Menu

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Ocena recenzenta

 

Zespół redakcyjny

 

Opinie redakcji

 

Podobne anime

 

Reklama

 

Dane podstawowe

 

Rodzice chrzestni z Tokio


» Tokyo Godfathers (ANG)

» 東京ゴッドファーザーズ (JAP)

 
Rodzice chrzestni z Tokio

W wigilię Bożego Narodzenia trójka bezdomnych: Gin - pijaczyna w średnim wieku, Miyuki - dziewczyna, która uciekła z domu, oraz drag queen Hana, znajdują na śmietniku niemowlę. Hana, wierząc, że jest to dar od Boga, przygarnia dziecko i razem z pozostałymi postanawia na własną rękę odnaleźć jego matkę.

 
Produkcja
Film
Premiera
30.08.2003
Ocena redakcji8.20
(dozwolone od lat 12)
dozwolone od lat 12
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
8.50 (2)
?.??
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 1 x 92 min - łącznie 92 min
przypisania przygoda, proza życia, dramat
produkcjaMadhouse
ta recenzja Pottero   (23.12.2005) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   7.50
 
ANN AnimeDB Anime Planet Tanuki
 

Recenzja

 

Przyznaję bez bicia, że „Rodzice chrzestni z Tokio” są pierwszym filmem Satoshiego Kona, który miałem przyjemność oglądać, dlatego proszę o łagodne potraktowanie mojej skromnej osoby, jeżeli uznacie, że poniższa recenzja stanowi jakąś herezję dla świata anime. Reżyser ma w dorobku kilka filmów bardzo ciepło przyjętych zarówno przez fanów anime, jak i krytyków, więc tym bardziej niezręcznie jest mi zabierać się za pisanie tej recenzji bez zaznajomienia się ze wcześniejszymi dokonaniami Kona.

Jakiś czas temu dowiedziałem się, że omawiany film został wydany w Polsce na DVD. Sądząc po opisie i stronie na Filmwebie (kategoria: film familijny) myślałem, że będzie to pozycja raczej dla dzieci. Moje przekonanie o tym, że głównymi odbiorcami filmu są milusińscy, wzmogło się, gdy przechadzając się po wypożyczalni zobaczyłem ten film na półce z bajkami. Cóż, uczuliłem się już na to, że Polacy każde anime odbierają jako coś dla dzieci i nie można się tym kierować przy wybieraniu filmu, ale w tym przypadku moja czujność została uśpiona. Gdyby do wypożyczalni tej wszedł chociażby Roman Giertych, spojrzał na półkę z bajkami i wziął „Rodziców chrzestnych...”, po czym puścił ich swojemu dziecku, pewnie od razu dogadałby się z Kaczyńskim i obaj zabroniliby w Polsce anime, a przy okazji mangi, judo, aikido, bonsai i jeszcze paru innych rzeczy rodem z Japonii.
To tyle tytułem (przydługiego i zbędnego) wstępu. Jeżeli przeczytacie całą recenzję, będziecie wiedzieli, dlaczego zdecydowałem się na jego umieszczenie.

Fabuła filmu przedstawia się następująco: trójka bezdomnych (mężczyzna, drag queen i nastolatka) w wigilię Bożego Narodzenia odnajduje na tokijskim wysypisku porzucone niemowlę. Dla Gina i nastoletniej Miyuki najlepszym rozwiązaniem jest powiadomienie o tym władz, jednak w geju Hanie odzywają się „instynkty macierzyńskie”: wymusza na pozostałej dwójce, aby pomogli mu (jej?) odnaleźć matkę dziecka i namówić ją do przygarnięcia bobasa oraz wyjaśniania przyczyn jego porzucenia.
Fabuła filmu luźno opiera się na westernie „Trzech ojców chrzestnych” z 1948 roku, w którym to w głównej roli oglądać można Johna Wayne’a. W filmie tym trójka łotrów uciekających przed pustynię spotyka matkę z dzieckiem i obiecuje chronić jej dziecko.

Nie da się ukryć, że wszystko to w „Rodzicach chrzestnych...” jest trochę naciągane: trójka bezdomnych szuka w ogromnym Tokio kobiety, której nie znają i nigdy nie widzieli na oczy? Przecież to jak szukanie igły w stogu siana! Co prawda pogromcy mitów dowiedli, że jest to możliwe, ale ta igła wydaje mi się za duża – mając taką ilość poszlak co nasi bohaterowie z zagadką nie poradziłaby sobie nawet ekipa Scooby’ego-Doo. Szukanie owej igły wydaje się tym bardziej niedorzeczne gdy dołoży się do tego szalony pościg samochodowy, próby samobójcze, zwisanie z ostatniego piętra wieżowca i temu podobne. Nie wydaje mi się także, żeby dziecko porzucone na dworze w mroźny grudniowy dzień miało jakiekolwiek szanse przeżycia, a ilość zbiegów okoliczności w finalnych scenach filmu była trochę przesadzona. Ale zostawmy to, zrzućmy na wigilijne cuda i przejdźmy do innych kwestii.

W swojej krótkiej karierze animowicza (taki mój neologizm) widziałem tylko dwa anime Madhouse’u, a mianowicie „Vampire Hunter D: Żądza krwi” i „Ninja Scroll”. Należy przyznać, że „Vampire Hunter D” odznaczał się bardzo dobrą grafiką i animacją (poza projektami postaci), „Ninja Scroll” także nie był pod tym względem najgorszy. Moje pierwsze wrażenie z seansu „Rodziców chrzestnych...” nie było pozytywne: nie dość, że na początku zobaczyłem logo amerykańskiego Miramaksu, to po nim objawiła mi się bardzo nieudana twarz niemowlęcia – dzieciątka Jezus. Po tym pierwszym szoku sytuacja niewiele się poprawiła, ponieważ ujrzałem kolędników, których ruchy i animacja ust wybitnie nie pokrywały się z tym, co płynęło z głośników. Po dość niemiłym wstępie sytuacja uległa poprawie i resztę filmu oglądało się miło. Ogólnie rzecz biorąc, animacje i scenografia zrobiły na mnie pozytywne wrażenie. Podobało mi się Tokio w bożonarodzeniowym klimacie: pełne światełek, pokryte śniegiem. Od razu człowiekowi robi się lżej na sercu. Oprócz tego widzimy także obskurne dzielnice i zaułki Tokio, miejsca, w których gromadzą się bezdomni – kontrastuje to z ogromem i przepychem miasta.
W filmie pojawiło się też trochę renderowanych animacji. Prawdę powiedziawszy, nigdy nie przepadałem za tego typu praktykami, czemu w sumie chyba nie trudno się dziwić. Animacje komputerowe wyraźnie odstawały od reszty, sprawiając wrażenie sztucznych i nienaturalnych, co przede wszystkim było widać w animacjach niektórych pojazdów. Mimo wszystko nie była to jednak taka fuszerka jak na przykład nobuseri w „Siedmiu samurajach”.

Było także parę elementów, które pozytywnie mnie zaskoczyły. Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałem „Cichą noc” śpiewaną po japońsku! Żadne tam „Silent Night” czy „Stille Nacht”, a „Kiyoshi kono yoru”. Ogólnie byłem pod niemałym wrażeniem tego filmu, ponieważ jest on dość chrześcijański. Wiadomo, jakim krajem jest Japonia – shintōizm, buddyzm i te sprawy – a tu zwalają się na nas bożonarodzeniowe choinki, wigilia, chrześcijańskie kolędy i w ogóle cała ta dobrze znana nam świąteczna otoczka. Ale taka już mentalność współczesnych Japończyków – zachodnie zwyczaje są na topie.
Niemniejszym zaskoczeniem było to, że Hana jest homoseksualistą, w dodatku transwestytą! Jakże musiałoby to kontrastować u panów z PiS-u i LPR-u: chrześcijanin-gej – nie do pomyślenia, nieprawdaż? Ale i tutaj zaskoczenie po pewnym czasie przechodzi – przecież w końcu mamy do czynienia z anime, czyli gatunkiem bardzo specyficznym i różnorodnym. W filmie znajduje się trochę tematyki związanej z seksem i seksualnością – dlatego na początku napisałem, że film ten zostałby pewnie zakazany przez moherowe berety. W filmie pojawia się także trochę słownictwa nie przeznaczonego dla najmłodszych. A jeżeli chodzi o polską wersję, mam co do niej pewne zastrzeżenia: Nie ma ani kropli mleka w cycku pedała, Przecież on jest pedałem – mamy 2005 rok, dziś określenie pedał ma pejoratywne znaczenie, używają go skini, dresiarze czy politycy wspomnianych wcześniej partii, porządni ludzie mówią gej albo homoseksualista.

Dużym plusem filmu są bohaterowie. Co prawda ich projekty nie robią jakiegoś piorunującego wrażenia, czasami mogą irytować, ale jeżeli chodzi o ich osobowości spisano się bardzo dobrze. Bohaterów obserwujemy od dnia Wigilii, poprzez poświąteczne dni i sylwestra, do Nowego Roku. To magiczny czas, a w dodatku jest z nimi dziecko, które wzbudza wiele emocji. Wszystko to powoduje, że w bohaterach zachodzą pewne zmiany, a my sami dowiadujemy się różnych rzeczy o ich losach – o rodzinach, o tym, dlaczego znaleźli się na bruku itd.

Do gustu przypadła mi także muzyka. Trudno określić, czym jest ścieżka dźwiękowa Keiichiego Suzukiego – była dziwna, nie potrafię jej opisać. Może to właśnie jej „dziwność” sprawiła, że tak mi się spodobała? Oprócz wspomnianej przeze mnie „Cichej nocy” możemy usłyszeć między innymi także japońską wersję „Ody do radości”; co prawda w dość niecodziennej aranżacji, ale i oryginalną zarazem.

Anime to jest typowym dramatem, ale zawiera także elementy komediowe, które rozładowują atmosferę filmu. Jak na mój gust zostały do filmu wprowadzone słusznie i umiejętnie: nie rażą widza i nie odrywają od głównego, dramatycznego, wątku.

„Rodzice chrzestni z Tokio” raczej nie są dziełem ponadczasowym, genialnym czy czymś takim, a już zapewne nie tak jak poprzednie filmy Kona. Niemniej moim zdaniem można ów obejrzeć i miło spędzić przy nim czas, tak więc nie mam nic przeciwko. Nie polecam jednak, bo niektórym na pewno się on nie spodoba, ale i nie odradzam – pozostawiam to Waszym sumieniom, chociaż wiem, że koneserzy i miłośnicy Kona tak po ten film sięgną. Dla mnie to takie bożonarodzeniowe anime przeznaczone dla starszych widzów: może więc w tym roku w czasie świąt zamiast po raz setny oglądać „Kevina samego w domu”, spróbujecie obejrzeć „Rodziców chrzestnych z Tokio”? Filmu nie widzieliście, nie znacie na pamięć wszystkich gagów, więc może będzie to jakąś miłą odmianą?

 

Komentarze

 

Przykładowe kadry

 

Twórcy

Funkcja Imię i nazwisko
Reżyseria Satoshi Kon
Scenariusz Keiko Nobumoto, Satoshi Kon
Muzyka Keiichi Suzuki
Projekt postaci Kenichi Konishi, Satoshi Kon
Scenografia Nobutaka Ike
Reżyseria animacji Kenichi Konishi
Nadzór animacji Kenichi Konishi
Animacja klatek kluczowych Hideki Hamasu, Hiroko Kazui, Kumiko Kawana, Masashi Ando, Michiyo Suzuki, Shigeru Fujita, Shinji Otsuka, Toshiyuki Inoue
Oryginalny pomysł Satoshi Kon
Reżyseria dźwięku Masafumi Mima
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Aya Okamoto Miyuki
Toru Emori Gin
Yoshiaki Umegaki Hana
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Kouichi Yamadera Kierowca taksówki
Kyouko Terase Sachiko
Mamiko Noto Córka Gina Kiyoko
Satomi Koorogi Dziecko
Seizo Katou Okaa-san
Yuusaku Yara Ojciec Miyuki
Akio Ohtsuka Lekarz
Atsuko Yuya Nobuyuki Furuta
Chiyako Shibahara Eriko Kawasaki
Hiroya Ishimaru Yasuo
Inuko Inuyama Kurumizawa
Jin Horikawa Toshitaka Shimizu
Kanako Yahara Yamanouchi
Kazuaki Ito Akiko Takeguchi
Luis Sartor Latynoamerykański zabójca
Masao Harada Youto Kazama
Mitsuru Ogata Hidenari Ugaki
Mitsuru Sugita Rin Sakurazawa
Myrta Dangelo Latynoamerykańska kobieta
Rie Shibata Kobieta-kot
Rikiya Koyama Pan młody
Ryo Takahashi Hikaru Koga
Ryuuji Saikachi Staruszek
Shozo Iizuka Ohta
Syuho Miki Ayaki Nishimura
Yoshinori Sonobe Tsuguo Mogami
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn