Siostry Kyō i Asu Yamada są sierotami. Każdego ranka Kyō, aby zarobić na życie, rozwozi gazety, a Asu przygotowuje dla nich śniadanie. Na tym ziemskim padole muszą radzić sobie same. My przez dziesięć odcinków poznamy kilka opowieści z życia dwóch sierotek. Na podstawie mangi Izumi Kazuto.
| odcinki | 10 x 24 min - łącznie 240 min | |
| przypisania | proza życia, dramat | |
| produkcja | Frontier Works, Toei Animation | |
| animacja | Toei Animation | |
| ta recenzja | Pottero (7.10.2006) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 1.98 |
Dzieci w filmach, także w anime, najlepiej sprawdzają się w dwóch rolach: łobuzów rozśmieszających widzów do łez, albo biedactw, które mają wzruszać – czasami także do łez. Nie wiem, jak to się dzieje, że łobuzy po raz kolejny powtarzający jakiś schemat nadal potrafią mnie rozśmieszyć, a schematyczne sierotki po prostu irytują. „Binbō shimai monogatari” to anime należące do tej drugiej kategorii. Na początku spodziewałem się dobrego dramatu. Bo chociaż krzywda ludzka, zwłaszcza w filmie, rzadko robi na mnie wrażenie, a za dramatami jakoś nie przepadam, to zdarzają się produkcje, które potrafią mnie poruszyć – taki był chociażby „Grobowiec świetlików”. I chociaż nie płakałem przy nim jak wielu innych ludzi, to trafił do głębi mojego jestestwa i pozostawił tam po sobie ślad. Miałem nadzieję, że historia dwóch biednych sióstr również zadziała na mnie podobnie, jednak myliłem się. Oj, bardzo się myliłem...
Fabułę opisać można krótko: siostry Kyō i Asu Yamada są sierotami. Ich matka zmarła niedługo po urodzeniu młodszej dziewczynki, a ojciec odszedł od nich, pozostawiając po sobie długi ze swojego nałogu – hazardu. Teraz obie dziewczyny żyją w malutkim mieszkaniu czterdziestoletniej kamienicy. Każdego ranka Kyō, aby zarobić na życie, rozwozi gazety, a Asu przygotowuje dla nich śniadanie. Na tym ziemskim padole muszą radzić sobie same, choć czasem znajdują pomoc od życzliwych ludzi. I to w sumie tyle. My przez dziesięć odcinków poznamy kilka opowieści z życia dwóch sierotek.
Fabuła jest oklepana do granic możliwości i nieciekawa. Dla przykładu pierwszy odcinek: jedna zdenerwuje się na drugą i powie jej, że jest głupia i żeby nigdy więcej się do niej nie odzywała, ale w pewnym momencie oczywiście zorientuje się, że źle postąpiła i zrobi wszystko, żeby przeprosić – w końcu zawsze tyle dla niej robiła, troszczyła się o nią itd. I na tym właśnie schodzi jeden odcinek. Później zaś narzekać będą na właściciela kamienicy, który – ściągając pieniądze należne za czynsz – pozostawia im niewiele środków do życia. Nazywają go potworem, ale gdy dowiadują się, że złamał nogę i leży w szpitalu, nie odwiedzany przez nikogo, jak na skrzydłach spieszą z wizytą. Jednym słowem: beznadzieja. Absolutnie niczym nie zostaniemy tutaj zaskoczeni – wszystko jest przewidywalne od samego początku, tak samo jak na przykład z góry wiedzieliśmy, czym zakończy się wysłanie wojsk do Iraku.
Bohaterki są płaskie i równie nieciekawe jak fabuła. Ich osobowości, podobnie jak warstwę fabularną, można przejrzeć praktycznie na wylot. To postaci stereotypowe – słodziutkie, biedne dziewczynki, które los okrutnie doświadczył, ale mimo to nie poddają się i z uśmiechem przyjmują kolejne wyzwanie. Cóż, ładna i godna podziwu postawa, ale – niestety – kolejny wyświechtany schemat. Dodatkowo raził mnie ich brak logicznego działania, jak chociażby w przypadku wspomnianego wyżej właściciela kamienicy. Jeśli kogoś nie lubię, to chociaż nie wiem jak dobre bym miał serce, nie odwiedzę go w szpitalu. Z ust bohaterek najczęściej usłyszymy takie zdania jak na przykład onēchan, dziękuję ci za XXX; onēchan, kocham cię; onēchan jest dla mnie taka dobra itd.
Równie nieciekawe są postaci poboczne, jak np. właściciel kamienicy, dwie siostry, pomiędzy którymi nienajlepiej się układa czy dama, której portfel znajdują sierotki i zwracają go. Nie trzeba chyba dodawać, że obecność Kyō i Asu „magicznie” działa na tych bohaterów?
Grafika stylizowana jest na starszą, co w sumie dodaje jej pewnego uroku. Ładnie w związku z tym prezentują się projekty postaci, głównie młodszych żeńskich bohaterek – duże oczy, rumieńce na policzkach itd. Zabieg „postarzenia” grafiki nie za bardzo sprawdził się jednak w przypadku innych elementów, jak np. wnętrz budynków albo przyrody – czasami wygląda to po prostu jak namalowany na płótnie obraz. Mimo to stronę graficzną uznaję za udaną i przyjemną.
Wszystko jest tutaj w jasnych kolorach, nie zabrakło też takich elementów jak na przykład różowe płatki sakury – tych tutaj jest naprawdę dużo. Animacje są przyzwoite – wykonane poprawnie, nie rażą, ale też nie są niczym szczególnym.
Gorzej jest z muzyką – opening i ending to okropnie zaaranżowane i zaśpiewane piosenki w stylu „dobrze, że jesteś, razem możemy przez to przejść”. Tło muzyczne do serialu tworzą na ogół kompozycje radosne i żywe, ale – w moim odczuciu – nie pasujące do tego, co obrazują.
Zupełnie nie rozumiem, po co stworzono tę serię – coś takiego widzieliśmy już wcześniej setki razy, często stanowiło to po prostu wątek poboczny, a i tak zdarzało się być lepiej podane. Jaki jest sens robienia z tego oddzielnego serialu? Nie lepiej było przekazać pieniądze, które zmarnowano na realizację tego projektu, sierotom? Na pewno byłby to większy pożytek – zarówno dla widzów, jak i dla biednych dzieci. Zespół The Scorpions śpiewał kiedyś w jedej ze swoich piosenek White dove, fly with the wind / take our hope under your wings / for the world to know / that hope will not die / where the children cry. W tych dwóch dziewczynach nadzieja istotnie nigdy nie umiera. Umierała jednak ona we mnie z każdym kolejnym odcinkiem. W końcu i ja zmarłem – była to śmierć kliniczna, z której ocknąłem się dopiero po zakończeniu dziesiątego odcinka. Przykro mi to mówić, ale ta seria w ogóle do mnie nie trafiła, było to też pierwsze anime, przy którym do obejrzenia kolejnego odcinka przygotowywałem się psychicznie, nierzadko przez kilkanaście minut. Seria jedynie dla osób lubiących wzruszać się na rzeczach najprostszych i kiczowatych oraz dla dzieci. Anime powstało na podstawie mangi seinen – nie było mi daje jej przeczytać (a po obejrzeniu serialu na pewno już tego nie uczynię), więc nie wiem, jak dużo twórcy zmienili. Zastanawiam się, czy serial spodoba się ludziom, dla których przeznaczona była manga. W każdym razie, niektórych widzów przerazić może poziom słodkości – większy nawet niż w podwójnie kandyzowanym jabłku z pierwszego odcinka – od którego po prostu chce cię wymiotować i infantylność tego serialu. Typy z reguły nieczułych sk******i jak ja niech omijają tę serię z daleka, zalecam zrobić to również każdemu, kto nie chce się zanudzić na śmierć.
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Maaya Sakamoto | Kyō Yamada |
| Tomoko Kaneda | Asu Yamada |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Akiko Hiramatsu | Ranko Saegusa |
| Etsuko Kozakura | Ginko Echigoya |
| Mugihito | Genzō Hayashi |
| Naomi Shindoh | Kinko Echigoya |
| Daisuke Kishio | Masao Ichinokura |
| Kanako Sakai | Shima Ōshiro |