Czy śmierć jest końcem wszystkiego? Czy zanim umrzesz, zobaczysz krąg? W tym serialu odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi „nie” – dla niektórych ludzi, wybieranych przez tajemniczą czarną kulę, śmierć jest dopiero początkiem nowej przygody. Przygody niezwykle krwawej i brutalnej...
| odcinki | 26 x 23 min - łącznie 598 min | |
| przypisania | przygoda, horror, sf, seinen, nadprzyrodzone | |
| produkcja | Fuji TV, Gantz Partners | |
| animacja | GONZO | |
| ta recenzja | Pottero (22.10.2006) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 3.00 |
„Gantz”, jako produkcja niezwykle brutalna i wulgarna, zaistniał w dwóch wersjach – pociętej, wyświetlanej w telewizji, oraz pełnej, którą wydano na DVD. O ile się nie mylę, wersję bez cenzury można było później obejrzeć również w telewizji, ale mniejsza z tym. Ważne, że recenzja, którą za chwilę przeczytacie, powstała na podstawie wersji nieocenzurowanej.
O śmierci mówi się różne rzeczy. Jedni na przykład wierzą, że przed śmiercią widzi się krąg. W ujęciu wieczności mało ważne jednak wydaje się to, co ma miejsce na chwilę przed samą śmiercią, a zdecydowanie ważniejszą rzeczą jest to, co dzieje się po tym, gdy ta nastąpi. Niektórzy powiedzą, że spotkają się z Bogiem, inni że przejdą reinkarnację, ktoś pewnie spotka się z jakimś shinigamim... Pech chciał, że Keia Kurono i jego znajomego z dzieciństwa, Kata Masaru, śmierć rzuciła w zupełnie inne okoliczności. Gdy stali na peronie, zobaczyli upadającego na tory żula – nikt nie kwapił się, aby mu pomóc, tłumacząc się w duchu: Zaraz przyjdzie ktoś z obsługi i mu pomoże, Pomógłbym, ale mam jeszcze dom do spłacenia, albo myśląc: Super! Mam nadzieję, że uderzy w niego pociąg i zobaczę flaki! Jeden jedyny Katō decyduje się pomóc nieszczęśnikowi, ale sam nie daje rady – w tłumie ludzi na peronie rozpoznaje Keia i prosi go o pomoc. Chłopak, bardzo niezadowolony z wynikłej sytuacji, wskakuje na tory i pomaga koledze przenieść pijaka w bezpieczne miejsce. Niestety, oni nie mają już tyle szczęścia – giną pod kołami ekspresowego pociągu, ku uciesze części zgromadzonych na peronie gapiów. Ale czy naprawdę giną? Okazuje się, że nie zginęli... Chyba... Świadkowie zdarzenia widzieli ich rozrywane na strzępy ciała, pozostały ich bagaże, ale po nich samych nie ma ani śladu – brak oderwanych kończyn, śladów krwi, korpusów... Oboje nagle znajdują się w dziwnym pokoju, w którym jest jeszcze kilka innych osób oraz tajemniczy obiekt pośrodku – czarna kula nazywana gantzem. Wszystkie osoby, które trafiły do owego pomieszczenia, są jakby zawieszone pomiędzy życiem i śmiercią – czują ból, mają świadomość, potrafią rozmawiać, pamiętają całe swoje wcześniejsze życie, jednak są niewidoczni dla ludzi z właściwego świata. Po chwili niepewności gantz daje o sobie znać – wyświetla komunikat o treści: Wasze życia dobiegły końca. To, jak wykorzystacie obecne, zależy wyłącznie ode mnie. Takie są zasady. Obiekt wyznacza im misję zabicia znajdujących się na Ziemi kosmitów i zaopatruje w cudaczny, dający supermoce kombinezon oraz trochę dziwnej broni. Tak uzbrojeni wszyscy ruszają na łowy, przypominające grę: za dobre wyniki dostaje się granty, a z czasem można otrzymać coś zdecydowanie cenniejszego...
Nie wiem, jak anime ma się do mangi, pewne jest natomiast jedno: fabuła serialu jest słaba. Przez kilka pierwszych odcinków nic nie zostaje wyjaśnione, rzucona zostaje tylko jakaś informacja o tym, że w całą sprawę zamieszany może być rząd. Pierwszy odcinek to krótkie wprowadzenie do historii, drugi to krwawa jatka, a trzeci – ucieczka trójki bohaterów przed frankensteinem o wyglądzie poru... Później, gdy porostein zostaje zabity, ci, którzy przeżyli, wracają do domów, nie mogąc jednak nikomu opowiedzieć o tym, co przeżyli. Przez kilka kolejnych odcinków obserwujemy ich nudne życie i dylematy, aż w końcu gantz ponownie daje o sobie znać. I tu dopiero zaczyna się nuda, ponieważ towarzyszy temu dużo przemocy, ale przede wszystkim gadki o życiu i śmierci czy debilnych zachowań uczestników gry – zamiast od razu wyeliminować cel i zakończyć grę, zastanawiają się, czy tak wypada... Widz tylko błaga w myślach, aby to się już zakończyło, żeby to jemu eksplodowała głowa i mógł się od tego uwolnić. Rozciąganie walk przechodzi wszelkie pojęcie – gdy już się wydaje, że to nareszcie koniec całej tej nawalanki, twórcy wymyślają coś jeszcze i dalej każą nam oglądać to mordobicie. Przez całą serię bohaterowie walczyć będą ze wspomnianym wcześniej porem-frankensteinem, robotami, z których „wykluwają” się obrzydliwe ptaki, posągami Buddy i jakichś potworów oraz wrogiem specjalnym, o którym powiedzieć nie mogę, bo zdradzę za dużo z fabuły. Na początku serial miał dobry klimat, jednak po dwóch, trzech odcinkach ten zanikł, a zastąpiła go regularna jatka. Ogólnie chodzi tutaj tylko o efektowne mordowanie, upstrzone pseudofilozoficznymi rozważaniami.
Jak więc widać, fabuła poszczególnych odcinków jest cieniutka. Niestety, podobnie jest z fabułą całości: gdzieś w Tokio zmaterializował się gantz, który wybiera ludzi mających walczyć z obcymi. Jednak tego, skąd ci obcy pochodzą, co robią na Ziemi, czego chcą itp. się nie dowiemy, przynajmniej nie z anime. Podobnież nie dowiemy się absolutnie niczego o pochodzeniu gantza. Tym, co chyba najbardziej mi się spodobało w akcji tego serialu, jest to, że niczego nie można być pewnym. Mniej wyrobiony w tym gatunku widz w pewnym momencie powie zapewne: Ta postać na pewno nie zginie. Owszem, zginie, i to szybciej, niż można to sobie wyobrazić. Za to właśnie lubię anime, a że ostatnio jakoś za dużo widziałem dużo takich ze sztampowatym happy endem, „Gantz” jest miłą od tego odskocznią.
Jeśli krótko miałbym podsumować stronę fabularną, powiedziałbym, że pomysł był ciekawy, ale wykonanie niestety poniżej przeciętnej.
Bohaterowie również nie stanowią niczego szczególnego. Często rozprawiają o życiu i śmierci, sensie istnienia itd. Oglądając pierwszy odcinek można było odnieść wrażenie, że będzie to ciekawe anime traktujące o takich właśnie rzeczach, ale później okazało się niestety, że jest to tylko pseudofilozoficzny bełkot. Zestawienie osób w różnym wieku i z różnych grup społecznych nadaje postaciom pewnej różnorodności – przez gantz wybierani zostają ludzie starsi, dzieci, licealiści, nauczyciele, homoseksualiści, politycy, mnisi buddyjscy, sprzedawcy, członkowie yakuzy, gangów motocyklowych itd. Najbardziej skupiono się na postaciach Kata, Keia i Kei, trójki uczniów szkoły średniej, którym długo udaje się utrzymać w grze. Postacią Kei twórcy chcieli zapewne dodać tej serii trochę więcej dramatyzmu: dziewczyna podcięła sobie żyły, po czym została „przefaksowana” do pokoju, w którym znajduje się gantz. Gdy wraca do domu, okazuje się, że przeżyła próbę samobójczą, przez co istnieje w dwóch „wersjach” – jedna z nich żyje z jej rodziną, a ta walcząca ze zlecenia gantza nie ma się gdzie podziać. Cóż, jeśli o mnie chodzi, próba wprowadzenia dodatkowego wątku dramatycznego nie powiodła się.
Bohaterowie, mimo iż w pewien sposób już nie żyją, nadal prowadzą ze sobą przyziemne kłótnie, każdy stara się działać na własną rękę, nie słucha tych, którzy zdają się wiedzieć więcej. Jedni będą kłócić się o przewodnictwo nad grupą, inni o czyjąś orientację seksualną, a kolejni zaś o to, czy powinno się założyć kostium itd. Czyżby ludzka mentalność miała nie zmieniać się nawet po śmierci?
Z ciekawostek odnośnie postaci warto wspomnieć o pojawiającej się na kilka odcinków postaci Sadako – dziewczynie mającej długie, opuszczone na twarz czarne włosy, noszącej białe ubranie i która przez większość czasu się skrada i chowa. Jest to oczywiste nawiązanie do bohaterki filmów z serii „The Ring: Krąg”; oprócz tego pojawiło się jeszcze kilka innych elementów parodystycznych czy nawiązań, wpleciono także trochę komizmu, jak chociażby psa wysyłanego przez gantz na misje.
Nie zachwyca grafika. Osobom, które trochę obracają się w tematyce anime, słowa „studio Gonzo” powinny coś mówić; ja osobiście zaliczam się do osób, które reagują na nie mocno alergicznie. Animacje są kiepskie, zarówno te tradycyjne, jak i renderowane, które często wyglądają jak przerywniki filmowe w nieco starszych grach komputerowych o przeciętnej grafice. Nie zachwycają też scenografie, często nader uproszczone i skromne. Wygląda to brzydko i raczej nie zachęca do oglądania. Seria jest niezwykle brutalna, jednak sceny rozszarpywania czy krwawienia ciał przywodzą na myśl tandetę z „Elfen Lied” – krew tryska strumieniami z miejsc, w których jest jej niewiele, rączki i nóżki latają sobie w powietrzu, po eksplozji głowy mamy fontannę krwi itd. Można przypuszczać, że twórcy „Gantza” przynajmniej starali się (chyba), aby wnętrzności choć trochę przypominały te z podręcznika do biologii, ale nie wyszło im to zbyt dobrze. Co ważne, jeśli chodzi o flaki – gdy ktoś leży bez rąk lub czegoś innego, nikt nie podchodzi do niego i nie pyta: Nic się panu nie stało? Ponieważ jest to shōnen, zadbano również, aby najważniejsze żeńskie bohaterki wyposażone zostały w monstrualne biusty, które twórcy zdecydowali się często pokazywać. Nie zabrakło także scen erotycznych z właścicielkami owych wielkich piersi.
Tym, co chyba najbardziej spodobało mi się całym w „Gantzu”, jest muzyka. Na samym początku wita nas utrzymany w hiphopowym klimacie opening. Za hip-hopem nie przepadam, ale utwór otwierający serial jest całkiem znośny i świetnie wprowadza w pierwszy odcinek. Ending to, dla kontrastu, utwór spokojny i wyciszony, a przy okazji bardzo miły dla ucha. Jako tło wydarzeń przeważnie służą mocne, poprawnie wykonane kompozycje rockowe, a także śpiew solistki, któremu towarzyszą skrzypce (także ładna kompozycja).
Zmierzając powoli do końca recenzji... Trzeba powiedzieć sobie szczerze, że „Gantz” miał potencjał, ale twórcy go nie wykorzystali. Stworzyli superbrutalną i superwulgarną rzecz dla nieokreślonego grona odbiorców, której chcieli dodać jakąś głębię przez gadkę o życiu, śmierci, dawaniu szansy drugiemu człowiekowi itd... Przemoc, bestialstwo, nagość, przekleństwa, seks i temu podobne czynniki wskazują na dorosłych jako odbiorców tego serialu. Niestety, ci seans „Gantza” często przerywają po kilku odcinkach, tudzież docierają do końca, ale mają dość krytyczne o nim zdanie. Wydaje mi się, że jest to coś w sam raz dla młodziaków, którzy myślą, że oglądając to mają do czynienia z prawdziwą produkcją dla dorosłych, co – w ich oczach – jest cool, a im samym dodaje – ja wiem? – prestiżu. Wstrzymuję się z polecaniem lub odradzaniem – każdy zrobi, jak uważa, nie będę próbował wpłynąć na niczyją decyzję. Miłośnikom horrorów gore’owych, zwłaszcza takich w stylu wytwórni Troma, może się spodobać, jednak ja – mimo iż lubię takie klimaty – nie przekonałem się co do tej produkcji i wiele samozaparcia kosztowało mnie dotrwanie do końca. Powiem tak: „Gantz” to festiwal przemocy, okrucieństwa, sadyzmu i erotyki, co zapewne przysporzy mu wielu wrogów, ale i zwolenników. Podsumowując najkrócej, jak się da: przerost formy nad treścią.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Ichirō Itano |
| Kompozycja serialu | Seishi Togawa |
| Scenariusz | Seishi Togawa |
| Dialogi | Masashi Sogo |
| Muzyka | Natsuki Togawa |
| Twórca oryginału | Hiroya Oku |
| Projekt postaci | Naoyuki Onda |
| Scenografia | Shigemi Ikeda |
| Projekt obiektów mechanicznych | Toshihiro Nakajima |
| Reżyseria 3D | Yasuhiro Kato |
| Projekt akcesoriów | Toshihiro Nakajima |
| Produkcja animacji | Hidemasa Arai |
| Kierownictwo produkcji | Takashi Nagai |
| Reżyseria dźwięku | Hiroyuki Hayase |
| Wykonanie piosenek | Bonnie Pink, Rip Slyme |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Daisuke Namikawa | Kei Kurono |
| Hitomi Nabatame | Kei Kishimoto |
| Masashi Oosato | Masaru Katō |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Mie Sonozaki | Sei Sakuraoka |
| Mitsuaki Madono | Hajime Muroto |
| Bin Sasaki | Suzuki |
| Hajime Iijima | Hatanaka |
| Hikari Yono | Nauczycielka |
| Hiroshi Kamiya | Masanobu Hojō |
| Kenichi Morozumi | Yoshioka |
| Kouichi Nagano | Yamada |
| Masashi Yabe | Jōichirō Nishi |
| Susumu Chiba | Inamori |
| Takehiro Murozono | Nozaki |
| Takurou Kitagawa | Właściciel księgarni |
| Yasuko Hatori | Starsza pani |
| Yoshinori Fujita | Młody kosmita-por |
| Fuuko Aoki | Ayamu Katō |
| Chiaki Takahashi | Reporter |
| Jirō Saito | Dorosły kosmita-por |
| Mayumi Yamaguchi | Młody Katō |
| Mie Sonozaki | Młody Kurono |
| Miharu Iijima | Uczennica |