Gainax tworzy naprawdę ostrą komedię erotyczną. Głównym jej bohaterem jest mały chomik o imieniu Ebichu, potrafiący mówić i bezustannie komentujący seksualne poczynania swojej pani i jej chłopaka. Poza tym nierozgarnięcie zwierzęcia doprowadza do wielu przezabawnych sytuacji.
| odcinki | 24 x 9 min - łącznie 216 min | |
| przypisania | komedia, ecchi, parodia, seinen | |
| produkcja | Gainax, Pioneer LDC | |
| animacja | Gainax, Group TAC, Studio Wonbat, Studio Bumerant | |
| ta recenzja | Pottero (19.10.2006) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 8.00 |
Gdy pierwszy raz usłyszałem o „Oruchuban Ebiuchu” oraz o tym, że głównym bohaterem tego anime jest chomik, na myśl przyszła mi produkcja dla dzieci, która była wyświetlana swego czasu w Polsce na kanale Fox Kids – „Hamtaro: Wielkie przygody małych chomików”. Gdy popatrzałem na kadry z tego anime, Ebichu wyglądem nawet jakoś kojarzyła się z Hamtarem... Krótki opis przekonał mnie jednak, że nie ma w tym serialu absolutnie nic dla dzieci – to ponoć zwariowana zboczona komedia z licznymi „momentami” i mnóstwem niewybrednego seksualnego humoru. Warto wspomnieć, że Gainax zdecydował się na adaptację mangi Risy Itō prawdopodobnie dzięki Kotono Mitsuishi, która w przerwach podczas nagrywania głosów do „Neon Genesis Evangelion” czytała na planie tę właśnie mangę; bardzo ją rozśmieszyła, więc pokazała ją pozostałym.
Serial składa się z dwudziestu czterech kilkuminutowych niepowiązanych ze sobą fabularnie, odcinków, więc trudno jest napisać coś o fabule poza ogólnikami. Głównym bohaterem wszystkich epizodów jest mały chomik płci żeńskiej o imieniu Ebichu, mieszkający wraz ze swoją panią. Ebichu jest niejako wszechstronną pomocą domową dla swojej właścicielki: gotuje, pierze, sprząta, robi zakupy, wynosi śmieci, ogólnie rzecz biorąc – robi to, co konieczne jest do utrzymania domu w warunkach zdatnych do życia. Ebichu zawsze chce robić wszystko, aby jej pani była szczęśliwa. Niestety, najczęściej nagrodą za – szczere, ale przeważnie opłakane w skutkach – chomicze wysiłki jest wylądowanie w rozbryzgu własnej krwi. Chomik jest także obserwatorem erotycznych scen pomiędzy swoją panią i jej chłopakiem, czego nie omieszka skomentować w sposób, który widza przyprawi o potoki łez i spowoduje, że ten spadnie z krzesła... Obserwować będziemy też różne inne, niekoniecznie związane z seksem, scenki z życia tej trójki bohaterów. Poza tym pojawią się także trzy odcinki poświęcone postaci Ebichumana (o tym niżej) oraz kilka, w których zaprezentuje się zboczeniec zwany Maa-kun.
Postarano się, aby postaci były nietuzinkowe i zabawne. Ebichu to mały chomik potrafiący mówić, co jej właścicielkę przyprawia czasem o ból głowy, dla samego chomika zaś – mającego strasznie długi język – kończy się w kałuży krwi i wielgachnym guzem na głowie oraz licznymi potłuczeniami i siniakami. Chomik bezustannie komentuje seksualne poczynania swojej właścicielki i jej chłopaka, którego zwierzę nazwało Kaishiōnachi (bezużyteczny), nawet wtedy, gdy ci „tego” nie robią; szczegóły intymnego pożycia poznają przypadkowi plażowicze, starsze kobiety spotkane na ulicy, zboczeniec co chwilę wydzwaniający przez telefon, czy nawet matka dziewczyny. Ebichu ponad wszystko kocha camembert i lody, uwielbia rozprawiać o manko (nawet nie pytajcie...) swojej pani, a od czasu do czasu zamienia się w Ebichumana – superbohatera rozwiązującego seksualne problemy ludzi. Właścicielka Ebichu to dwudziestopięcioletnia panna, której mieszkanie regularnie, przeważnie w celach czysto seksualnych, odwiedza jej chłopak. Jest strasznie naiwna i wierzy w każdą wymówkę Kaishiōnachiego, chociaż chwilę trwa, zanim ją „kupi”. Rzadko kiedy zajmuje się Ebichu, bezustannie ją tłucze (ku uciesze widza), dużo pali, depiluje się tu i ówdzie, a wśród jej rzeczy znaleźć można między innymi zielone dildo. Innymi ważnymi bohaterami są wspomniany Kaishiōnachi, mający słabość do licealistek, hazardu i alkoholu oraz ciągle wykonujący skoki w bok, a także Maa-kun – znajomy Kaishiōnachiego, który zakochał się w Ebichu i dostaje erekcji na samą myśl o niej. Od czasu do czasu pojawiają się także sąsiadka oraz zboczeniec wydzwaniający przez telefon.
Humor jest bardzo specyficzny, a do tego ostry – można powiedzieć, że miejscami serial podpada pod coś, co nazwać by można hentajem... Nie jest to na pewno produkcja dla każdego, a humor spodobać może się przede wszystkim miłośnikom anime spod znaku ecchi. Rozśmieszać będą nas głównie komentarze chomika odnośnie spraw związanych z seksem, ale także jego zachowanie czy upodobania. Jednak mimo wszystko „Oruchuban Ebichu” jest także parodią, więc zalecam dokładne oglądanie, aby wyłapać jak najwięcej aluzji, nawiązań.
Strona techniczna jest niezwykle skromna, kojarzyć może się z takimi produkcjami jak chociażby „Shin-chan”. O ile jednak w przypadku „Shin-chana” można by dyskutować, czy słaba grafika to efekt zamierzony, czy raczej niestaranność twórców, to tutaj sprawa wydaje się być jasna – zrobiono to specjalnie. Trudno jednak powiedzieć, dlaczego – oszczędność, czy po prostu taka była wizja osób pracujących nad serialem? Nie mnie to oceniać. Nie ulega wątpliwości, że tła są nad wyraz skromne, projekty postaci sprawiają wrażenie mocno niedbałych, a o scenografiach jako takich w ogóle możemy zapomnieć. Mimo wszystko słaba strona graficzna nie drażni, a moim zdaniem nadaje temu serialowi dodatkowego smaczku. Zresztą, oglądając „Oruchuban Ebichu” widz w ogóle nie zajmuje się stroną techniczną, a perypetiami bohaterów – przez potoki łez trudno skupić się na wyglądzie postaci czy otoczeniu, w jakim się obracają.
Udźwiękowienie jest średnie. Bezbłędnie wypadają seiyū, zwłaszcza niezastąpiona Kotono Mitsuishi, śpiewająca także w openingu, ale średniej jakości muzyka i efekty dźwiękowe zaniżają ogólną ocenę za stronę audio.
Dobra, były plusy i zastrzeżenia. Jakieś minusy? Owszem, znalazłem jeden, ale za to naprawdę odbierający przyjemność z oglądania. Chodzi o Maa-kun – placka, który gdy tylko się pojawiał, sprawiał, że przechodziła mi ochota na oglądanie. Gdy debiutował był mi obojętny, jednak pojawiając się w kolejnych odcinkach wzbudzał we mnie niechęć. Jego zoofilskie zapędy względem Ebichu, a także sama postać, naprawdę mnie denerwowały i odbierały przyjemność z oglądania. Ale to tyle, jeśli chodzi o poważne minusy tej serii (przynajmniej jeśli o mnie chodzi).
Dla mnie, miłośnika ecchi, „Oruchuban Ebichu” to naprawdę dobra seria, przy której świetnie spędziłem czas. Miłośnikom twórczości Gainaksu polecam – sprawdźcie kolejny eksperyment tego studia, bo moim zdaniem warto. Miłośnicy ecchi oraz zwariowanych komedii także powinni być zadowoleni, reszcie decyzję pozostawiam pod rozwagę.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Makoto Moriwaki |
| Dialogi | Chinatsu Houjou, Motoki Yoshimura |
| Twórca oryginału | Risa Itou, Shinichi Hanada, Takeshi Misokami |
| Projekt postaci | Jun Yoshida, Mio Tsumoto, Sachiko Oohashi, Takaharu Osumi, Yukiko Oohashi |
| Scenografia | Satoru Miura |
| Animacja | Hironori Oosaki, Kazuma Uike, Tadashi Kudo, Yuriko Saito |
| Teksty piosenek | Risa Itou |
| Efekty specjalne | Takashi Maekawa |
| Wykonanie piosenek | Kotono Mitsuishi, Minami Karasuyama |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Kotono Mitsuishi | Ebichu |
| Michie Tomizawa | Właścicielka Ebichu |
| Tomokazu Seki | Kaishōnachi |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Mitsuo Iwata | Maa-kun |
| Andy Holyfield | Narrator w sekwencjach „Ebichuman” |