Kenshin i Kaoru pobrali się. Urodził im się syn Kenji. Niestety pokój nie trwał długo. Kenshin po raz kolejny musi stanąć w obronie kraju. Kaoru codziennie przychodzi do zatoki, aby sprawdzić czy nie wrócił. Po jakimś czasie zaczyna wspominać życie z ukochanym i rzeczy, które wspólnie przeżyli. Czy jeszcze go zobaczy...?
| odcinki | 1 x 38 min, 1 x 45 min - łącznie 83 min | |
| przypisania | dramat, historia, romans, shōnen | |
| produkcja | SME Visual Works | |
| animacja | Studio Deen | |
| związane | Rurōni Kenshin tsuioku hen (1999) - prequel dalszy |
|
| ta recenzja | Long (11.04.2006) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 8.00 |
„Rurouni Kenshin – Seisouhen”, znane też jako „Reflection”, jest podsumowaniem historii samuraja, który za cel wybrał sobie stworzenie nowego porządku w Japonii – wierząc, że nowy rząd zmieni oblicze kraju. W zasadzie nie można jednoznacznie stwierdzić czy mamy tu do czynienia, z prequelem czy sequelem, ponieważ zostały w nim ukazane zarówno losy Kenshina z serii TV, jaki i OAV „Tsuioku Hen”. Opisywana, druga OAV jest skierowana przede wszystkim do prawdziwych fanów samuraja z blizną na policzku, ale także do tych, których przeraża liczba odcinków serialu telewizyjnego, a chcieliby poznać historię Kenshina.
OAV została podzielona na dwa odcinki. W pierwszym zobaczymy wspomnienia Kaoru, w drugim zaś pojawi się Enishi, brat Tomoe, który pragnie zemsty na Himurze. Do pierwszego odcinka nie mam zastrzeżeń, ale drugi mnie trochę zawiódł. Nie spodobało mi się to, w jaki sposób pokazano spotkanie po latach Kenshina z bratem Tomoe. Nie było tu dramatu, ani rozpaczy, po prostu brak jakiegokolwiek napięcia podczas ich starcia. Według mnie scena ta powinna intensywnie działać na odbiorcę. Brakuje również nietuzinkowego zakończenia, – nie wiem, czemu ale ostatnie lata jego życia zostały tu potraktowane po macoszemu. Nie znamy choćby dokładnej historii choroby Himury. Pozostaje niestety mały niedosyt.
Minęło kilka lat, między Kenshinem a Kaoru narodziło się głębokie uczucie, jednak ich szczęście nie trwało długo, ponieważ Himura jako symbol odwagi został poproszony przez rząd o pomoc w walce w obronie kraju. Mimo że od momentu przybycia do Tokio nasz bohater nie zabił ani jednego człowieka, decyduje się wrócić do krwawego zawodu. Opuszcza ponownie ukochaną, która wychowuje ich syna Kenjiego. Chłopiec zafascynowany legendami krążącymi na temat ojca postanawia iść jego śladami, dlatego też podejmuje nauki u Hiko Seijuro – mistrza Kenshina, walczącego tak jak nasz samuraj stylem „Hiten Mitsurugi Ryuu”.
W filmie obserwujemy kolejną przemianę wewnętrzną Himury. Kiedy zmęczony podróżami po Japonii, postanowił zatrzymać się w dojo Kaoru, nie spodziewał się, że znajdzie tam dom na całe życie, do którego zawsze może wrócić. Z osoby zamkniętej w sobie stał się pogodnym człowiekiem, potrafiącym normalnie żyć. Jego wewnętrzna przemiana sprawiła, że zamiast kolejnych wrogów zaczął zyskiwać przyjaciół. Jego nowi kompani jeszcze lepiej pokazali Kenshinowi, czym jest prawdziwe życie.
Jeśli chodzi o wykonanie tego dwuczęściowego filmu to należy przyznać, że stoi na wysokim poziomie. Muzyka w tle prezentuje się bardzo dobrze. Same pochwały należą się panu Taku Iwasaki, który kapitalnie wykonał swoją pracę! Na szczególną uwagę zasługują utwory podkreślające rzadko tu występujący dynamizm, po prostu cud, miód i orzeszki.
Graficznie jest lepiej niż w „Tsuioku Hen” czy telewizyjnym tasiemcu. Zwłaszcza ci, którzy oglądali pierwszy z wymienionych przeze mnie tytułów stwierdzą, że poprzeczkę animatorzy podnieśli naprawdę wysoko. Płynna animacja cieszy oko i znacznie zwiększa przyjemność oglądania. Szczególnie głęboko zapadła mi w pamięć świetnie wykonana scena, w której Kenshin i Kaoru przechadzają się alejkami Tokio.
Teraz podstawowe pytanie drogi czytelniku. Czy warto sięgnąć po „Rurouni Kenshin – Seisouhen” nie oglądając oryginału? Myślę, że warto, szczególnie, jeśli nie ma się czasu na obejrzenie całej serii TV. Opisywane OAV jest jednak pozbawione humoru sytuacyjnego, który jest jednym ze znaków firmowych serii TV.
Ta ostatnia OAV bardzo ładnie zakończyła historię Kenshina. Jej twórcom można zarzucić, że za bardzo skupili się na refleksyjnym spojrzeniu na życie samuraja z blizną, ale wydaje mi się, że to jest kwestia naszego nastawienia do serii, bowiem poprzednie produkcje spod szyldu „Rurouni Kenshin” cechował dynamizm, którego raczej tu nie zobaczymy. Mimo to gorąco polecam wszystkim, interesującym się tematyką samurajów i historią Japonii tamtego okresu, ponieważ Kenshin ogólnie jest jedną z najciekawszych komercyjnych pozycji historycznych na rynku anime.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Kazuhiro Furuhashi |
| Dialogi | Reiko Yoshida |
| Scenopis graficzny | Kazuhiro Furuhashi |
| Muzyka | Taku Iwasaki |
| Oryginalny projekt postaci | Nobuhiro Watsuki |
| Projekt postaci | Akira Matsushima |
| Reżyseria animacji | Akira Matsushima |
| Opowieść oryginalna | Nobuhiro Watsuki |
| Wykonanie piosenek | Hiroko Kasahara |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Mayo Suzukaze | Kenshin Himura |
| Miki Fujitani | Kaoru Kamiya |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Miina Tominaga | Yahiko Myojin |
| Shuuichi Ikeda | Seijuro Hiko |
| Yūji Ueda | Sanosuke Sagara |
| Akio Ohtsuka | Jinei "Kurogasa" Udoh |
| Chisa Yokoyama | Misanagi |
| Hideyuki Umezu | Ukyo Inagi |
| Hirotaka Suzuoki | Hajime Saitou |
| Mika Doi | Megumi Takani |
| Mitsuru Miyamoto | Ujiki |
| Nozomu Sasaki | Enishi Yukishiro |
| Reiko Fujita | Chizuru |
| Yuki Kaida | Kenji Himura |
| Yuri Shiratori | Tsubame Sanjo |