Menu

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Ocena recenzenta

 

Zespół redakcyjny

 

Reklama

 

Dane podstawowe

 

Banner of the Stars III


» 星界の戦旗 III (JAP)

» Seikai no senki III (ROM)

 
Banner of the Stars III

Jinto wraz z Lafiel zmierza do systemu Haider, aby objąć nad nim władzę. Siły kosmiczne Abh postanowiły przetestować w tym systemie nowy typ jednostki i zarządziły manewry. Sprawy zmieniły jednak obrót, kiedy działo laserowe, umieszczone na planecie Martin wypaliło w kierunku floty Abh.

 
Produkcja
OAV
Premiera
6.08.2005
Ocena redakcji7.50
(dozwolone od lat 7)
dozwolone od lat 7
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
?.??
?.??
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 2 x 30 min - łącznie 60 min
przypisania kosmos, sf
produkcjaSunrise, Bandai Visual
animacjaSunrise
związane Crest of the Stars   (1999)  -  początek cyklu
Banner of the Stars   (2000)  -  prequel dalszy
Banner of the Stars II   (2001)  -  prequel
ta recenzja Dark Rael   (14.11.2005) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   6.50
 
ANN AnimeNfo AnimeDB Tanuki Anime Web Turnpike
 

Recenzja

 

Animowane ekranizacje cyklu „Crest/Banner of the Stars” to jedne z najciekawszych anime rozgrywających się w kosmosie. Nie tworzono ich w oparciu o sprawdzony schemat na sukces, w którym prym wiodą zakompleksieni, nastoletni piloci mechów, czy skąpo ubrane pilotki, ratujące świat przed zagładą. Mamy za to bardzo dobrze opisany świat, sensowne pomysły science-fiction, trzymające w napięciu konflikty zbrojne i realistycznych bohaterów, którym autor wkłada w usta inteligentne wypowiedzi. Seriale tego cyklu ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Nie ma tu dziur, tak często pojawiających się w space operach, a przynajmniej nie zauważa się ich tak od razu. Niestety tym razem studio Sunrise postanowiło nie rozpieszczać fanów cyklu i wydało tylko dwa nowe odcinki, opatrując je wspólnym tytułem „Banner of the Stars III”.

W poprzedniej, dziesięcioodcinkowej serii „Banner of the Stars II”, flota kosmiczna Abh rozpoczęła operację Hunter, mającą na celu zniszczenie pozostałych sił Zjednoczonej Ludzkości i przejęcie władzy na zdobytych terytoriach. Lafiel otrzymała rozkazy zajęcia opuszczonej przez wrogie siły planety-więzienia Robnasr II. Jinto, służący pod jej dowództwem, podjął się mediacji w konflikcie na powierzchni planety, gdzie próbował zażegnać bunt więźniów, co skończyło się dla niego niemal tragicznie.

Jinto opuścił tymczasowo Siły Kosmiczne i wraz z Lafiel zmierza w kierunku swego domowego systemu planetarnego, aby przejąć władzę nad zdobytą w wyniku operacji Hunter planetą Martin. Chce założyć fabrykę antymaterii w systemie Haider, a na rozkręcenie tego dochodowego interesu pożyczył środki od rodziny Crybh, z której wywodzi się Lafiel. Ale Jinto chciał czegoś jeszcze. Dla niego najważniejsze było wrócić do domu, spotkać się z dawnymi przyjaciółmi, z którymi w pośpiechu nie mógł się pożegnać, albo żegnał się w bardzo niesprzyjających, wręcz wrogich okolicznościach. Brakowało mu tego świata.

Jinto oraz Lafiel, towarzysząca mu pod pretekstem reprezentanta kapitału, zmierzają w stronę systemu Haider. Po drodze chcą odwiedzić księstwo Borah, gdzie Jinto ma pozyskać nowych wasali. Dopomóc ma mu w tym Samsonn, który opuścił armię i teraz pracuje dla Jinta, dawnego kompana z Basroila. Samsonnowi towarzyszyć ma także Sernai, którą pamiętamy z pierwszej części sagi. Dawniej była wasalem Febdashów, teraz jest właścicielką firmy, dokonującej inspekcji w fabrykach antymaterii.

Tymczasem Sobash, teraz kapitan statku nowego typu (coś pomiędzy okrętem szturmowym i krążownikiem) i Ekuryua w funkcji, którą pełniła na Basroilu, zostali przydzieleni do nowej eskadry. Aby sprawdzić nowe jednostki w akcji, zarządzono manewry w systemie Haider. Wszystko szło zgodnie z planem, dopóki działa planety Martin nie wypaliły w kierunku okrętu flagowego Abhów...

Oglądając tę króciutką serię z rozrzewnieniem przypominałem sobie przygody, jakie para głównych bohaterów przeżyła do tej pory. Z przyjemnością patrzyłem na znajome, bliskie mi twarze, i cieszyłem się, że wciąż są razem. Te dwa odcinki działają na widza nostalgicznie. Bardzo do tego przyczyniają się pokazywane od czasu do czasu ujęcia z wcześniejszych serii. Ani na chwilę nie opuszczała mnie jednak myśl, że tytuł ten nawet nie zdąży na dobre wciągnąć. Trwa zaledwie godzinę, a tempo akcji wskazuje na to, że nic wielkiego się tu nie wydarzy. Niestety okazuje się to prawdą, ale fanom tego cyklu niespecjalnie to będzie przeszkadzać, bowiem w „Crest/Banner of the Stars” nawet zwykłą rozmowę śledzi się dużym z zainteresowaniem.

To jest właśnie jedna z różnic, czyniących ten cykl wyjątkowym. Tutaj każdy element jest ciekawy, akcja trzymaja w napięciu, rozmowy nie nudzą, tu nawet humor ma inne oblicze. Słowo „baka” w ustach Ayako Kawasumi brzmi inaczej niż w normalnych anime. A w opisywanej serii otrzymamy sporą dawkę humoru, w którym bardziej niż zwykle wykorzystano Ekuryuę. Sentyment do tego cyklu bierze się chyba z tego, że ma się świadomość, że takie anime trafiają się naprawdę rzadko, a tym razem musimy niestety zadowolić się tylko tym skromnym poczęstunkiem, wiedząc, że pozostaniemy jeszcze głodniejsi po jego degustacji...

Trudno po tak krótkiej serii oczekiwać, że będzie wyjątkowo ciekawa. Opisuje w zasadzie mały epizodzik, bez trzymających w napięciu bitew, strategii, taktyk i – co gorsze – bez pani admirał Spoor. Jest właściwie poświęcony w całości Jinto i dylematowi, przed którym go bezpardonowo postawiono. Nie twierdzę, że jest to epizod nieciekawy, ale poprzednie serie miały to coś, co nie dawało oderwać się od ekranu, kiedy scenom dramatycznym wtórowała świetna wojenna muzyka Katsuhisy Hattoriego, budująca niesamowity klimat.

Zalety i zmiany na plus widać na szczęście w wykonaniu. Tym razem wszystkie pojazdy są bardzo ładnie wyrenderowane, szkoda, że nie zobaczymy, jak walczą. Projekt postaci ewoluował przez całą serię. Nie da się ukryć, że widz podczas oglądania pierwszej serii musiał przywyknąć do średnio udanego projektu. W kolejnych było już lepiej. Tutaj widzimy natomiast wyraźny postęp w stosunku do „Banner of the Stars II”. Twarze są okrąglejsze, ale na szczęście nie ma się wrażenia, że postacie stały się z tego powodu bardziej dziecinne. Taki projekt nie budzi już żadnych zastrzeżeń, szkoda tylko, że dopiero teraz i tak krótko można się nim cieszyć.

Jeśli lubicie kosmos, dobre space opery i sensowne science-fiction, a jeszcze cyklu tego nie znacie, musicie się z nim zaznajomić, zaczynając naturalnie od wcześniejszych serii. Świat stworzony przez Hiroyukiego Moriokę rozmachem dorównuje niemal tolkienowskiemu Śródziemiu i nie jest to jedyne podobieństwo do jego trylogii. Pozostaje tylko pytanie, czy doczekamy się kolejnych serii, opowiadających o losach Jinta, Lafiel i ich przyjaciół?

 

Przykładowe kadry

 

Odnośniki związane z tematem

 

Twórcy

Funkcja Imię i nazwisko
Reżyseria Yasuchika Nagaoka
Dialogi Yasuyuki Muto
Muzyka Katsuhisa Hattori
Projekt postaci Keisuke Watanabe
Scenografia Hiroyuki Hasegawa
Reżyseria animacji Keisuke Watanabe
Oryginalna powieść Hiroyuki Morioka
Reżyseria dźwięku Katsuyoshi Kobayashi
Kompozycja piosenek Katsuhisa Hattori, Megumi Wakakusa
Wykonanie piosenek Emiko Shiratori
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Ayako Kawasumi Lafiel
Yuka Imai Jinto Lin
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Akio Ohtsuka Samsonn
Hisao Egawa Paveryua
Ikue Ohtani Sernai
Kaori Shimizu Ekuryua
Miho Yamada Atosuryua
Mitsuki Saiga Sobash
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn