A-ko i C-ko przybywają do nowej szkoły i spotykają tam B-ko, która wszelkimi sposobami zaczyna wojować z A-ko o względy milutkiej C-ko. B-ko dysponująca talentem konstrukcyjnym tworzy kolejne mechy, z którymi walczy posiadająca ogromną siłę A-ko. Tymczasem obcy zbliżają się do Ziemi
| odcinki | 1 x 83 min - łącznie 83 min | |
| przypisania | parodia, sf | |
| produkcja | Soeishinsha, Studio A.P.P.P. | |
| ta recenzja | Maraz (3.04.2004) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 6.00 |
W początkowej fazie zainteresowania anime zobaczyłem kiedyś „Agentkę Aikę”. Najpierw myślałem, że to jakaś zwykła erotyka, ale szybko przekonałem się, że jest to przede wszystkim świetna komedia, wyśmiewająca głównie filmy o superagentach itp. Wystarczyło tylko przymknąć oko na tzw. fanservice, które wbrew pozorom nie stanowi wcale głównej treści tej krótkiej (7 odcinków) serii, aby móc cieszyć się z pomysłowości i poczucia humoru twórców. Potem trafiłem na „Najica Blitz Tactics” i ze względu na podobieństwa zacząłem podejrzewać, że musi to być dzieło tego samego człowieka. Nie myliłem się – obydwie serie wyreżyserował Katsuhiko Nishijima. Z jakiejś recenzji dowiedziałem się jednak, że Aika i Najica to nic w porównaniu z innym dziełem tego twórcy, które powstało 10 lat wcześniej. Jest to parodia popularnych w latach 80-tych ubiegłego stulecia serii i filmów anime, zatytułowana „Project A-ko”. Współtwórcą tego filmu był Yuji Moriyama, który wraz z Nishijimą postanowił założyć własne studio produkcyjne, aby móc tworzyć niezależne filmy anime, nie nastawione tylko i wyłącznie na jak największą sprzedaż. Takie podejście zainteresowało kilka innych postaci ze światka anime, między innymi dwóch późniejszych współtwórców serii „Nadia: The Secret of Blue Water” – Shigeru Morikawę i Shoichiego Masuo.
Żeby w pełni docenić „Project A-ko”, trzeba by znać wszystkie parodiowane w nim anime, ale nawet bez tego można się świetnie bawić, gdyż są tu wyśmiewane stosowane nawet do dzisiaj pewne stereotypy. Poza tym jest to również film akcji i to nie byle jaki. Druga połowa to w zasadzie jeden wielki pojedynek połączony z inwazją kosmitów, zrealizowany jak na tamte lata całkiem nieźle. Sam raczej nie zaliczam się do grona weteranów anime i znam stosunkowo mało starych produkcji, jednak mimo to podczas oglądania tego filmu wielokrotnie wybuchałem śmiechem. Już same imiona bohaterek: A-ko, B-ko i C-ko, które po naszemu brzmią mniej więcej tak: dziewczyna-A, dziewczyna-B i dziewczyna-C, to wyśmianie stosowanego niejednokrotnie w napisach końcowych oznaczenia mało istotnych postaci. Żeby było śmieszniej, A-ko, B-ko i C-ko czytane przez japończyków brzmią jak typowe imiona: Eiko, Biiko i Shiiko. Tytuł to z kolei nawiązanie do filmu Jackie Chana „Project A”. Chan najwyraźniej zobaczył „Project A-ko”, gdyż w jego kolejnym filmie znalazły się postacie Mr. A, Mr. B, Mr. C i Mr. D (w „Project A-ko” jest także postać D, ale już bez dodatku ko).
Fabuła „Project A-ko” opiera się na rywalizacji pomiędzy A-ko (anielskie usposobienie i ponadludzka siła) oraz B-ko (typowa negatywna bohaterka a przy tym geniusz tworzący mechy) o względy milutkiej C-ko (jej zdolności kulinarne są dosyć niebezpieczne). Akcja toczy się w mieście Graviton, które kiedyś zostało całkowicie zniszczone w wyniku zderzenia z Ziemią tajemniczego statku kosmicznego. Wbił się on w ziemię powodując zniszczenia w promieniu 50 mil. Miasto zostało odbudowane w zaledwie 16 lat i o dawnej katastrofie przypomina już tylko wielki krater oraz wbity w ziemię statek. Będące w bliskiej przyjaźni A-ko i C-ko zostają przeniesione do nowej szkoły i tam natrafiają na B-ko, która od razu przystępuje do próby odbicia C-ko (dopiero później dowiadujemy się, skąd znają się nasze bohaterki). W tym celu B-ko namawia jedną ze swoich „roślejszych” koleżanek (bardziej pasowałoby tu określenie gigant o wielkiej sile, ale mówiący piskliwym głosikiem – jest to parodia głównego bohatera z „Fist of the North Star”) do wszczęcia bójki z C-ko. Plan jest taki, że niby to przypadkiem C-ko zostanie wyratowana z opresji przez B-ko, która w ten sposób zyska jej względy. Sytuacja wymyka się jednak spod kontroli, gdyż Mari (to nasz gigant) zostaje zbyt szybko wyprowadzona z równowagi przez C-ko, oczywiście w bardzo zabawny sposób i traci nad sobą kontrolę. B-ko nie zdąża dobiec na czas i ostatecznie z pomocą jako pierwsza przybywa A-ko.
B-ko nie zniechęca się tym jednak i zaczyna tworzyć mechy, które jako że jest to parodia, raczej do niczego się nie nadają i padają wręcz jak muchy. Pilotują je oczywiście koleżanki B-ko – jednej z nich głosu udzieliła Megumi Hayashibara, dla której była to jedna z pierwszych ról. Na koniec B-ko wprowadza w życie bojowe bikini (pomysł ten został również wykorzystany w „Agentce Aice”) i w nim toczy z A-ko zajadły pojedynek niemal przez całą drugą połowę filmu, demolując przy okazji nie tylko szkołę, ale i całe miasto. Twórcy anime lubują się w demolowaniu miast, co jest prawdopodobnie następstwem zniszczeń, jakich Japonia doznała w trakcie II Wojny Światowej i nie mogło tego również zabraknąć w „Project A-ko”. W trakcie pojedynku następuje inwazja kosmitów, którzy poszukują zaginionej księżniczki (nie będę oczywiście zdradzał, która z głównych bohaterek nią jest). Tutaj warto wspomnieć o D – szpiegu obcych, którego zadaniem było potwierdzenie tożsamości księżniczki. Pochłonięte całkowicie walką A-ko i B-ko w ogóle nie zwracają uwagi na inwazję. Nawet gdy wpadają na ulicę, na której walczą ze sobą ziemskie i wrogie pojazdy, ich jedyną reakcją jest wykorzystanie owych pojazdów do obrzucania się nawzajem. To trzeba po prostu zobaczyć! Na koniec akcja przenosi się na statek obcych, dowodzony przez zapijaczonego kapitana Napolipolitę. Jest to z kolei parodia Kapitana Harlocka z serii o tym samym tytule, który lubił się raczyć winem od czasu do czasu.
To tylko niektóre zabawne sytuacje nawiązujące do innych filmów i serii anime, jakich wiele można znaleźć w „Project-Ako”. Twórcy filmy w zasadzie nie cofali się przed niczym i udało im się stworzyć coś, co nawet w dzisiejszych czasach może zapewnić kawał dobrej zabawy. Przy tym w porównaniu z Aiką i Najicą fanservice występuje tu w znikomej ilości i film ten można polecić wszystkim, którzy nie krzywią się na charakterystyczny dla lat 80-tych sposób rysowania. Na koniec warto jeszcze wspomnieć o muzyce, za którą odpowiedzialni są głównie dwaj Amerykanie: Joey Carbone i Richie Zito. Jest to bardzo typowe „plastikowe” brzmienie pop z tamtego okresu, przypominające dokonania zespołu Kajagogo i Limahla (kto pamięta piosenkę do filmu „Neverending Story” wie o co chodzi). Wówczas była to muzyka zgodna jak najbardziej z panującą modą, ale dzisiaj można ją traktować jako kolejny element mimochodem sparodiowany w „Project A-ko”. Istnieją trzy kontynuacje tego filmu, a także dwuczęściowa alternatywna wersja wydarzeń, zatytułowana „A-ko the Versus”.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Katsuhiko Nishijima |
| Scenariusz | Tomoko Kawasaki, Katsuhiko Nishijima, Yuji Moriyama |
| Projekt postaci | Yuji Moriyama |
| Opowieść oryginalna | Kazumi Shirasaka, Katsuhiko Nishijima |
| Muzyka | Toji Akasaka, Joey Carbone, Richie Zito |
| Scenografia | Shinji Kimura |
| Reżyseria animacji | Yuji Moriyama |
| Animacja obiektów mechanicznych | Shoichi Masuo |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Miki Itou | A-Ko Magami |
| Emi Shinohara | B-Ko Daitokuji |
| Michie Tomizawa | C-Ko Kotobuki |
| Tessho Genda | Szpieg-D |
| Asami Mukaidono | Miss Ayumi |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Shuuichi Ikeda | Kapitan Napolipolita |
| Megumi Hayashibara | Ume |
| Youko Ogai | Asa |
| Tamio Ohki | Minister obrony |
| Daisuke Gouri | Mari |
| Yoshino Takamori | Ine |