Przyszłość. Na wielkim śmietniku pod unoszącą się w powietrzu metropolią Zalem istnieje Miasto Złomu - pełne wyrzutków i polujących na ich organy łowców głów. Cyberlekarz Ido znajduje na wysypisku cyborga i odbudowuje go. Posiadająca niesamowite możliwości bitewne Alita rejestruje się jako łowczyni głów.
| odcinki | 2 x 30 min - łącznie 60 min | |
| przypisania | dramat, sf, seinen, cyberpunk | |
| produkcja | Madhouse, MOVIC, Animate, KSS | |
| ta recenzja | Daldow (12.07.2006) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 6.00 |
Cyberpunk to gatunek o niezbyt dużej popularności wśród studiów animatorskich. Ciężko powiedzieć, czy za fakt ten odpowiada przekonanie o „nasyceniu” tym gatunkiem, czy też po prostu ciężko w tej materii o oryginalność. Poza tym największą chyba zmorą anime o tematyce cyberpunkowej jest ich niespójność.
A jednak pośród tych, w gruncie rzeczy nielicznych cyberpunkowych anime, wyrosły nam tytuły, które dziś uznawane są przez grupy fanów za obowiązkowe – „Akira” czy „Ghost in the Shell” to tytuły znane każdemu wielbicielowi japońskiej animacji. Jednak obok tych uznanych przez społeczność na przestrzeni lat tytułów, istnieją inne, które ogólnego zachwytu mimo wszystko nie wzbudziły...
Do takich tytułów należy właśnie „Battle Angel Alita” – nieco zapomniane anime oparte na mandze Yukita Kihiro pod tytułem „GUNNM” („Battle Angel Alita” to tytuł amerykańskiego wydania mangi). Składa się na nią dziewięć tomów, z czego ekranizacja obejmuje wybiórczo pierwsze trzy. Napisana w latach 1991-1993 odniosła spory sukces, choć – jak można przeczytać w opiniach jej czytelników na forach internetowych – jest przykładem mangi, w której grafika dominowała nad tekstem.
Animacja jest dwuczęściowym OAV, dość krótkim, biorąc pod uwagę zawartość trzech tomów mangi. Zarówno komiks, jak i anime opowiadają historię Gally, dziewczynki-cyborga, znalezionej w opłakanym stanie na wysypisku przez cyberlekarza Ido. Ten całkowicie poświęca się jej odbudowie i traktuje niemal jak swoją córkę. Świat, w którym żyją, to w wolnym tłumaczeniu Miasto Złomu. Ludzie utrzymują się głównie ze zbierania odpadków z wirującego w górze miasta Zalem. Jak na cyberpunkowe miasto przystało, jest to gniazdo przestępstw i rozpusty, „system sprawiedliwości” zaś to nagrody dla łowców wypłacane za organy ofiary. Nie wszyscy jednak łowcy polują jedynie na przestępców, stąd też kwitnie handel organami, który staje się narzędziem zbijania chipowych (chipy to waluta w Mieście Złomu) majątków.
Fabuła nie grzeszy oryginalnością.. Mnie odpowiadała, lecz osoby, które do gatunku specjalnego przekonania nie mają, zapewne nie będą szczególnie zadowolone. Historia nie jest skomplikowana i raczej nie zaskoczy widza swoją złożonością czy niuansami wymagającymi pobudzenia neuronów. Ale czy anime zawsze musi zaskakiwać nas treścią? Może właśnie prostota pierwszej warstwy fabularnej pozwoli widzowi baczniej obserwować pozostałe treści. Zależy to chyba przede wszystkim od chęci oglądającego.
Istnieje jednak coś, co dyskwalifikuje tę pozycję w moich oczach jako produkcję do końca udaną. Otóż sceny często sprawiają wrażenie pourywanych. Brakuje elementów przejściowych pomiędzy wydarzeniami, co burzy kompozycję filmu i jego walory. Trudniej w takich warunkach o poczucie właściwego klimatu, a przecież to on powinien być siłą napędową tego gatunku. Jeśli spróbujemy ten irytujący fakt wyjaśnić konwencją, to chyba zdecydowanie przecenimy twórców. Podejrzewam, że przyczyny były znacznie bardziej prozaiczne, prawdopodobnie był to budżet. Pozostaje jedna kwestia: po co brać się za coś, na co były marne szanse pełnego zakończenia? Trudno nazwać pełnym i udanym streszczenie trzech tomów mangi w dwóch dwudziestodziewięciominutowych odcinkach. Dodatkowo w tak krótkim czasie sporo uwagi poświęcono walkom, co pozostawiło jeszcze mniej czasu na rozwinięcie pozostałych aspektów fabularnych.
Pomimo tego całość nie jest chyba aż tak płytka, jak niektórzy ją określają. Mimo prawie wyrywkowego charakteru tego OAV, jego dosyć dobrą stroną są bohaterowie. Niektórych razić może tak jaskrawe zaznaczenie motywów ich działania. Nie wiem, na ile było to celem reżysera, Hiroshiego Fukutomi, a na ile po prostu uproszczenia zaczerpnięte z mangi. Mnie to odpowiadało – każdy z bohaterów miał pragnienie lub od pragnień uciekał.. Każdy z nich za swoje marzenia zapłacił też wysoką cenę. O ile główna bohaterka szukająca miłości i akceptacji jest w moim odczuciu mało oryginalna (choć do filmu pasuje jak ulał), o tyle pozostałe postaci nawet mnie przekonały. Mimo krótkiego czasu, jaki poświęcono na przedstawienie kilku bohaterów, nie wyszło to najgorzej.
Od strony technicznej cudów spodziewać się nie należy. Anime powstało w roku 1993, projekty zaczerpnięto raczej bezpośrednio z mangi. Wymaga to w mojej opinii dużej tolerancji widza na starą kreskę, choć pewnie znajdą się i tacy, którzy do nieco podstarzałego styl rysunku podejdą z dużym sentymentem i sympatią. Generalnie jednak trudno zarzucać niskobudżetowej trzynastoletniej produkcji, że jej grafika nie należy do najnowocześniejszych. Staranność wykonania zarówno projektów postaci jak i pozostałych elementów, stoją raczej na odpowiednim poziomie.
Muzyka niestety też nie olśniewa, momentami jest ledwo zauważalna jako element filmu, najczęściej stanowi co najwyżej dobry dodatek do wydarzeń na ekranie. Wobec endingu pt. „Cyber Mermaid” mam raczej nastawienie neutralne i zaliczyłbym go do średnio wyrafinowanego gatunku j-pop, charakterystycznego dla początku lat 90. XX wieku.
Reasumując, spodziewałem się czegoś lepszego, lecz na pewno nie jestem całkowicie rozczarowany. Mimo sporego grzechu skracania scen, opowieść ma charakter dosyć uniwersalny i można z niej wynieść garść morałów i poczuć emocje bohaterów. Reżyser, mimo bardzo dynamicznego charakteru mangowego pierwowzoru, zdołał przemycić parę ciekawych elementów mówiących o ludzkiej naturze. Na pewno polecam wszystkim, którzy chcieliby poznać cyberpunkową stronę anime, a prostota fabularna im nie przeszkadza. Pozostali zapewne też znajdą tu coś dla siebie. Ja skromnego czasu, jaki spędziłem z Gally, na pewno nie żałowałem. Szkoda jednak, że tematu nie podjęto nieco bardziej profesjonalnie. W ramach ciekawostki mogę powiedzieć, że przygotowywana jest aktorska wersja reżyserowana przez Jamesa Camerona. Jeśli komgoś najdzie ochota na poznanie wcześniejszej ekranizacji, niech sięgnie po „Battle Angel Alita”.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Hiroshi Fukutomi |
| Scenariusz | Akinori Endo |
| Oryginalna manga | Yukito Kishiro |
| Projekt postaci | Nobuteru Yuki |
| Scenografia | Hidetoshi Kaneko |
| Muzyka | Harada Soichiro, Kaoru Wada |
| Reżyseria dźwięku | Yasunori Honda |
| Efekty specjalne | Kaoji Tanifuji |
| Efekty dźwiękowe | Keinji Shibazaki |
| Nadzór | Rintaro |
| Wykonanie piosenek | Kaori Akima |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Kappei Yamaguchi | Yugo |
| Miki Itou | Gally |
| Shunsuke Kariya | Dr Daisuke Ido |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Mami Koyama | Chiren |
| Ryūzaburo Ōtomo | Grewcica |
| Shigeru Chiba | Vector |
| Kazuhiko Kishino | Gonz |
| Kazuyuki Sogabe | Gime |
| Kouji Totani | Zavan |
| Shinshirou Nitta | Rasha |
| Takumi Yamazaki | Tanji |