Dwunastoletni Ritsuka Aoyagi pewnego dnia poznaje tajemniczego człowieka, który twierdzi, że ma związek z niezbyt przyjemną przyszłością Ritsuki. Jego pojawienie się jeszcze bardziej komplikuje i tak trudne życie nastolatka. Ile można oczekiwać od tak młodego człowieka?
| odcinki | 12 x 23 min - łącznie 276 min | |
| przypisania | dramat, fantasy, magia, nadprzyrodzone, przygoda, romans, shōnen-ai, tajemnica | |
| produkcja | Nanatsu no Tsuki | |
| animacja | J.C. Staff | |
| ta recenzja | Kamikaze (7.09.2006) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 7.00 |
Dwunastoodcinkowa seria „Loveless” klasyfikowana jest zwykle jako shōnen-ai, z uwzględnieniem fantastyki i magii. Zgadzam się co do magii, jeśli jednak chodzi o shōnen-ai, mam pewne wątpliwości.
Ritsuka Aoyagi w wieku dziesięciu lat traci ukochanego brata Seimeia, co boleśnie odbija się to na jego psychice, gdyż brat był jedyną osobą, która potrafiła go zrozumieć i której mógł zaufać. Przez tę stratę główny bohater zmienia się na tyle, że – jak sam mówi – zgubił gdzieś „dawne ja” i nawet matka, w napadach szału, wypomina mu tę przemianę.
My jednak poznajemy Ritsukę dopiero jako dwunastolatka. Dziwny, zamknięty w sobie i „wydoroślały” chłopiec pojawia się w nowej szkole, gdzie spotyka rówieśniczkę – naiwną i dziecinną Yuiko Hawatari (która się w nim zakochuje) oraz jej przyjaciela – Yayoiego Shioiri.
Gdy pierwszego dnia wraca ze szkoły, spotyka też tajemniczego mężczyznę przedstawiającego się jako Sōbi i podającego za przyjaciela Seimeia. Ritsuka, chcący poznać tajemnicę śmierci brata, o której wciąż mało wie, proponuje nowopoznanemu „stworzenie wspomnień”.
Podczas tego spotkania dzieje się jednak coś dziwnego – pojawia się dwójka nastolatków chcących, by Ritsuka zostawił Sōbiego mówiąc, że ten jest bezczelny i jego zachowania są „niegodne wojownika”. Sōbi wypowiada im bitwę na czary, którą wygrywa. O co chodzi? W świecie „Loveless” istnieje grupa wybrańców, którzy – jeszcze przed narodzeniem – dobierani są w pary wojownik-ofiara. Sōbi jest wojownikiem, a jego prawowitym „właścicielem” był Seimei (razem tworzyli parę Beloved). Zasadą jest, że jeśli zginie ofiara, musi zginąć i wojownik. Sōbi jednak przeżył i poddał we władanie Ritsuce, za co oboje są ścigani.
Fabuła, choć bardzo interesująca, ma pewne mankamenty. Jest dosyć trudna do zrozumienia, a jej zrozumienie utrudnia fakt, że jest ona „niepełna”. Wygląda to tak, jakby ktoś stworzył sobie świat od deski do deski, nam jednak nie zdołał przekazać wszystkiego. Być może żeby zrozumieć ją do końca trzeba przeczytać mangę – tego jednak nie wiem i, niestety, raczej nie będę miała okazji się przekonać. Ujmuje to trochę przyjemności oglądania, gdyż dowiadujemy się stosunkowo mało między innymi o „wybrańcach”, niewiele mówi się też o przeszłości bohaterów.
Sami bohaterowie są całkiem interesujący. Pewna znana mi osoba ładnie powiedziała: Freud miałby niezły ubaw – jest co analizować. Mamy tu mnóstwo problemów społecznych i dewiacji. Poczynając od nieszczęśliwie zakochanego nastolatka, przez lekko aspołeczną nauczycielkę, kończąc na homoseksualizmie (obu płci), poniekąd nawet masochizmie, czy namiastce bigamii i pedofilii. Wszystko to sprawia, że charaktery postaci są bardzo różnorodne, przez co nie nudne i stereotypowe, co uprzyjemnia oglądanie i odróżnia te anime, pod pewnym względem, od innych.
Nie wiem, jak odbierają to inni, jednak ja miałam pewne wątpliwości co do miłości Ritsuki i Sōbiego. Zacząć należy od tego, że Sōbi robi to wszystko, co pokazane jest w anime, bo... taki był rozkaz. Jeszcze przed śmiercią Seimei kazał Sōbiemu przyjąć Ritsukę jako swoją ofiarę. Jako wojownik Sōbi musi być temu posłuszny. Przy każdej okazji powtarza więc Ritsuce, że go kocha (udany zamysł autorów był taki, żeby mówił to beznamiętnie). Nietrudno się domyślić, że jest to sytuacja trudna dla nastolatka, a niespodziewane pocałunki i różne inne dziwne zachowania deprymują go. Broni się więc przed tym jak może, jednak stopniowo zaczyna się poddawać. I choć miejscami naprawdę widać, że Ritsuce zależy na Sōbim, to do samego końca nie byłam przekonana o ich miłość.
W serii mamy do czynienia z kilkoma walkami par. Choć sam system walk, w porównaniu do systemów w, na przykład, grach RPG, jest prosty jak budowa cepa – rzucasz zaklęcie obezwładniające przeciwnika, jeśli jesteś wystarczająco silny to możesz atak powstrzymać, albo nawet odeprzeć; kilka małych, lub jedno większe zaklęcie i po walce – przez co dość nudny, to oglądanie tych walk jest nawet interesujące. Co prawda wydaje się, że Sōbi jest tak doświadczony, że pokona wszystkich, ale walki są podane w ciekawej formie. Animatorzy wspomogli się techniką komputerową i chwała za ich umiejętności, ponieważ nawet dobrze im to wyszło.
Choć grafika jest przyzwoita, ma parę wad. Tła są „obojętne”, bo twórcy skupili się na głównych postaciach. Postaci epizodyczne także zaniedbali. O ile mogłam się do woli zachwycać Ritsuką, bo faktycznie był zachwycający i, jak każda dziewczyna, zwracałam uwagę na ubrania Yuiko (twórcy mają gust :)), to o postaciach epizodycznych nie ma co powiedzieć. Może tylko tyle, że stale miały beznamiętne miny.
W każdym anime zwracam uwagę na anatomię. I, niestety, w każdym anime, w którym faceci mają być kawaii, zauważam ten sam błąd – nogi. Czasem są za długie, czasem są bezkształtne. Tu z kolei były za cienkie. Zresztą ręce postaci też miały chude, jednak na nogi bardziej zwracałam uwagę, bo zakończone były, dla kontrastu chyba, serdelkowatymi stopami.
Ostatnim elementem, o jakim warto wspomnieć, jest dźwięk. Nad openingiem rozpływałam się kilka dni (nawet nauczyłam się słów), ending też mi się podobał. Z muzyki to tyle dobrego, gdyż podczas filmu to brzdąkanie podobne było raczej do wycia kota nocą, niż muzyki. Niestety, strasznie psuje to nastrój. Ten za to świetnie stworzyli seiyū. Pogratulować trzeba im talentu, w szczególności Junko Minagawie (seiyū Ritsuki Aoyagi).
Anime, mimo wszystkich jego wad, uważam za całkiem dobre. Polecam głównie entuzjastkom (obawiam się, że mężczyźni mogą tego nie docenić) mroczniejszych klimatów i przykrych historii.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Yuu Kou |
| Kompozycja serialu | Yuji Kawahara |
| Scenariusz | Yuji Kawahara |
| Muzyka | Masanori Sasaji |
| Oryginalna manga | Yun Kōga |
| Projekt postaci | Kazunori Iwakura |
| Scenografia | Rie Ota |
| Prop Design | Hideki Tachibana |
| Reżyseria dźwięku | Masafumi Mima, Yuuko Seki |
| Aranżacja piosenek | Masayuki Sakamoto, Sousaku Sasaki, Takeo Kajiwara, Yuki Kajiura |
| Kompozycja piosenek | Yuki Kajiura |
| Teksty piosenek | Yuki Kajiura |
| Wykonanie piosenek | Kaori Hikita, Reika Okina |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Junko Minagawa | Aoyagi Ritsuka |
| Katsuyuki Konishi | Agatsuma Sōbi |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Hiroki Takahashi | Kinka |
| Ami Koshimizu | Ai |
| Aya Hisakawa | Goddess |
| Emi Shinohara | Katsuko-sensei |
| Hiroyuki Yoshino | Yōji |
| Jun Fukuyama | Yayoi |
| Kana Ueda | Hawatari Yuiko |
| Ken Narita | Aoyagi Seimei |
| Ken Takeuchi | Kaidō Kio |
| Mamiko Noto | Shinonome Hitomi-sensei |
| Mayuko Takahashi | Natsumi |
| Mitsuki Saiga | Natsuo |
| Motoki Takagi | Midori |
| Rie Kugimiya | Sakagami Kōya |
| Sanae Kobayashi | Nagisa-sensei |
| Satomi Arai | matka Natsumi |
| Takehito Koyasu | Ritsu-sensei |
| Tatsuhisa Suzuki | ojciec Natsumi |
| Wakana Yamazaki | Aoyagi Misaki |
| Yui Horie | Ginka |
| Yumi Kakazu | Nakano Yamato |