Menu

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Ocena recenzenta

 

Reklama

 

Dane podstawowe

 

Innocent Venus


» イノセント・ヴィーナス (JAP)

 
Innocent Venus

W roku 2010 olbrzymie huragany i anomalie pogodowe doprowadzily do trwałych zmian na Ziemi. Jedne kraje zostały skute lodem, inne zatopione. Z ośmiu miliardów ludzi przeżyły jedynie trzy. W Japonii, która podniosła się z katastrofy, ludzie zostali podzieleni na klasę rządzącą (logos) i podwładną (revenus).

 
Produkcja
Serial TV
Premiera
27.07.2006
Ocena redakcji5.50
(dozwolone od lat 16)
dozwolone od lat 16
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
4.00 (1)
?.??
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 12 x 24 min - łącznie 288 min
przypisania akcja, dramat, sf, mecha
produkcjaBandai Visual
animacjaBrains Base
ta recenzja Daldow   (5.11.2006) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   5.50
 
ANN AnimeNfo AnimeDB Anime Web Turnpike
 

Recenzja

 

Apokaliptyczne wizje przyszłości to chyba najpopularniejszy rodzaj świata, jaki staje się ostatnio tłem dla serii o tematyce sf. Niestety, zarówno sam świat przedstawiony, jak i treść tego typu obrazów staje się wtórna i – no właśnie – czy na pewno nieciekawa ? Czy twórcom serii TV „Innocent Venus” udała się sztuka odświeżenia znanych schematów? Na to pytanie spróbuję w owej recenzji odpowiedzieć.
Wokół tego tytułu raczej nie robiono wielkiego zamieszana. Bandai Visual tym razem w roli bezpośredniego producenta nie zaangażowało do produkcji znanych twarzy. Reżyserię powierzono Junowi Kawagoemu, nieznanemu twórcy nowej części „Transformerów” i innych opowieści o wielkich robotach. Ciężko określić, czy zabieg taki miał wspierać młode talenty, czy też był jedynie objawem brutalnych cięć budżetowych. Jaki był efekt takiej polityki? O tym słów kilka.

Akcja rozpoczyna się w kilka lat po wielkim kataklizmie, jaki nawiedził Ziemię w 2010 roku. Większość miast i państw została zniszczona przez wielkie huragany, które spowodowały globalną katastrofę ekologiczną. Z ośmiu miliardów ludzi przeżyły jedynie trzy. Reszta zjednoczyła się jako Unia Azjatycka czy Stany Wolności. Japonia, dzięki zaawansowaniu technologicznym, uzyskała przewagę militarną przypłaconą jednak podziałem społeczeństwa na tych, którzy żyją w bogatych strefach ekonomicznych zwanych logos (z grec. rozum) oraz niezliczone rzesze innych, zwanych revenusami. W tym świecie ze slumsów próbują uciec Jin i Jo, dwóch mężczyzn o tajemniczej przeszłości i imponujących umiejętnościach bojowych. Wraz z nimi podróżuje Sana, różowowłosa dziewczynka.

Trzeba przyznać, że ciężko dziś o jakąś nowatorską i przekonującą fabułę serii sf, a, niestety, ta z „Innocent Venus” nie może się do takowej zaliczać. Przede wszystkim sama geneza budowy takiego świata jest mało oryginalna, a informacje, w jaki sposób ten przedziwny system polityczny powstał, są raczej grubymi nićmi szyte. Zresztą, sam świat również jest mało przekonujący i naciągany do ram ogólnej fabuły. Skoro jednak wątek polityczny nie jest skomplikowany, to i rola geopolityki raczej na fabułę specjalnie nie rzutuje. Głównym tematem zmagań będzie walka między logosami i powstańcami oraz rola, jaką trójka naszych bohaterów w nich odegra. Jak się okaże, rola ta będzie niebagatelna. Niestety, największym i najbardziej dotkliwym zarzutem pod adresem tego tytułu będzie po raz kolejny wtórność fabularna (o konkretnych przykładach nie ma nawet większego sensu się rozpisywać). Można tu, co prawda, znaleźć w bardzo skromnej ilości wątki nowe, lecz są one zalane elementami, z którymi w anime niejednokrotnie mieliśmy już do czynienia. Co dosyć zabawne, jedną z największych zalet serii jest jej... długość. Obecnie powstaje wiele serii, które nieskomplikowaną fabułę rozciągają na dwudziestosześcioodcinkowe serie. „Innocent Venus” zaś zostało zamknięte w dwunastu odcinkach, bo tak naprawdę na więcej fabuła nie miała potencjału. Przy tym wszystkim wątki poboczne są ograniczone do minimum. Mimo że akcja wydaje się być prowadzona skrótowo i chaotycznie, to opowieść jest dosyć spójna i nie naciągana do granic możliwości.
Mimo tej ilości wad, „Innocent Venus” ogląda się gładko i raczej przyjemnie. Zresztą, odsłanianie niuansów fabuły jest przerywnikiem w różnorodnej akcji, od walki wręcz, pojedynkach mechów a na batalii morskiej kończąc. Całość odbioru zdecydowanie zaś popsuły sztywne dialogi i mało przekonujące zwroty akcji (choć plus dla twórców, że zaistniały, a fabuła nie stanowiła banalnej linearnej opowiastki). Ogólnie więc fabuła „Innocent Venus” wypada najwyżej przeciętnie. Jest wtórna, prowadzona w sposób raczej banalny, ale przy tym wszystkim jednak spójna i dla mało wymagającego widza może wydać się nawet atrakcyjna.

Głównymi bohaterami jest wspomniana trójka – Jin, Jo oraz Sana. Muszę przyznać szczerze, że nieco zawiodłem się na osobowościach tej trójki. Z początku sądziłem, że to właśnie oni dobrze wprowadzą mnie w arkany świata tego anime. Tak się jednak nie stało. Koniec końców ich osobowości pozostały w sferze powierzchowności, nie mogąc wpisać się w moją pamięć na dłużej. Ich motywy zostały co prawda zaznaczone, ale ich banalność jakoś mnie odrzuciła. Niestety, nie lepiej jest z bohaterami pobocznymi. Towarzyszący na ogół naszej trójce Gora to upierdliwy mały cwaniak. Pełni on rolę błazna, który ma rozładowywać ciężką atmosferę. Moim zdaniem robi to nieudolnie. Nie jest ani zabawny, ani interesujący, co najwyżej godny politowania. Historie pozostałych bohaterów są raczej proste i nie wymagające specjalnego zrozumienia. Ja do końca miałem do nich wszystkich (postaci głównych i pobocznych) stosunek jednoznacznie ambiwalentny. Całość oceny za bohaterów plasuje się więc w całkowitej przeciętnej.

Pewne elementy oprawy technicznej są tym, co może wzbudzić największe kontrowersje. Z jednej strony mamy tu do czynienia z dosyć staranną i estetyczną kreską, sama animacja tradycyjna też wydaje się być dosyć przyzwoita. Jednak wykonanie elementu, do którego, wydawałoby się, już przyzwyczailiśmy się w ostatnich latach – renderingi komputerowe – wołają niemalże o pomstę do nieba. Ich wykonanie jest na żenująco niskim poziomie. Mała ilość detali przeraża, a harmonia przedstawienia z tradycyjnym rysunkiem praktycznie nie istnieje. Jakby tego było mało, występują one niemalże wszędzie, tak jakby twórcy nie zdawali sobie sprawy z ich słabego wykonania. Wszystkie obiekty mechaniczne łącznie z mechami są wykonane w grafice rodem ze starej gry komputerowej. Odbija się to w scenach walki, które nie wiedzieć czemu przywodzą skojarzenia z zupełnie innym studiem animacyjnym...
Projekt postaci jest różnorodny. Główne postaci sprawiają miłe wrażenie, choć raczej ciężko o jakąś oryginalność ich projektu. Mimo to ich twarze mają estetyczny wyraz i ogląda się je raczej z przyjemnością (zwłaszcza postać Sany może wielu osobom przypaść do gustu). Gorzej sprawa ma się z bohaterami drugoplanowymi. Ich projekty mają w sobie coś z produkcji zachodnich i jakoś zupełnie nie mogłem się do nich przyzwyczaić. Grafika w podsumowaniu otrzymuje ode mnie zaniżoną ocenę związaną z tragicznym wykorzystaniem renderingów. Ci, których to nie razi (a pewnie jest ich niewiele), mogą ją w swoich decyzjach pominąć.

Klimat w domyśle miał chyba być mroczny i ciężki, chyba jednak nie do końca udało się takim uczynić go twórcom. Najczęściej szare scenerie i muzyka podbijały nieco „skalę przygnębienia”, lecz zabrakło innych znacznie subtelniejszych metod budowania tego elementu. Ogólnie więc bez polotu, ale też nie beznadziejnie. Typowa przeciętność.

Ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Tomohisę Ishikawę stanowi dość miłe zaskoczenie. Dane nam będzie usłyszeć co najmniej kilka charakterystycznych dla tego tytułu motywów, a to już pewne osiągnięcie. Przy tym wszystkim jakość podkładu muzycznego może nie jest zadowalająca, ale na pewno zasługuje na ocenę powyżej przeciętnej. Dominować będzie tu, obok klasycznego instrumentalnego podkładu, także muzyka elektroniczna, może nie w najambitniejszym wydaniu, ale stworzona dość starannie i bez tak częstej w tym gatunku muzyki „fuszerki”. Ciekawie wypadają niektóre połączenia tych dwóch stylów. Dobre wrażenie zrobiły na mnie również motywy na fortepian, oszczędne w środkach, a mające interesujący charakter. Opening „Noble Roar” (wykonany przez Teikoku Yōsei) wzbudził u mnie zaś mieszane uczucia. Obok bardzo dobrze brzmiących i ciekawych elementów, postawione zostały tu takie, które uznać mogę jedynie za echo prymitywnego elektronicznego disco z końca lat 80. Trochę lepsze wrażenie robi ending „Brand New Reason” w wykonaniu grupy FLEET, będący spokojną i stonowaną balladą. Reasumując, oprawa muzyczna do „Innocent Venus” na pewno nie zasługuje na miano wybitnej, jednocześnie jednak jest zdecydowanie silniejszą stroną tego anime i pozostawia miłe wrażenia.

Pozostaje pytanie ostatnie i najważniejsze – czy warto zainteresować się tą serią? Odpowiedź jednoznaczna jednak być nie może. Z jednej strony jest to produkcja zdecydowanie przeciętna i bez powiewu jakiejś nowatorskości, z drugiej jednak może też co poniektórych widzów zainteresować. Polecam mało wymagającym i mającym głód kolejnych tytułów fanom science-fiction w anime. Ci, którzy oczekują świeżości i ciekawych treści, powinni sobie odpuścić. Nie ma tu niczego nowego. „Innocent Venus” okazało się kolejnym tytułem, który nieskomplikowanym pomysłem i średnim wykonaniem miał zwabić portfele kolejnych klientów. Czy i wy je otworzycie dla trójki głównych bohaterów? To pytanie pozostawiam już bez odpowiedzi...

 

Przykładowe kadry

 

Twórcy

Funkcja Imię i nazwisko
Reżyseria Jun Kawagoe
Kompozycja serialu Shinsuke Onishi
Dialogi Shinsuke Onishi, Takahiko Masuda
Scenopis graficzny Daisuke Chiba, Jun Kawagoe, Naoki Oohira
Reżyseria odcinków Jun Kawagoe, Yukio Suzuki
Muzyka Tomohisa Ishikawa
Projekt postaci Hideki Nagamachi
Scenografia Katsuhiro Haji
Reżyseria animacji Atsuo Tobe, Fujio Oda, Hideki Nagamachi, Mariko Emori
Projekt obiektów mechanicznych Hiroshi Ogawa
Animacja 3D Atsushi Furui, Kenichiro Sakuno, Takahiko Kimura, Takayuki Honma, Yuichi Goto
Reżyseria dźwięku Yoshikazu Iwanami
Efekty dźwiękowe Yasumasa Koyama
Efekty specjalne Toshio Hasegawa
Aranżacja piosenek Junichi Sato
Teksty piosenek Ryusuke Kato
Wykonanie piosenek FLEET, Teikoku Yousei
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Kaori Nazuka Sana Noto
Kenji Nojima Jo Katsuragi
Takahiro Sakurai Jin Tsurasawa
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Hideo Ishikawa Toraji Shiba
Jun Fukuyama Chinran
Kenta Miyake Steve
Megumi Toyoguchi Lenny Vikro
Naoki Yanagi Gora
Riichi Nishimoto Riki
Shintarou Oohata Kyoushirou
Toru Ohkawa Maximas Drake
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn