Dwie dziewczyny z firmy ubezpieczeniowej mają odszukać niejakiego Vasha, za którego głowę wyznaczono nagrodę wysokości 60 miliardów podwójnych dolarów. Nie wiadomo jak wygląda, ale tam gdzie się pojawi pozostawia po sobie ruiny. Kiedy go odnajdują okazuje się przyjacielskim pacyfistą, uwielbiającym pączki
| odcinki | 26 x 25 min - łącznie 650 min | |
| przypisania | sf, dramat, akcja, komedia, pojedynki, seinen | |
| produkcja | Victor Entertainment | |
| animacja | Madhouse | |
| ta recenzja | Steelie (17.07.2006) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 8.30 |
| pozostałe | Dark Rael (30.04.2004) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 8.00 |
Przed obejrzeniem „Triguna” słyszałem wiele pochlebnych o nim opinii. Początkowo komedia, później robi się z niego dobre, ciężkie anime – tak zachwalał go znajomy. Faktycznie, pierwszy odcinek był dosyć zabawny, aczkolwiek nie rozśmieszył mnie jakoś wyjątkowo. Około piątego odcinka konwencja lekkiej komedyjki sensacyjnej zaczęła mnie nużyć i powoli nadzieja na coś lepszego malała. Aż tu nagle, w jedenastym epizodzie, nastąpił – można powiedzieć – wielki skok jakościowy: seria spoważniała i stała się po prostu dużo lepsza.
Warto wspomnieć o fabule i realiach, w jakich rozgrywa się akcja. Vash the Stampede, przestępca odpowiedzialny za zniszczenie całego miasta i liczne mniejsze lub większe incydenty, przemierza pustynną planetę, z pozoru przypominającą Dziki Zachód żywcem wyjęty z westernu. Nad horyzontem płoną jednak dwa słońca, a miasteczka pośród wydm nocą oświetlane są przez parę księżyców. Administracja i infrastruktura przypominają te znane z filmów, porządek w miasteczkach utrzymywany jest przez szeryfów oraz ich zastępców, a pomiędzy mieścinami można poruszać się pociągiem lub na grzbietach wiernych rumaków. Tyle że wspomniany pociąg jest dużo bardziej zaawansowany technologicznie niż westernowy „żelazny koń”, a i wierzchowce mają po dwie nogi i niezbyt przypominają zwierzęta znane z naszego świata. Urządzenia w miastach zasilane są energią pochodzącą ze stojących na wysokim poziomie technologicznym elektrowni, których pochodzenia nikt nie zna. Poza tym, pojedynki w samo południe nie są rozstrzygane za pomocą sześciostrzałowców, a wyrzutni rakiet i pistoletów maszynowych. Wykreowany w serii świat jest naprawdę ciekawy, twórcom bardzo dobrze udało się połączyć realia klasycznego westernu z futurystyczną technologią. Początkowo myślałem, że te wyjątkowe realia zostały zmarnowane poprzez słabą fabułę. Ale, jak już napisałem, nie jest z nią aż tak źle.
Naszego bohatera, Vasha, po raz pierwszy spotykamy w sporych tarapatach, kiedy to kilku bandytów ma zamiar zdobyć wyznaczoną za niego nagrodę. Z trudem udaje mu się uciec, zaraz jednak znajduje się między młotem a kowadłem, a konkretnie – pomiędzy dwoma łowcami nagród żądnymi pieniędzy. Jakby tego było mało, dwójka agentek towarzystwa ubezpieczeniowego ma zamiar wziąć go pod obserwację, jako że człowiek niszczący wszystko dookoła jest dla rzeczonej firmy śmiertelnie niebezpieczny. Pierwsze wrażenie jednak zdaje się przeczyć plotkom przedstawiającym Vasha jako bezwzględnego zbrodniarza. Jest on wesołym i, co raczej niespotykane w jego otoczeniu, pacyfistycznie nastawionym do świata człowiekiem, ciągle pakującym się w kłopoty. Postać ta jest intrygująca i w kolejnych odcinkach powoli dowiadujemy się co nieco o jego przeszłości. Są to głównie krótkie retrospekcje, w których pojawia się kobieta nazywana przez niego Rem, zdająca się być powodem jego pokojowego nastawienia. Bardziej szczegółowe informacje pojawiają się dopiero w „poważnej” części serii. Nie będę oczywiście spojlerował, ale zdradzę, że wywracają one do góry nogami wszystko, co wydarzyło się od początku serii, nadając faktom zupełnie nowe znaczenie. Fabuła, gdy wreszcie dane jest nam ją poznać, jest bardzo dobra, zaskakująca i w niespodziewany sposób wyjaśniająca wątpliwości gromadzące się od pierwszego odcinka.
Vash nie jest jednak jedyną ciekawą postacią w serii. Właściwie każdy, kogo spotyka na swej drodze, ma swoją historię – coś, co każe postępować mu właśnie w ten, a nie inny sposób. Pojawiają się co prawda typowe czarne charaktery, które są złe „bo tak”. Sporo bohaterów jest jednak moralnie dwuznacznych, jak choćby mieszkańcy miasta, któremu grozi zagłada z powodu awarii elektrowni. Chcą zabić Vasha, aby za pieniądze z nagrody naprawić uszkodzenia. Czy więc ich działania były usprawiedliwione? Podobnych wątpliwości nasuwa się w czasie oglądania serii więcej i choćby to pokazuje, że nie jest to po prostu błaha komedyjka. Główny bohater spotyka na swojej drodze postaci, można by rzec, tragiczne – nie mogące uciec od alkoholizmu czy uwikłane w dawne konflikty rodzinne. To właśnie bohaterowie byli jedną z rzeczy, które utrzymywały mnie przy serii i pozwalały mieć nadzieję, że konwencja może jeszcze się zmieni. A gdy już tak się stało, niektóre postaci, które do tej pory uważałem za niezbyt skomplikowane, okazywały się ważne dla fabuły i niosące bagaż, bolesnych często, doświadczeń.
Grafika jest dosyć ładna i dobrze tworzy westernowy klimat. Gdy Vash powoli znika w rozgrzanym pustynnym powietrzu, w tle równie dobrze mógłby lecieć motyw muzyczny z „Dobrego, złego i brzydkiego”. Muzyka to głównie gitarowe brzmienia, dobrze pasujące do scen akcji, zdarzają się także ciekawe hybrydy klasycznej, westernowej muzyki oraz wspomnianej gitary z perkusją. Na uwagę zasługuje także bardzo dobry opening, nietypowy ze względu na brak wokalu, ale od razu wpadający w ucho.
Czy warto więc obejrzeć tę serię? Według mnie jak najbardziej, nie należy się jednak zrażać początkowymi odcinkami, a później już tylko rozkoszować fabułą, wykreowanym światem i ciekawymi postaciami. Vasha, Wolfwooda czy Legata na pewno nie zapomnicie zaraz po skończeniu serii. Jeśli więc lubisz westerny, a także cięższe filmy, przedstawiające świat w szarych – nie czarno-białych – barwach, mogę powiedzieć tylko jedno: ruszaj na Zachód, hombre!
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Satoshi Nishimura |
| Dialogi | Yousuke Kuroda |
| Oryginalna manga | Yasuhiro Nightow |
| Projekt postaci | Takahiro Yoshimatsu |
| Scenografia | Hidetoshi Kaneko |
| Muzyka | Tsuneo Imahori |
| Projekt obiektów mechanicznych | Noriyuki Jinguji |
| Scenopis graficzny | Satoshi Nishimura |
| Reżyseria animacji | Takahiro Yoshimatsu |
| Efekty specjalne | Toyohiko Sakakibara |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Masaya Onosaka | Vash the Stampede |
| Hiromi Tsuru | Meryl Stryfe |
| Satsuki Yukino | Milly Thompson |
| Sho Hayami | Nicholas D. Wolfwood |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Tohru Furusawa | Millions Knives |
| Toshihiko Seki | Legato Bluesummers |
| Aya Hisakawa | Rem Sayblem |