Menu

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Ocena recenzenta

 

Zespół redakcyjny

 

Opinie redakcji

 

Podobne anime

 

Reklama

 

Dane podstawowe

 

Samurai Champloo


» サムライチャンプルー (JAP)

» Tajemniczy samuraj (POL)

 
Samurai Champloo

Epoka Edo. Głodny wojownik-włóczęga o dziwnym stylu walki oraz równie sprawny, samotny samuraj bez pana, stają do pojedynku. Pojmani i skazani na śmierć za zadarcie z władzami miasta, zostają uratowani przez dziewczynę, która wymaga na nich, aby pomogli jej w odnalezieniu samuraja o zapachu słoneczników.

 
Produkcja
Serial TV
Premiera
20.05.2004
Ocena redakcji8.68
(dozwolone od lat 16)
dozwolone od lat 16
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
9.23 (13)
?.??
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 26 x 25 min - łącznie 650 min
przypisania przygoda, historia, pojedynki
produkcjaShimoigusa Champloos, Fuji TV, Manglobe Inc.
ta recenzja Pottero   (1.10.2005) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   8.50
 
ANN AnimeNfo AnimeDB Anime Planet Tanuki Anime Lyrics Anime Web Turnpike Anime Wallpapers
 

Recenzja

 

„Samurai champloo” to najnowsze dzieło Shinichira Watanabego – reżysera poniekąd już kultowego. Tak zaszufladkowano go dzięki jednemu zaledwie anime, którego nazwa to „Cowboy Bebop”. Tworząc każde kolejne anime Watanabe będzie musiał się bardzo starać, aby było ono co najmniej tak dobre jak „Bebop”, do którego będzie porównywane. Czy więc „Samurai champloo” dorasta swojemu poprzednikowi chociażby do pięt?

Któregoś dnia w małej herbaciarni krzyżują się losy trójki ludzi: piętnastoletniej Fū oraz dwóch wędrownych samurajów – Mugena i rōnina imieniem Jin. Mugen, będąc człowiekiem bardzo temperamentnym, wdaje się w bójkę ze sługusami lokalnego daimyō. W okolicy przypadkiem jest także Jin, trochę od niechcenia broniący wyzyskiwanych ludzi. Obydwaj spotykają się w herbaciarni, w której pracuje Fū i stają do walki, która nie zostaje dokończona – herbaciarnia staje w płomieniach, a Mugen i Jin zostają pojmani i skazani na śmierć. Udaje im się oswobodzić, w co niemały wkład ma Fū. Dziewczyna, w zamian za pomoc, żąda od nich tylko (aż?) jednego: aby pomogli jej odnaleźć samuraja, który pachnie jak słonecznik. Panom wyraźnie nie podoba się ten pomysł, tym bardziej, że nadal czeka na nich niedokończony pojedynek, ale los decyduje, że w dalszą podróż pójdą razem...

Akcja serialu osadzona jest w feudalnej Japonii, prawdopodobnie na przełomie pierwszej i drugiej połowy XVII wieku. Watanabe już w „Cowboyu Bebopie” pokazał, że lubi mieszać różne style – zmiksował ze sobą futurystyczną przyszłość z filmem noir i bluesem. W „Samurai champloo” również zastosowano dość ciekawe połączenie: siedemnastowieczna Japonia, samuraje, hip-hop, breakdance i inne elementy charakterystyczne dla szeroko rozumianej kultury skate’owskiej. Nie będę ukrywał, że hip-hop to muzyka, za którą raczej nie przepadam, jednak w tym serialu sprawdza się ona na medal – jest świetnym uzupełnieniem całości, a po kilku odcinkach nieświadomie można nawet zacząć nucić melodię z openingu.

Niektóre postaci odziane są dość współcześnie, na przykład Mugen – jego ubiór kojarzy się z ciuchami, w jakie ubiera się dzisiejsza młodzież, a styl walki czasami połączony jest z elementami tańca breakdance’owego. W jednym z pierwszych odcinków zobaczyć można nawet beatującego samuraja. Tło serialu jest po części jest historyczne: całość rozgrywa się w epoce Edo, za rządów shōgunatu Tokugawów. Gdybyśmy otrzymali mapy z owego okresu, moglibyśmy zapewne z mniejszą lub większą dokładnością nakreślić trasę wędrówki Mugena, Jina i Fū. Mimo to historia w serialu potraktowana została dość pobłażliwie: nie wystarczy, że po Japonii włóczą się skaci, których subkultura powstała kilka wieków później. W owym okresie istniały już dobrze prosperujące Stany Zjednoczone, posiadające świetną flotę, a baseball miał już obecną formę. Trochę to naciągane, ale mimo wszystko da się wybaczyć.

Akcja większości odcinków, podobnie jak w „Bebopie”, to jakaś przygoda trójki bohaterów, rzadko kiedy przybliżająca nas do rozwiązania czy dająca jakiekolwiek wskazówki odnośnie finału. Dopiero pod koniec wyjaśnione zostaje to, co wiedzieć powinniśmy. W czasie wędrówki bohaterom zdarzają się przygody śmieszne, dramatyczne, czasem podchodzące pod romans. W okolicach dwudziestego któregoś odcinka coś się zmienia, serial zaczyna bardziej odbiegać od rzeczywistości: oglądany na przykład stylizowany na horror odcinek, w którym pojawiają się zombie. W odcinkach drugiej tury pojawia się sporo odniesień – głównie do kultury japońskiej, także wieków późniejszych oraz do czasów obecnych, np. amerykańskich horrorów.

W serialu dominują oczywiście trzy sylwetki, które rozwijane są w miarę upływu fabuły. Trochę drażni to, że o losach trójki bohaterów sprzed serialu dowiadujemy się bardzo niewiele, dopiero w ostatnich odcinkach rzuconych zostaje kilka bardziej istotnych faktów, a także dowiadujemy się, kim właściwie jest „słonecznikowy samuraj” i dlaczego Fū aż tak bardzo zależy na jego odnalezieniu. We wcześniejszych odcinkach poświęcono trochę czasu życiorysom Mugena i Jina.
Przez większość serii poznajemy osobowość bohaterów, a nie ich losy. Lubię dobrze zarysowane postaci, dlatego co do „Samurai champloo” mam nieco mieszane uczucia, ponieważ przez te wszystkie odcinki wyrobiłem sobie stereotypowe zdanie o każdym z bohaterów (nieokrzesany Mugen, gotów w każdej chwili stanąć do pojedynku; spokojny i opanowany Jin; delikatna i wrażliwa Fū), więc później trudno je zmienić, poprzez dodanie nowych faktów. Nie ukrywam jednak, że przypadła mi do gustu sylwetka Mugena, która bardzo kojarzy mi się ze Spikiem z „Cowboya Bebopa”. Poznajemy też wielu bohaterów pobocznych, ale przeważnie widzimy ich tylko w jednym odcinku, rzadko któryś pojawia się później bądź zostaje wspomniany.

Graficznie serial stoi na wysokim poziomie. Postaci są ładne i dopracowane, jednak z daleka tracą na ostrości i wyraźności. Mimo wszystko nawet postaci poboczne wykonane są starannie: jeżeli bohater został nazwany, można go łatwo rozpoznać i nie da pomylić się go z żadnym innym.
Animacjom też nie można nic zarzucić – podobnie jak postaci, wykonane zostały perfekcyjnie i nienaganne. Walki robią wrażenie, chociaż autorzy raczej zaoszczędzili na ukazywaniu ich brutalności – trochę szkoda. Mimo to, na usta cisną się słowa Bolca z filmu „Chłopaki nie płaczą”: Popatrz, jak oni się ruszają! Skumaj te kocie ruchy! Nie wiem, co jeszcze mogę powiedzieć o animacji: nie mam czego krytykować, więc brakuje mi pola do popisu w tej kwestii. Powiem tylko, że podobało mi się wszystko: od ruchów, po eksplozje i efekty ognia oraz wody.

Pan Watanabe po raz kolejny pokazał, że potrafi zadowolić widza, bez względu na to, za co się zabierze. Serial ani trochę się nie nudzi, jeżeli raz zaczniesz oglądać, chce się od razu obejrzeć całość, a kiedy już zakończymy oglądanie dwudziestego szóstego odcinka, pozostaje pustka. Tym bardziej, że zakończenie pozostawia wiele do życzenia. Muzyka, której na co dzień nie toleruję, tutaj robi na mnie wrażenie, doskonale uzupełniając całość. Dość ciekawi bohaterowie, aczkolwiek trochę słabo przedstawieni. Świetne animacje postaci, ruchów, tła, efekty... Technicznie pierwsza klasa (oczywiście jak na serial), fabularnie ociupinkę mniej. Dobra rozrywka dla starszych widzów – co poniektórzy bohaterowie są raczej wulgarni i brutalni, pojawiają się narkotyki i podteksty seksualne, oglądamy wiele walk na miecze, dlatego zdecydowanie odradzam dzieciakom.

Co różni kowboja od samuraja? Twórcy „Siedmiu wspaniałych” pokazali, że w zasadzie niewiele, nawet pomimo różnic czasowych. W przypadku tego samuraja i kowboja się to nie sprawdza, ponieważ różni ich wszystko, oprócz jednego: oboje są rewelacyjni. „Samurai champloo” to anime, które z czystym sercem można uznać za godnego następcę „Cowboya Bebopa” – może i ma swoje wady, ale jest to kawał solidnej roboty. Anime nie utonie pośród tysięcy innych, zapewne za kilka lat nadal będzie się o nim mówiło. Gorąco polecam.

 

Komentarze

 

Przykładowe kadry

 

Odnośniki związane z tematem

 

Twórcy

Funkcja Imię i nazwisko
Reżyseria Shinichirō Watanabe
Dialogi Dai Satō, Seiko Takagi, Shinji Obara
Scenopis graficzny Akitoshi Yokoyama, Hiroyuki Imaishi, Kazuki Akane, Kazuyoshi Katayama, Keiichi Sasajima, Sayo Yamamoto, Shinichirō Watanabe, Shukou Murase, Soichi Masui, Tsukasa Sunaga
Muzyka Fat Jon, Force of Nature, Nujabes, Tsutchie
Projekt postaci Kazuto Nakazawa
Scenografia Takeshi Waki
Projekt obiektów mechanicznych Mahiro Maeda
Kompozycja piosenek Minmi, Nujabes
Wykonanie piosenek Kazami, Minmi
Animacja klatek kluczowych Masaaki Yuasa
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Ayako Kawasumi
Ginpei Sato Jin
Kazuya Nakai Mugen
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Akio Ohtsuka Okuru
Daisuke Gouri Matsunosuke Shibui
Hiromi Tsuru Shino
Hisao Egawa Habu
Kouichi Yamadera Saganshōgen Nagamitsu
Maria Kawamura Osen
Megumi Toyoguchi Yuri
Noriko Hidaka Yatsuha
Norio Wakamoto Bundai
Ryūzaburo Ōtomo Ishimatsu
Shinichirō Miki Moronobu Hishikawa
Sho Hayami Shoryū
Unshou Ishizuka Nokogiri Manzō
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn