.00
 
ANN AnimeNfo AnimeDB Anime Planet Tanuki
 

Recenzja

 

Jak wiadomo, pomysłowość twórców anime nie zna granic, co tyczy się również osób produkujących seriale ecchi. Jako że hotele, zajazdy czy szkoły stały się już zbyt oklepane, twórcy „Amaenaideyo!!” postanowili akcję swojego tworu przenieść w miejsce związane z religią swojego kraju – do szkoły dla mnichów buddyjskich.

Do takiego właśnie miejsca trafia Ikkō Satonaka. Wysłany został tam przez rodziców, którzy po prostu chcieli się go pozbyć z domu. Szkołę prowadzi jego babcia Jōtoku, a oprócz niego naukę pobiera tam sześć dziewcząt, większość z obowiązkowym gigantycznym biustem. Dla młodego zboczeńca jest to wymarzona sytuacja, nie zniechęcają go nawet kolejne pojawiające się na jego ciele siniaki i guzy, które powstają po każdej zboczonej akcji (zamierzonej czy wynikłej z niespodziewanego zwrotu akcji, to już nieważne). Ikkō w ogóle nie przykłada się do nauki, odmawiane przez niego sutry przynoszą więcej szkód niż pożytku, ale mimo wszystko jest coś, w czym nie ma sobie równych – przepędzanie złych duchów. Jednak aby mógł tego dokonać, musi zostać spełniony pewien warunek: koniecznie musi się przed nim obnażyć któraś z dziewcząt. Wtedy droga do zwycięstwa jest już prosta: krew bucha z nosa, a duch zostaje przepędzony dzięki dobrze odmówionej sutrze. Niestety, dla Ikka wiąże się to też z pewnym zagrożeniem – po „przebudzeniu się” w nim mocy nie potrafi on zapanować nad swoimi i tak już zdziczałymi popędami, więc rzuca się na roznegliżowane dziewczę, zarabiając kolejne siniaki.

Taki jest mniej więcej schemat połowy odcinków. Młodzi mnisi znajdują się w jakimś miejscu, w którym zadomowiły się duchy, a ich zadaniem jest je stamtąd odesłać na tamten świat. Czasami odbywa się to w sposób „cywilizowany” – adepci zapoznają się z historią ducha (lub grupy duchów), a później pomagają im spełnić ich ostatnie pragnienie, które pozwoli duszom w pokoju odejść do raju. Jeśli miejsce opanował zły duch, wtedy potrzebny jest wspomniany w poprzednim akapicie specjalny egzorcyzm. Co ciekawe, wystarcza on na pokonanie każdego bez wyjątku ducha, niezależnie od jego siły. Jak więc widać, strona fabularna jest bardzo schematyczna, przez co z czasem staje się po prostu mało ciekawa. Mimo wszystko jeśli widz nie jest wymagający i lubi ecchi, powinien przebrnąć przez wszystkie odcinki. Ja osobiście raczej się nie nudziłem – ot, pozwoliło mi to na parę godzin oderwać się od rzeczywistości.

Bohaterowie to prawie wyłącznie młodzi mnisi i babcia Jōtoku, ewentualnie jeszcze dziwne zwierzątko jednej z dziewcząt, Hinaty. Wszystkie postaci od początku do końca prawie w ogóle się nie zmieniają, pewnej zmianie ulega jedynie stosunek Chitose do Ikka. Trochę to drażni – w tasiemcach osobowość postaci może się nie zmieniać przez kilkadziesiąt odcinków, bo pewnie i tak prędzej czy później coś takiego nastąpi. Po dwunastoodcinkowym serialu (plus specjal) spodziewałem się jednak jakiejś, chociażby najmniejszej, zmiany w zachowaniu bohaterów, ich postrzeganiu świata itp. No bo popatrzmy – od chwili, gdy dziewczęta odkryły, że trzeba się przed Ikkiem rozebrać aby obudzić drzemiące w nim moce, zdejmują ubrania z własnej woli, ale zawsze kończy się to tym, że chłopak dostaje po mordzie nie słysząc nawet „dziękuję”. Chitose, która przypadkiem odkrywa uczucia chłopaka, także nie zmienia się ani o jotę, tłukąc go za każde dotknięcie jej ciała... I tak w koło Macieju.
Co o bohaterkach? Duże cycki to atrybut prawie każdej z nich. Poza tym mamy tu dziewczyny młodsze od głównego bohatera, w jego wieku, jak i starsze, toteż może wybierać. Jest wśród nich Yūko, „chłopczyca” o niezwykłej sile; posługująca się przeważnie pojedynczymi wyrazami lub równoważnikami zdań Hinata, która zamiast mówić przeważnie pokazuje V, czy jej siostra, żarłoczna Sakura, starsza „stażem” od pozostałych adeptów. Większości z dziewcząt poświęcono jeden epizod, który pozwalał je poznać bliżej, ale nie rozwijał niestety tej postaci. Sam główny bohater to typowy przygłupi hentaj, któremu ciągle marzy się podglądanie dziewcząt, a dobrą niewiastę rozpoznaje po rozmiarze jej piersi. To jedna z dwóch postaci, której uczucia zostały przez twórców w miarę jasno zarysowane.

Jeśli chodzi o bohaterów drugoplanowych czy pobocznych, nie ma ich wielu – przeważnie pojawiają się na tylko w jednym odcinku. Jeśli chodzi o antagonistów, ograniczają się oni właściwie do owych złych dusz, które trzeba odprawić na tamten świat. Gdzieś w połowie pojawiają się tajemniczy osobnicy mogący uchodzić za główne czarne charaktery tej serii, ale absolutnie niczego nie dowiadujemy się o nich aż do trzynastego, specjalnego odcinka! Tam poznajemy ich imiona i widzimy twarze, ale nic więcej. Wiemy, że mają względem Ikka jakieś zamiary, ale jakie? Na to wszystko trzeba poczekać do drugiego sezonu, w którym wątek ten będzie rozwijany.

Ciężko jest jednoznacznie ocenić poziom humoru w tym serialu. Zazwyczaj na ecchi tego typu płaczę ze śmiechu, a przy dodawaniu recenzji w rubryce „humor” wybieram opcję „spadasz z krzesła”. Tutaj jest inaczej. Owszem, idzie się czasem gromko uśmiać, ale takich momentów jest jedynie kilka na całą serię, reszta to zwykłe „ha ha ha”... Może stępiło mi się poczucie humoru, a może po prostu ten serial jest za mało śmieszny... W każdym razie jeśli oczekujesz po „Amaenaideyo!!” superkomedii, radzę się poważnie zastanowić, zanim sięgniesz po ten tytuł.
Pozostając jeszcze przy humorze, warto wspomnieć o kilku obowiązkowych (no, może nie tak jak sceny w onsenie, których tu oczywiście nie zabrakło) parodiach. Twórcy nabijali się m.in. z gatunku super sentai, głównie produkcji w stylu „Power Rangers”. Nie oszczędzono też mahō shōjō (znów „Czarodziejka z Księżyca”), a nawet „Siedmiu samurajów” Kurosawy czy „Piątku 13.” (koleś z piłą łańcuchową i hokejową maską na twarzy może co prawda kojarzyć się z różnymi horrorami, ale tekst, że morderca maskę zdobywa w trzecim filmie z serii oraz napis „Crystal Lake” na drogowskazie mówią same za siebie) i „Psychozy”.

Grafika co prawda nie powala, ale jest ładna i nadaje tej serii odpowiedniego klimatu. Dominują tu oczywiście jasne kolory. Wiele teł czy scenografii jest wykonanych mało szczegółowo, ale trudno mówić tutaj o niedbalstwie. Miłe dla oka, zwłaszcza męskiej części widowni, są projekty postaci, przede wszystkim tych hojnie obdarzonych przez naturę bohaterek. Nie obyło się niestety bez powtarzania tych samych ujęć, co tyczy się przede wszystkim momentów „przebudzenia” Ikka i egzorcyzmowania ducha. Twórcy nie przepuścili też żadnej okazji, by pokazać majtki czy piersi bohaterek – wysyp takich scen w najmniej spodziewanych momentach może z czasem zacząć widza, nawet tego lubiącego ecchi i fanserwis, irytować.

Muzyka... Ten element będzie mi chyba najtrudniej ocenić. Nie brak tu kompozycji dobrze uzupełniających obserwowaną na ekranie akcję, ale zdarzały się i takie motywy, które za nic nie pasowały nie tylko do sceny, ale i do samego anime. Piosenki, które usłyszeć w tym serialu, uznane zostały przez niektórych za fałsz, jednak moim zdaniem pasują do niego jak ulał.

„Amaenaideyo!!” to seria, której naprawdę nie polecam nikomu poza zatwardziałymi miłośnikami ecchi. Maniacy przełkną zapewne wszystko, nie zważając na kiepskich bohaterów i scenariusz, ale dla innych może być to po prostu wojna, w której polegną śmiercią tragiczną góra w połowie. Miłośnikom dobrej komedii pozostawiam pod rozwagę – mnie, osobę lubiącą zboczone i głupie komedie, owo anime śmieszyło tylko średnio, więc radzę raczej sięgnąć po coś, przy czym recenzenci Azunime spadali z krzesła.

 

Przykładowe kadry

 

Twórcy

Funkcja Imię i nazwisko
Reżyseria Keitaro Motonaga
Kompozycja serialu Makoto Uezu
Dialogi Makoto Uezu, Naoki Takada, Noboru Kimura, Saizo Nemoto
Muzyka Yasunori Iwasaki
Twórca oryginału Bohemian K, Toshinori Sogabe
Projekt postaci Kumi Horii
Reżyseria dźwięku Yasunori Ebina
Wykonanie piosenek Mai Nakahara
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Chihiro Suzuki Ikkō Satonaka
Mai Nakahara Chitose Nanbu
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Akeno Watanabe Haruka Amanogawa
Chieko Higuchi Yūko Atōda
Haruhi Terada Sakura Sugai
Kazuko Sugiyama Jōtoku Kawahara
Ryoko Shintani Hinata Sugai
Tomoko Kawakami Sumi Ikuina
Yoichi Masukawa Yume Karyūdo
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn