Jun’ichi Asakura potrafi widzieć sny innych ludzi. Mieszka wraz z siostrą w małym mieście na wyspie, gdzie rośnie olbrzymia wiśnia, która nie jest takim zwyczajnym drzewem. Chodzą słuchy, że kto wypowie życzenie stojąc pod jej starym pniem, temu zostanie ono spełnione.
| inne tytuły | Da Capo (angielski) D.C.~ダ・カーポ~ (japoński) | |
| ograniczenie wiekowe | (dozwolone od lat 16) | |
| odcinki | 26 x 24 min - łącznie 624 min | |
| przypisania | harem, romans, dramat, nadprzyrodzone, na podstawie gry | |
| produkcja | Da Capo Production Committee | |
| animacja | ZEXCS | |
| związane | D.C. II: Da Capo II (2007) - kontynuacja dalsza | |
| ta recenzja | Dark Rael (2.11.2006) | |
Haremówka – wszyscy wiedzą, o co chodzi. Jedni ich nie cierpią, inni uwielbiają. Tych pierwszych serial ten na pewno nie przekona do tego podgatunku, więc dalsze czytanie tej recenzji mogą sobie darować. Natomiast fanów zapraszam do zapoznania się z recenzją – być może w „Da Capo” odkryją kolejne dobre anime.
Głównym bohaterem serialu jest Jun’ichi Asakura – uczeń gimnazjum, który ma pewną dziwną właściwość: we śnie widzi sny innych ludzi. Jest typem przeciętnego młodzieńca, nie posiadającego zbyt wielu wad, lubiącego za to ironizować. Mieszka wraz z siostrą Nemu w niewielkim domku jednorodzinnym w małym mieście na wyspie, na której kwiat wiśni nigdy nie przekwita. Mieszkają sami, ponieważ ich rodzice przebywają obecnie za granicą. Tak naprawdę Jun’ichi i Nemu nie są jednak biologicznym rodzeństwem. Ona, będąc małą dziewczynką, została adoptowana, a on, jako jej nowy braciszek, przyrzekł jej bronić przed wszelkimi niebezpieczeństwami.
Minęło kilka wiosen, Nemu wyrosła na bardzo ładną dziewczynę o niezbyt dobrym zdrowiu. Teraz jednak uważa Jun’ichiego za coś więcej niż tylko brata. Żeby tego było mało, jest piekielnie o niego zazdrosna, a on, pośrednio co prawda, daje jej ku temu wiele powodów. Posiada bowiem jakiś magnes, który przyciąga do niego szkolne koleżanki. Temperament Nemu nie pozwala jej oczywiście przechodzić nad tymi sprawami do porządku dziennego, tym bardziej kiedy co raz zastaje brata w dwuznacznej sytuacji z jedną z jego adoratorek. Nasz bohater często więc staje między młotem a kowadłem, a zła Nemu to nie jest ktoś, z kim warto zadzierać...
Ta już pierwszego dnia nowego roku szkolnego miała powody do niezadowolenia. Ku jej zdumieniu w szkole pojawiła się Sakura, stara znajoma Jun’ichiego z dzieciństwa, która niegdyś go uwielbiała. Mimo kilkuletniego pobytu w Ameryce, Sakura wcale się nie zmieniła. Nie urosła ani trochę, posiadała ten sam łobuzerski charakter i takie samo przywiązanie do głównego bohatera. On również nie był z tego faktu zadowolony, kiedy się okazało, że od rzucającej się na szyję i ścigającej go po całej szkole dziewczyny trudno się uwolnić, szczególnie jeśli ona uparcie utrzymuje, że kiedyś obiecał jej aż trzy rzeczy, o których on, sklerotyk jeden, rzecz jasna zapomniał...
A to dopiero początek niezamierzonych i dość dziwnych znajomości Jun’ichiego. No bo czy można nazwać znajomość z nakręcanym, humanoidalnym robotem, który wiecznie opycha się bananami, normalną? Albo kotkę zamienioną w dziewczynę, która ma stosowne nekomimi i utrzymuje, że jest służącą, a w następnej chwili ucieka przed rozszalałym odkurzaczem? To oczywiście nie wszystko. Nasz bohater pozna też pewne dwie siostry o kompletnie odmiennych charakterach i budowie ciała (jeśli wiecie, co mam na myśli), które wszędzie, gdzie się znajdą, usiłują ugotować jakąś potrawę. Inną ciekawą postacią jest Kotori – szkolna piękność, która do tego pięknie śpiewa, ale ma to nieszczęście, że czyta w myślach innych.
Wszystko to dzieje się w dziwnym miasteczku, pełnym płatków kwiatów wiśni o każdej porze roku, utrzymującym romantyczną aurę przez cały rok. Rośnie tu olbrzymie drzewo wiśni, która nie jest takie zwyczajne. Chodzą słuchy, że kto wypowie życzenie stojąc pod starym pniem, temu zostanie ono spełnione. Życzeń wypowiedziano już tysiące, ale czy drzewo ma magiczną moc? Któż może to wiedzieć...
„Da Capo” to anime powstałe na podstawie serii gier bishōjo firmy Circus, które klimatem najbardziej zbliżone są chyba do „Kanona” – dzieła twórców Kei. Jeśli jednak porównać ekranizacje obu gier, wyjdzie na to, że ludzie z Circus poszli o krok dalej. Nie tylko dodali elementy magiczno-nadprzyrodzone i trochę dramatyzmu, ale wpletli jeszcze w fabułę trójkąt miłosny i to ze sporym dodatkiem powagi w końcówce. Oczywiście scenariusz „Da Capo” nie jest specjalnie wyszukany, znajdziemy tu wszystkie elementy dobrej haremówki, ale od schematu za daleko się nie oddalimy. Zrobione jest jednak na niezłym poziomie, z dodatkiem całkiem niezłego humoru sytuacyjnego, i to nie koniecznie o zabarwieniu ecchi. Najbardziej rozbawić powinny scenki, w których nachmurzona Nemu rzuca jakiś złośliwy komentarz w kierunku głównego bohatera i tu brawa dla Sakury Nogawy, idealnie oddającej klimat tych scen. Oczywiście nie obejdzie się bez odrobiny grzecznego fanserwisu, ale po szoku wywołanym serialem „Joshikōsei”, nawet go nie zauważymy...
Twórcy przewożą nas po typowych sytuacjach dla anime i gier bishōjo: plaża, szkolny festiwal, gorące źródła itp. Bohater rozmawia z kolejnymi bohaterkami, rozwiązując ich tajemnice, uwalniając od kompleksów czy innych problemów. Atmosfera początkowej sielanki ustąpi jednak w pewnym momencie bardziej dramatycznej atmosferze, jak to miało miejsce w „Kanonie”. Problemy bohaterek okażą się nie takie znowuż proste, jak początkowo mogłoby się zdawać, dlatego zobaczymy odcinki, podczas oglądania których wcale nie będzie nam do śmiechu. Jedyną rzeczą, która mnie w fabule denerwowała, to wątek miłosny między siostrą i bratem. Jest to element pojawiający się dosyć często w grach i anime i nie jestem w stanie zrozumieć, czemu ma to służyć. Tym bardziej, kiedy jest to zrealizowane w sztuczny i wymuszony sposób. Przyznam, że działało mi to na nerwy.
Jeśli chodzi o postacie, to także raczej nic nas nie zaskoczy. Typowy wianuszek schematycznych postaci, który zadowoli większość fanów, nie ma tu żadnych większych odstępstw od reguły. Nie zabraknie nawet zwierzaka-maskotki, który będzie nas zamęczać swoim nyā. Dwie postacie będą jednakże miały odrobinę głębsze osobowości, które zostaną bliżej przedstawione w końcówce serialu. Właściwie jest to jedyny element, który w typowych lovecomi nie występuje.
Dalsze urozmaicenie serialu uzyskano poprzez ciekawe dodatki, umieszczone pod koniec większości odcinków, które w serialu znalazły się zapewne jako dopełnienie liczby odcinków do podwójnego sezonu. W kilku z nich umieszczono teledyski z piosenkami wykonywanymi przez seiyū, które udzielają głosu głównym postaciom w serialu. Później zaczęto przedstawiać, miejscami irracjonalne, leniwie snujące się historyjki ni to z życia bohaterek, ni to z ich przeszłości, w których pojawia się tajemniczy czarny kot, obserwujący wszystko bacznym okiem. Właściwie opowiadają one o niczym, często nie ma w nich nawet dialogów, a twórcy działają w nich bardziej obrazem i klimatem niż fabułą. Jednak mnie bynajmniej nie nudziły i uważam, że są świetnym dodatkiem do schematycznych odcinków zasadniczych tego anime, ciekawie go uzupełniając.
Wykonanie serialu stoi na średnim poziomie. Zasadnicza część odcinków ma ubogie scenografie, a animacja jest niezbyt dokładna, za to w historyjkach pobocznych oba te elementy ulegają zdecydowanej poprawie. Projekt postaci jest niezły, o ile komuś nie przeszkadza niezbyt proporcjonalny wzrost i nadmierna dieta odchudzająca bohaterek (nic dziwnego, że Nemu co krok słabnie...). Muzyka jest bardzo prosta, ale melodyjna i z dobrze dobranym instrumentarium. Moim zdaniem świetnie pasuje do tego serialu i prawdę mówiąc, dodawała mu uroku. Seiyū także zostali dobrze dobrani. Ostatecznie więc „Da Capo” nie powinno nikogo specjalnie zawieść pod względem wykonania.
Podsumowując: nie da się ukryć, że tytuł ten jest nieoryginalny i nawet jeśli odrobinę inny od typowych haremówek, to twórcy „Da Capo” wyraźnie byli zapatrzeni w „Kanona” i powielili jego schemat oraz, niestety, wady. Jednak fanów gatunku bishōjo serial ten powinien zadowolić. Jeśli nawet z początku wyda się, tak jak mnie, nudny, to później potrafi miło zaskoczyć. Jednak nie należy się spodziewać cudów.

| Reżyseria | Nagisa Miyazaki |
| Scenariusz | Katsuki Hasegawa, Katsumi Teratou, Kenichiro Katsura, Mamiko Ikeda, Masaharu Amiya, Masashi Suzuki, Nagisa Miyazaki, Yuji Moriyama |
| Muzyka | Hikaru Nanase, Yuugo Kanno |
| Projekt postaci | Shinobu Tagashira |
| Scenografia | Chikako Shibata |
| Reżyseria dźwięku | Hiromi Kikuta |
| Wykonanie piosenek | CooRie, Halko Momoi, Yozuca |
| W ROLACH GŁÓWNYCH | |
| Sakura Nogawa | Nemu Asakura |
| Yukari Tamura | Sakura Yoshino |
| Yuuki Tai | Jun’ichi Asakura |
| W POZOSTAŁYCH ROLACH | |
| Akemi Kanda | Miharu Amakase |
| Daisuke Kishio | Suginami |
| Halko Momoi | Utamaru |
| Kanako Hattori | Tomo-chan |
| Miyu Matsuki | Yoriko Sagisawa |
| Naoko Matsui | Yokomi Shirakawa |
| Ryoko Shiraishi | Mi-kun |
| Yui Horie | Kotori Shirakawa |
| Yui Itsuki | Moe Mizukoshi |
| Yuki Matsuoka | Mako Mizukoshi |
| Makoto Naruse | Kaoru |
| Megumi Kubota | Tomoya Mizukoshi |
| Noriko Shitaya | Emi |
| Reiko Takagi | Jun’ichi Asakura (młody) |
| Sayori Ishizuka | Sa-chin |