50 lat temu na Ziemi pojawiły się obce formy życia, które rozprzestrzeniły się jak zaraza. Nic nie mogło ich zatrzymać, nawet broń nuklearna. Pól wieku później, dysponując skuteczną bronią, młodzi piloci maszyn HWT dzielnie odpierają ataki, przeżywając w międzyczasie smutki i radości wieku młodzieńczego.
| odcinki | 12 x 25 min - łącznie 300 min | |
| przypisania | sf, dramat, romans, mecha, shōnen | |
| produkcja | Project GPM, MBS, D-Rights, Rondo Robe | |
| animacja | J.C. Staff | |
| ta recenzja | Dark Rael (5.09.2005) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 7.00 |
W 1945 roku, II wojnę światową przerywa inwazja obcych form życia. Rozpoczyna się największy koszmar z jakim rasa ludzka kiedykolwiek miała do czynienia. Utworzony zostaje front do walki z najeźdźcą. Niestety nic nie było w stanie zatrzymać inwazji, nawet broń masowej zagłady. Świat prawie całkowicie został pokryty popiołem i trującą mgłą wydzielaną przez bezrozumne potwory, które otrzymały miano Phantom Beasts. Rozpoczęła się wyczerpująca walka o przetrwanie.
33 lata później, okupiony ciężkimi ofiarami rodzaj ludzki przetrwał, poznał wroga i nauczył się z nim walczyć, a nawet wygrywać. Aby stanąć oko w oko, jak równy z równym z potworami, skonstruowano wielkie maszyny w kształcie ludzi (HWT), równie sprawne i zwinne jak ich piloci. Jednak wojna pochłonęła tak wiele istnień ludzkich, że świat, aby mieć czym wypełnić nowe maszyny, postanawia obniżyć wiek poboru do wojska do szesnastego roku życia.
Na niepokonane potwory znaleziono skuteczną broń, pociski PBE, które umieszczone bezpośrednio w ciele jednostki nadrzędnej obcych, tzw. mózgu, niszczą go całkowicie w potężnej implozji, wsysającej wszystko co znajdzie się w jej niemałym zasięgu. Broń ta jest tak niezwykła, że jej aktywacji mogą dokonać tylko dzieci stworzone dzięki inżynierii genetycznej, obdarzone niezwykłymi zdolnościami. Niestety w ten sposób skazano je na wieczne dzieciństwo, nigdy nie osiągną stopnia rozwoju wyższego niż u ośmiolatka...
W takich właśnie realiach, u progu XXI wieku dorasta japońska młodzież z plutonu 5121. Dniem i nocą gotowi do akcji, w wolnym czasie, między nauką i treningiem w symulatorach, próbują normalnie funkcjonować. W cieniu ryzyka, że każda akcja może być ich ostatnią, przeżywają troski i radości młodego wieku. Do świata „Gunparade March” wkraczamy z chwilą przeniesienia do jednostki 5121 świetnej pilotki HWT, Mai Shibamury. Zamknięta w sobie, ma ogromne problemy z komunikacją z rówieśnikami. Łatwo traci nad sobą kontrolę, a jej chłodne, nieprzystępne, a czasem wręcz agresywne zachowanie nie przysparza jej przyjaciół. Mai tak naprawdę jest spokojną i wrażliwą osobą, nie może jednak zaakceptować porządku obecnego świata, kieruje nią chęć zemsty za śmierć bliskiej osoby i robi wszystko, aby być najbardziej skuteczną w tępieniu odpowiedzialnego za to najeźdźcy.
Niedługo po jej przybyciu do jednostki, dowództwo postanawia wykorzystać do walki nowoczesne dwumiejscowe HWT. Mai, jako najlepszy pilot, otrzymuje za partnera Atsushiego Hayami, który chodzącym ideałem również nie jest. Mało rozgarnięty, mający niskie mniemanie o sobie, zawsze ustępuje innym i jak to się mówi płynie z prądem. Na polu walki nie potrafi chłodno myśleć i często popełnia błędy. Jednak, jak się przekona jego partnerka, nie jest nieodpowiedzialny i potrafi znaleźć wyjście z krytycznych sytuacji. Na co dzień zachowuje się jednak jak regularny idiota, co doprowadza do pasji Mai, nie znoszącej takich typów. Czy z takiej pary można zrobić przyjaciół? Ich kolegom i koleżankom z plutonu 5121 wydaje się, że można, ale czy im się to uda? Oto jest pytanie...
Gunparade March nie jest anime oryginalnym, doszukamy się tu schematyzmu i wielu podobieństw do różnych wcześniejszych produkcji o mechach. Trochę tu „Full Metal Panic!”, trochę „Gunbustera”, ale najbardziej kojarzy się ze „Stratosem 4”, którego premiera odbyła się dokładnie w tym samym czasie. Nie w każdej tego typu produkcji, połączenie wojny i lekkiego romansu młodzieżowego jest udane. Myślę, że wzorem „Full Metal Panic!” udało się dobrze oba elementy rozdzielić, tak aby nie zniszczyć dramatyzmu akcji militarnych. Twórcy stawiają bohaterów w sytuacjach bardzo dramatycznych i nie boją się uśmiercania niektórych z nich. Nie dają nam zapomnieć, że jest wojna, aczkolwiek w scenach obyczajowych, nie do końca wyczuwa się ten ciężar sytuacji zagrożenia. Z drugiej strony jest to chyba pierwsze anime o mechach, w którym tak przekonująco uzasadnia się dlaczego za sterami wielkich robotów sadza się nastolatków. W ogóle, autor mangi, na podstawie której serial powstał, starał się o wiarygodne uzasadnienie wszelkich swoich pomysłów, aczkolwiek nie ze wszystkimi mu się udało. Na przykład trochę naciągane wydawało mi się wytłumaczenie nie atakowania przez potwory ludzi, którzy w danym momencie nie odczuwają strachu i pozbywają się wszelkich negatywnych emocji.
Wątek wojenny, mimo że dosyć mocno rozwinięty, stanowi jednak tylko tło do opowiedzenia historyjki o Mai, Atsushim i innych z jednostki 5121. Para głównych bohaterów jest dosyć przekonująca, te postacie nie są tak całkiem płaskie jak mogłoby się wydawać i śmiem twierdzić, że nawet trochę ewoluują. Nie można im też odmówić sympatii, pod koniec serialu widz autentycznie się do nich przywiązuje. Również stonowana porcja humoru, który nie spada do poziomu głupkowatych żartów ze „Stratosa 4” ułatwia polubienie „Gunparade March”. Ostatecznie pozostaje nawet mały żal, że tych odcinków było tylko dwanaście.
Pochwalić także należy realizację serialu. Scenografia jest dość szczegółowa, animacja niezła, a projekt postaci bardzo miły. Projekty mechaniczne są dobrze pomyślane, natomiast potwory są niestety nieoryginalne i mało przekonujące. Muzyka za to stoi na wysokim poziomie. Kenji Kawai, znów dobrze się spisał, tworząc tym razem bardzo optymistycznie brzmiące marszowe kompozycje, nie zapominając o fragmentach dramatycznych w scenach walk, pięknym temacie zamykającym oraz świetnym openingu, śpiewanym przez idealną w takich sytuacjach, Yoko Ishidę.
Na pewno nie jest to anime oryginalne, ani wyjątkowo ciekawe, ale nie można powiedzieć, żeby było słabe. Myślę, że jest lepsze od „Stratosa 4”, ale do najlepszych pozycji z gatunku mecha trochę mu brakuje. Ma jednak swój sympatyczny klimat. To pozycja adresowana raczej do nastolatków. Do myślenia nie daje, ale ogląda się z przyjemnością, o ile ktoś lubi mechy i nieskomplikowane historyjki o szkolnych miłostkach.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Katsushi Sakurabi |
| Muzyka | Kenji Kawai |
| Projekt postaci | Yasuhiro Irie |
| Scenografia | Chikako Shibata, Easter Sakura-gumi |
| Projekt obiektów mechanicznych | Kazunori Iwakura |
| Koncepcyjny projekt postaci | Junko Kimura |
| Reżyseria animacji | Takashi Wada |
| Reżyseria dźwięku | Masafumi Mima |
| Scenariusz | Fumihiko Takayama |
| Kompozycja piosenek | Kenji Kawai |
| Wykonanie piosenek | Masumi Harada, Yōko Ishida |
| Prejekty wizualne | Kunihiro Abe |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Akemi Okamura | Mai Shibamura |
| Akira Ishida | Atsushi Hayami |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Akio Suyama | Yohei Takigawa |
| Chiaki Maeda | Maki Tanabe |
| Emi Shinohara | Motoko Hara |
| Hideyuki Umezu | Takayuki Setoguchi |
| Junko Noda | Matsuri Kato |
| Junko Sakuma | Mio Mibuya |
| Kouichi Kuriyama | Keigo Tohsaka |
| Mayumi Yoshida | Nonomi Higashihara |
| Shouto Kashii | Tadataka Zengyou |
| Tomoe Hanba | Seika Mori |
| Keiichi Sonobe | Hisaomi Sakaue |
| Mariko Suzuki | Sarasa Wichita |
| Miki Inoue | Haruka Yoshino |
| Tomoyuki Shimura | Ginga Kurusu |
| Yoshihisa Kawahara | Yasumitsu Wakamiya |