Niedaleka przyszłość. Robot imieniem Suzu już niedlugo ma trafić do swoich przybranych rodziców. Podczas jednego z badań Suzu poznaje smutną dziewczynkę, Hotori. Ta jednak cierpi na straszną chorobę. W tych dramatycznych okolicznościach między bohaterami rodzi się przyjaźń.
| odcinki | 1 x 40 min - łącznie 40 min | |
| przypisania | dramat, sf, krótki metraż | |
| produkcja | Sunrise, Animax | |
| ta recenzja | Daldow (28.09.2006) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 6.80 |
Anime znacznie różni się od filmu aktorskiego. To banalne stwierdzenie w swojej prostocie nie oddaje jednak wymiaru tych różnic. Chyba wielu z nas – fanów japońskiej animacji – zainteresowało się tym gatunkiem ze względu na niesamowite zdolności części jego twórców do operowania naszymi emocjami. Anime można więc nazwać swoistym kinem emocji. Oczywiście pośród tytułów tego typu można znaleźć dużo bardziej znane od będącego przedmiotem recenzji „Hotori: Tada saiwai wo koinegau”, fakt ten jednak nie umniejsza samej wartości opisywanego dzieła.
Akcja rozpoczyna się w niedalekiej przyszłości w okolicach lat 40. XXI wieku. W laboratorium badawczym „szkolony” jest android o imieniu Suzu, który uczy się wspomnień chłopca imieniem Ryō, który zmarł i teraz ma być zastąpiony przez robota. Pewnego dnia zbłąkany „chłopiec” trafia do przyszpitalnego starego domu, w którym spotyka dziewczynkę o imieniu Hotori. Jednak nie jest ona wesołą, beztroską osóbką jak wskazywać, a wręcz nakazywać, mógłby jej wiek. Hotori cierpi na chorobę, która powoduje częste zaniki pamięci. Choroba pogłębia się i już niedługo Hotori może całkowicie stracić pamięć.... W tych dramatycznych okolicznościach między Suzu a Hotori rodzi się przyjaźń. Tymczasem Suzu już niedługo ma trafić do swoich „rodziców”... Ojciec Hotori – szef ośrodka badawczego, który stworzył Suzu – musi podjąć trudną decyzję...
Cóż, mimo iż świat przedstawiony ma być umieszczony w realiach science-fiction, to jednak jako przedstawiciela tego gatunku trudno tę produkcję traktować. Jest to raczej dostosowanie realiów świata do potrzeb samej historii (raczej zresztą niespecjalnie skrupulatne). Jednak, co najdziwniejsze, niekonsekwencja w budowaniu wizji przyszłości całkowicie nie przeszkadza w odbiorze anime. Fabuła jest bardzo prosta i ogranicza się do wydarzeń mających bezpośrednio związek z głównymi bohaterami. Zresztą, nie same wydarzenia, a relacje między Suzu a Hotori będą miały znaczenie fundamentalne. Sam paradoks ich przyjaźni jest ciekawy. Chłopiec, który z dnia na dzień zdobywa wspomnienia, których nie chce i dziewczynka, która traci prawdziwe wspomnienia. Ciekawie, choć wtórnie, został podjęty temat wspomnień jako ważnej części człowieczeństwa. Sam Suzu tworząc własne wspomnienia, niezależne od tych implementowanych, zyskał własną osobowość. Z drugiej strony – czy Hotori, która traci wciąż wspomnienia związane z bliskimi i dawnym życiem, stała się inną osobą? Te pytania pozostawione zostają dociekliwemu widzowi. Sama historia Suzu zaś nasuwa bardzo silne skojarzenia ze Spielbergowskim „A.I.: Sztuczna inteligencja”.
Jak można się domyślić, motorem napędowym OVA są główni bohaterowie. Ich charaktery i relacje są przejmujące i angażują widza. Relacje pomiędzy nimi wyrażone w delikatny i wyważony sposób są tak naprawdę główną fabułą tego anime. Znacznie gorzej sprawa ma się w przypadku pozostałych bohaterów. Ich osobowości są skromne, żeby nie powiedzieć „papierowe”. Jednak są oni ledwie tłem dla głównej pary, więc nawet taką wadę można twórcom wybaczyć.
Oceniając oprawę graficzną odnosi się wrażenie, że twórcy postawili przede wszystkim na warstwę estetyczną, pozostawiając tanią efektowność „za drzwiami”. Wygląda to dosyć ciekawie. Szczególnie cieszą oczy scenerie roślin na tle starego domu. Tu także wszystko podporządkowane jest percepcji i budzeniu odpowiednich emocji. Poza tym raczej wykonanie nie wzbudza specjalnych emocji, jest co najwyżej poprawne.
Zdecydowanie bardziej charakterystyczny jest projekt postaci, gdyż elementem dominującym na ich twarzach są bardzo duże oczy. Powiecie, że to normalne... a jednak. We współczesnym anime widzimy raczej ciągłą tendencje do zmniejszania tego elementu i zastępowania go mimiką twarzy. Tutaj jednak animatorzy ze studia Sunrise, postanowili wrócić do korzeni, kiedy to oczy bohaterów, nierzadko zajmujące większość twarzy, miały przedstawiać emocje bohaterów i odpowiednio indukować emocje widzów. Trzeba przyznać, że mimo iż projekt ten nie wszystkim się spodoba, nadaje kolejne emocjonalne podkreślenie samemu tytułowi.
Słowem „specyficzny” należałoby określić także klimat produkcji. Emocjonalna warstwa wsparta odpowiednią kolorystyką, projektem postaci czy wreszcie delikatną klasyczna muzyką, głównie fortepianową, nadaje nostalgiczny i ciepły klimat. Sama muzyka, mimo że nie wyróżniająca się spośród wielu tego typu kompozycji, jest przyjemna i słucha się bardzo dobrze. Wielu osobom do gustu może też przypaść ending.
Podsumowując, „Hotori: Tada saiwai wo koinegau” nie jest produkcją wybitną, nie posiada skomplikowanej fabuły, a wręcz roi się w niej od dziur w scenariuszu. Oprawa graficzna nie powala, mimo swej ciekawej specyfiki, muzyka dobra, lecz nie rewelacyjna. Na pewno w ciągu czterdziestu minut można było przedstawić tę samą historię znacznie lepiej. Dlaczego więc warto obejrzeć ten film? Otóż para głównych bohaterów nadrabia wszystkie niedociągnięcia, jakich dopuścili się twórcy. Ich historia porusza i pozostaje w pamięci przez dłuższą chwilę Polecam wszystkim miłośnikom dramatów, odradzam tym, którzy oczekują dobrego science-fiction. Nie jest to dzieło uniwersalne, nie do wszystkich trafi, ale też chyba takich ambicji nigdy nie miało. Ja ze swojej strony mogę tylko przypomnieć sobie historię Hotori i Suzu i uśmiechnąć się po raz kolejny sam do siebie...
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Takashi Anno |
| Dialogi | Tomoko Konparu |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Ayako Kawasumi | Hotori |
| Ryoko Shiraishi | Suzu |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Daisuke Namikawa | Tatsuki Shimizu |
| Houko Kuwashima | Usui |
| Kazuhiko Inoue | Profesor Shimizu |